wtorek, 23 października 2018

Czas starości




Zabrał blask mych oczu czerwień ust koralom
ukradł skrzydła marzeń beztroskiej młodości
podarował lęki nieprzespanych nocy
otulając zmysły szalem bezsenności

Palce oplótł drewnem skostniałym i zimnym
kiedy to z ich ciepła niewiele zostało
na włosy nałożył srebrnych nitek motki
w pomarszczoną suknię ubrał wątłe ciało

Cóż tedy poradzić kiedy w kościach strzyka
a człowiek wciąż szuka straconej młodości
chyba nie odpuszczę i powalczyć muszę
bo nie takie straszne oznaki starości

Choć jej nie pokonam skoro przeznaczeniem
muszę ją pokochać szacunkiem obdarzyć
ona tak jak wszystko ma swoje walory
o których nam kiedyś przyszło tylko marzyć 

R.Sobik

sobota, 20 października 2018

Cztery siostry




Na wysokiej górze otoczonej pięknymi lasami stał duży zamek który to pobliscy mieszkańcy nazywali Rokiem. Było tam mnóstwo pomieszczeń i komnat ale tylko trzy sypialnie w których mieszkały cztery siostry . Zagadką dla wszystkich było to ,że nie wiadomo jakim sposobem w trzech sypialniach mogły się zmieścić aż cztery siostry. Bowiem nigdy nie zdarzyło się tak , żeby któraś z nich zajęła sypialnię siostry .Najmłodsza i najładniejsza nazywała się Wiosna, średnia Lato ta trochę starsza Jesień a najstarsza Zima. Wiosna miała piękne chabrowe oczy i zieloną sukienkę w niebieskie niezapominajki. Wszyscy mieszkańcy pobliskiej krainy kochali siostry jednakowo no może Zimę trochę mniej a to z powodu jej powagi i surowego obycia . Druga siostra Lato o włosach jak łan pszeniczny najczęściej ubierała sukienkę w czerwone maki . Trzecia z kolei Jesień miała brązowe oczy a na głowie nosiła piękny wianek z czerwonej jarzębiny. Siostry miały też swoje przyzwyczajenia. Nie tylko mieszkały w zamku ale i dbały o porządek i wystrój sypialni np. Wiosna ubierała pościel w białe przebiśniegi a w wazonie pyszniły się piękne czerwone i żółte tulipany. Kołderka Lata była wypełniona świeżym sianem a na pościeli były rozrzucone płatki róż. Ich zapach był tak intensywny, że roznosił się po całym zamku. W sypialni jesieni też pachniało świeżymi ledwo co zerwanymi owocami i warzywami a na nocnym stoliku stały sobie w wazonach przepiękne kompozycje liściastych bukietów. Najgorzej było z Zimą bo ta nie za bardzo dbała o wystrój wnętrza .Co prawda wypychała swoją kołdrę śniegowym puchem ale za to wazony stały puste. Jednak na szybach okien Zima namalowała przepiękne srebrne gwiazdki .Były one tak cudowne, że Ci co tędy przechodzili zatrzymywali się ,żeby podziwiać te prawdziwe działa sztuki. Każda z sióstr przebywała w zamku przez trzy miesiące ale zawsze tak ,że były obecne tylko trzy siostry natomiast czwarta biegała gdzieś po świecie. Siostry jak to zwykle bywa kochały się ale i robiły sobie różne psikusy. Kiedy najmłodsza Wiosna przebywała poza zamkiem najstarsza Zima postanowiła niespodziewanie ją odwiedzić a tym samym zburzyć rytm codziennego życia siostry. Wiosna jakoś znosiła te kaprysy starszej siostry bo wiedziała ,że ta i tak musi wrócić do zamku. Innym razem tak się jakoś złożyło ,że Jesień latała po świecie i tańczyła oberka z wiatrem w polu. Najstarsza siostra troszeczkę zazdrosna czekała aż ta się zmęczy. Czasem dogadywała się ze śniegiem i mrozem ,żeby pomogli jej wyjechać z pałacu na saniach z workami pełnymi białego puchu, które to chciała jak najprędzej rozsypać po polach i drogach. Siostrze Jesieni było to nawet na rękę dlatego ,że nie tylko była zmęczona tańcem z wiatrem ale i ciężką pracą przy zbieraniu owoców i warzyw oraz kartofli z pól. Na dodatek ostatnio coś chorowała bo słoneczko skryło się za chmury i zaczął padać deszcz .Widać ,że Jesień nie była przyzwyczajona do takiej pogody i przeziębiona szybko wróciła do swojej sypialni ,żeby trochę wypocząć a jej miejsce zajęła Zima. Teraz to ona ganiała gdzieś po świecie sypiąc śniegiem i szczypiąc siarczystym mrozem. Tak będzie przez trzy miesiące aż przyjdzie kolej na najmłodszą siostrę Wiosnę .Gdy tylko ta zjawi się poza pałacem Zima wróci do sypialni ,żeby tam odpocząć i porządnie się wyspać i tak to było przez cały czas w zamku .Dworzanie chodzili na paluszkach ,żeby tylko nie przeszkadzać wypoczywającym siostrom. Za to na świecie było już zupełnie inaczej bo każda z sióstr która w ten czas przebywała poza pałacem robiła wszystko ,żeby tylko jego mieszkańcy byli zadowoleni. Nie zawsze było to jednak możliwe bo i one tak jak wszyscy miały swoje humorki a wtedy bywało różnie Wiosna sypała śniegiem. Lato strugami zimnego deszczu Jesień zakwitała pięknym kwieciem a Zima opalała się w ciepłych promieniach wiosennego słonka a mieszkańcy no cóż, ponarzekali, ponarzekali i robili wszystko ,żeby zmniejszyć te przykre skutki psikusów czterech sióstr .

18.10.2018r 
               Regina Sobik
               Bajki można posłuchać na str 
https://www.youtube.com/watch?time_continue=10&v=z-ArAiYWmbY

czwartek, 18 października 2018

Niy liczom godzin -Ratownikom Górniczym



Uzaśki wypadek wybuchło na dole
dziwny lynk we serce sie wkrado
talyrz puk na poł szolka szczaskała
to łostrzeżyni czy jakoś zwada

Barborko retuj nom naszch chłopow
kejby wrocili do familiji
wykludź s chodnika i dej nadzieja
by mogli s nimi być na Wiliji

Kej tam na dole walczom ło życi
Ci co łodważni mocni wytwali
pokora koże zgnonć nom kolano
by my sie kapli jacy my mali
 
Regina Sobik



Wiersz różni się trochę od oryginału który został napisany w języku literackim /w drugiej zwrotce/ ale myślę ,że nikt nie będzie miał za złe bo sens jest taki sam

piątek, 12 października 2018

Sodoma i Gomora

T - TATA
E- ELZA
F- FRIDA
S- SOMSIOD
BS-BABA SOMSIADA
A--ANTEK-


F- Tato! Tato! mom nowina Antek szuko żony.
T-Co tyn gołodupiec, tyn gizd zatracony.

E-Przeca ło tym lyniu już ze poł wsi godo,
no niy strzimja, powiym dziołchom sie podobo.!

T- Padej po dobroci chyba że mu pszajesz,
powiym yno tela, z fajnej miski sie niy najysz.

F- Pamiyntosz tatulku jak to z wami było,
jak żeś szoł ze zolyt to już sie widniło.
Ludzie Cie widzieli i wiela godali
żeście z mamom jeszcze przed ślubym lygali!
A skond jo się wziyna co?

T-Nie pyskuj smarkulu zawrzi ta jadaczka.

E-Jak jo was tak suchom to mje biere sraczka,
co do Antka to Łon i mje się podobo.

T-Ależ cerko bydźże mondro i gupot niy godej.

F-Jo mom swoji lata wydać bych sie chciała
mama w mojim wieku już dwie cery mjała.

E- Zrobia Fridzie na złoś z Antkiym sie umówia,
wezna krotko kiecka i parfin se kupia
szkuty zafarbia, gymba wypucuja,
Antek bydzie w saku ... już goronczka czuja.!

F- No! wiedziałach zołzo że coś kombinujesz
jak Antka łodbijesz na gymbie poczujesz !
niy pamiyntosz jak to było we tym łońskim roku
miałaś taaakoo ! śliwa toż przy samym łoku.

T-Wasza mamuliczka przewraco się w grobie
a i jo sie bez was znojda na kiyrchowie,
cicho mi tu zaroz bo za sia niy ryncza,
insi pijom piwsko a jo sie tu myncza .

S-Gowa pynko z wrzasku coż się tukej dzieje?
myśloł żech że dzioły somsiad pasym leje,
choć jo je ciyrpliwy to strzimać niy umia,
wiym że cery zmierzłe toć jo to rozumia,
ale zaroz haja, a ło co to idzie.?

T-Zawrzicie te dźwiyrze ... somsiad świadkiym bydzie
a skuli takigo synka łod stolorza,
co sie mioł wykształcić w mieście na masorza,
nie skończoł nauki robota go bodzie
zbamoncioł mi cery .

S-A to dzisiaj w modzie już jo coś wiym ło tym
przeżoł żech to samo ale ło tym potym,
za prośbom żech prziszoł niy wiem jak to pedzieć.

T-Prosto z mostu! Prosto z mostu.

S- Potrzebuja pniyndzy... dziołcha wywianować.

T-A kieroż to cera chce się Wom wydować?

S-Nie chce ale musi choć po ni niy widać ,
a i te piyniondze mogom mi sie przidać,
to do tej najmłodszej , geszyng mi zrobiła ...
gańba mje je trocha je gorzi niż źle .
kej tyn giz i chachor żynić sie niy chce.

T-A kieryn to ? znom co bajtla zbajstlowoł,
przecaś niy dlo niego swoja dziołcha chowoł,
Łona cicho tako i sie niy szlajała
i na co Ji prziszło... zawitkom łostała.

S-Jeszcze niy łostała !jeszcze łobejrzymy!
a tymu Antkowi po puklu wklupiymy,
jeszcze popamiynto kaj raki zimujom
a Ty wiysz ? co Twoji cery Ci szykujom .

T- Toć się przekonomy ło co tukej idzie.!
Hilda!, Elza !! domje Antek Łojcym bydzie.

F-A to mi nowina joch Ci niy pedziała,
za sztyry miesionce byda bajtla miała,
starzikiym łostaniesz toż sie raduj wiela
szykuj kasa Łojciec!

T-nie bydzie wesela !

S- To sie porobiło mój Ponboczku złoty !
zaroz po cołki wsi rozniesom sie ploty,
trza tymu zaradzić sprawa zatuszować,
kiej boli jak plynckiyrz nie chca sie sztresować .

T- Leko pedzieć ,gorzij zrobić.

S- Trza karlusa skludzić niech co i jak powiy,
ale moja staro ło tym sie niy dowiy,
bo by była haja, butel aż do nieba,
no i wielko gańba niy tego mi trzeba, pra

T-No ja!!

E-Eee! coż s was za chłopy jakiś pokryncone,
gupi jak sto kudeł bo niedorobione,
trza załatwić sprawa nie godać za wiela,
dać na zapowiedzi we prziszło niedziela.
I to jo Was mom uczyć.

S- Jak na zapowiedzi, z kierom? bo som dwie !
jak jedna tak drugo tego gizda chce .

E- cha .cha, cha ,cha wasza dziołcha jak na wczasach była
ze żonatym chopym pod krzym sie puściła,
a teraz na Antka zwalo.

S-A ,Ty skond wiysz ło tym ?

E- Sama się chwoliła!.

S-Miarkuj że sie trocha niy godej za wiela
jak mje chycom nerwy porzondnie Cie spiera .

E-Jo, jo, godom prowda klachow nie roznosza,
to wyście zaczyni ło szacunek prosza.

S-Co!! szacunek do Cia kej i Ty go ni mosz
i Łojcu pyskujesz i mje szpetnie godosz .
to tak niy wypado!.

E -A co niy wypado kej gupie godocie,
cudzej dziołsze wklupać rozumu ni mocie.
Podom Was do sondu .

S-Ty mje sondym się strasz jo na to za stary
przeca u nas we wsi som wiynksze chachary ,
jo spokojny człowiek, ale jak sie wkurza.!.

F- Zaroz wkurza,wkurza, pokoj trza zachować
a sprawa przemyśleć żeby niy żałować.

T- Dobrze godo Frida ,wadzić sie niy chcymy,
muszymy pogodać nim się pobijymy.

S- Dejcie jako halba sprawa łobgodomy
trza tu myśleć trzeźwo kej czasu niy momy ,
staro mje zabije jak sie ło tym dowiy.

T- Żodyn Ji niy powiy.

S- No to pyrsk ludkowie!!!.


BS- Dziyń dobry somsiedzi , je tukej mój stary.

E -A je, je, yno jakiś taki chory .

BS- Ja chyba łożarty
jak yno sie straca ze chałupy na kwila
tyn łożyrok leci gibko do Emila.
Już ci jo wiym po co? giździe zatracony!,
bier sie ale wartko gościa w doma momy.

S- Gościa?, no niy godej !,a po co przijechoł?.

BS-Prziwoz dwa pieszczonki i gorzoły tasia
pedzioł ,że się żyni bjere cera nasza.!

S- Bele momy ziyncia,bele momy ziyncia.

E- Ktoś na dźwiyrze klupie trza by mu łotworzyć.

F-A kogo tam niesie! ,zaczyno mje morzyć
toż leca do haźla ,Elza łotworz dźwiyrze.

E-Antek to żeś je Ty jo cie niy poznała
Frida skuli Ciebie w haźlu sie skowała.
Toż wywol dziubeczku ta kawa na ława
strasznie żech ciekawo jako Ty mosz sprawa ?
Ancug ,nowy binder ,kudły w brylantynie,
no teraz żyniaczka chłopie Cie nie minie !

A-Zawołej mi Frida, chcioł bych s niom pogodać .

E-Frida!!, Frida !!!! wyłaź wartko z tego klopa
jak Byś chciała Antka za swojigo chłopa .
..Tako to mo szczyńści !

A.-Frida jo Ci pszaja nic na to niy moga
łostoń mojom babom.

T-Przewraco sie w grobie biydoczka nieboga ,
coż by tyż pedziała?, i co by zrobiła.?

E-A co! A nic, pobogosławiła .

T-.Toż i jo Wom młodym błogosławioł byda
a mom jakiś wyjści .. kiej to moja Frida.
Zowistny jo ni ma, wiela szczyńścio życza,
no i kupa dziecek kerych niy policza .
Niech żyjom młodzi ! Niech żyjom !Niech sie s nami napijom !.

Regina Sobik 
foto z internetu

poniedziałek, 8 października 2018

Ło utopcach i mojim starziku



Było to downo kajś sto lot tymu,
trefiyło sie to synkowi modymu,
jak jechoł starym kołym s roboty
potargoł se w kecie nowe galoty.
Toż musioł stanoć kaj stow i rzyka,
ludziska to miejsce mijali s daleka,
padali że tukej utopki straszyły
po łonkach zbarzołach ludzi kludziły.
Tyn synek to boł łokropnie zawziynty,
a na utopki łogniście ciynty,
bez toż te gizdy jak go zejrzały
ło mało giczli nie połomały.
Leciały do stawu ze takim rykiym
nie chciały zadziyrć ze mojim starzikiym,
bo boł tak szprytny i wozioł ze sobom
we kapsie flaszka s świynconom wodom.
A te utopce ło tym wiedziały,
bez toż tak wartko pouciekały,
chowały sie we krzach, chowały we stawie,
w jakiś zbarzołach i kaj popadnie.
Roz jechoł starzik do swoji frele,
puścioł lingsztanga poprawioł wele,
ryppp..w kole szprycha mu sie złomała
a flaszka z wodom w kapsie szczaskała.
Piznoł sie starzik troszyczka w gowa
i niy mog pedzieć jednego słowa,
szuko tej flaszki po kapsach sznupie,
-ratuj Ponboczku!!! Utopce w kupie -
A te chachary cojśik wyczuły,
bo sie chyciły ze koła ruły,
a jako przy tym uciecha miały
ze śmiychu to sie po ziymi kulały.
Myślały że chopa w rugzaku majom
i taki wycisk zaroz mu dajom,
że tego mamlasa utopiom we stawie,
wybabrzom w marasie no i po sprawie .
Mój starzik niy boł we ciymia bity
do frele jechoł toż niy łopity,
miarkowoł czego sie straszki boły,
że na som widok do stawu mloły.
A boł to krziżyk tyż poświyncony
na karku starzika łod krztu powieszony,
mioł go łon bronić łod wszytkich złych mocy
na grubie szpacyrze we dnie i w nocy.
Wzion starzik tyn krziż do sia przicisko,
a było z niego srogi chłopisko,
coż na to powiycie moji ludkowie
poślimtoł sie przi tym jak na kiyrchowie.
A potym jak już mu wrociła godka
to se przipomnioł berani łod potka.
że tu rzykani yno pomoże
i żodyn straszek na to niy może.
I jak zaśpiwo kościelno pieśniczka
ta kero uczyła go mamuliczka,
no bo te śpiywki tako moc majom
że te Utopce pouciekajom .
Jak starzik piyrszo Zdrowaśka zaczon
to Stary Utopek tak sie złonaczoł,
że uciyk ze swojom bandom z łopusty,
a na tym miejscu łostoł stow pusty.
A potym ludzie we wsi godali,
że starzyik rada Utopcom dali,
a jego dziołszka tak go ściskała,
że potym ślubnom babom łostała.
Zarozki potym za dziewiyńć miesiyncy
znod im sie bajtel jak starzik ciynty
na te Utopki i na te straszki
wykrodoł starce s pywnicy flaszki
W kere nabiyroł woda świyncono
bez samego farorza fest poświyncono
i lotoł nad stow kropioł tom wodom
aż te Utopce dały stond chodu
Mje ło tym dycko mamulka berali
przed spaniym kiedy my byli mali,
bez toż wiym ło tym ze piyrszej rynki,
toż pyrsk ludziska dziołchy i synki.
                                   Regina Sobik
 

Po zapoznaniu się z legendą i wierszem, dzieci z Przedszkola nr 20 w Rybniku Boguszowicach malowały Utopki i powstała cała galeria tych znanych na Śląsku stworów .Oto autorka jednej z prac Oliwia Papryc z Przedszkola nr 20 w Rybniku



czwartek, 4 października 2018

Naga Prawda- bajka


                                  Opowieść Podsłuchana

Osądźcie sami czy ta historia
warta uwagi więc ją opowiem 
spotkały się kiedyś na dróg rozstaju 
Prawda i Kłamstwo tak różne sobie 

To że spotkanie było przypadkiem
iść razem dalej postanowiły
słoneczko grzało niemiłosiernie
a one wędrówką zmęczone były

Doszły do studni bardzo spragnione
za kubek wody wszystko by dały
nie tylko chętnie by się napiły
ale z ochotą też wykąpały

Więc kładą szaty tuż obok studni
by je na oku mieć w razie czego
kąpią się raźno bryzgają wodą
a wokół pusto człeka żadnego

Igraszki trwały by pewnie długo
gdy nagle Kłamstwo wychodzi z wody
szybko ubiera sukienkę Prawdy
czy ma ku temu jakieś powody

Pewnie tak skoro szybko ucieka
tymczasem Prawda tym zaskoczona
nie wie co począć bo przecież naga
chyba ze wstydu przed światem skona

Żeby odzyskać swoje odzienie
musi bidulka sukni poszukać
świat widząc nagą Prawdę zgorszony
i żadnych wywodów nie chce posłuchać

Cóż miała zrobić Prawda w tej kwestii
z wstydu zrobiła się aż czerwona
wraca do studni i tam zostaje
sama jak palec i zrozpaczona

Kłamstwo tymczasem ubrane w Prawdę
z szybkością strzały po świecie krąży
świat nie chce nawet słyszeć o Prawdzie
co gorsze ani do prawdy dążyć

Tak mu wygodnie i tak mu dobrze
spotykać się z nagą Prawdę nie będzie
a Kłamstwo chociaż ma krótkie nogi
można je spotkać zawsze i wszędzie

R.Sobik 04.10.2018r.

poniedziałek, 1 października 2018

Zgadywanki dla dzieci



Kto to taki może wiecie
nosi dom na swoim grzbiecie
jedni mówią trochę ciasny
odpowiada grunt że własny
i jak głoszą pewne wieści
prawie cały w nim się mieści


Siedzi nad stawem zielona
kumka jakby nakręcona
nie dla zdrowia i urody
dała nura tam do wody
a ja łamię sobie głowę
kto kąpieli tej powodem


Orzeszki pilnie gromadzi
że ruda wcale nie wadzi
calutki kosz już zebrała
w dziupli spiżarni schowała
a że pracowitą była
zimę w dostatku przeżyła


Butki czerwone frak biały
łatwo zgadnąć ptak niemały
aż z Afryki przylatuje
gniazdo na słupie buduje
bardzo troszczy się o dzieci
a jesienią stąd odleci

R.SOBIK 14,08.2017r.
FOTO  https://pl.wikipedia.org/wiki/Bociany_(ptaki)

Modrzew



Na końcu lasu przy polnej drodze
stał jak strach jakiś na jednej nodze
samotny modrzew lecz nie narzekał
tak jakby na coś lub kogoś czekał

Sosny i świerki śmieją się z niego
- gdzie twe igiełki drogi kolego
urodą nigdy nam nie dorównasz
nie zyskasz igieł nadzieja próżna

Modrzew im na to- me igły spadły
i jak co jesień na trawie siadły
jak przyjdą chłody i mroźna zima
chronią korzenie jak ta pierzyna

Więc zachowujcie się trochę grzeczniej
pod igiełkami bardzo bezpiecznie
jeszcze zadziwię świat wczesną wiosną
kiedy zielone na mnie urosną

R.Sobik 09.07.2017r.

sobota, 29 września 2018

Pozwól

Chciałbym być płomieniem co ciemność przenika
by rozpalić serce chłodem oszronione
chciałbym być nadzieją by rozwiać zwątpienie
kiedy karty życia rozterką znaczone

Chciałbym być słoneczkiem co Twe łzy osuszy
kiedy proza życia ciężarem przygniata
myślą i pragnieniem żądz zbudzonych nocą
suknią z mgieł porannych roztańczoną w kwiatach

Chciałbym być jak Anioł Byś czuła że jestem
gdy samotność boli przynieś ukojenie
nie odtrącaj proszę róży mej miłości
pozwól by została muzą i spełnieniem

R.Sobik

piątek, 28 września 2018

Ło wojoku kierego nie tykały sie kulki

Wojoki . Mogłabych tu wiela naszkryflać abo ło mojim synku keryn boł we czołgistach abo ło mojim tatulku kieryn co prowda boł we wojsku we drugo wojna światowo yno pora miesiyncy Łostoł postrzelony we łokieć toż posłali Go do chałupy .We dokumyntach naszkryflali że je inwalida . Moga jeszcze naszkryflać ło mojim starziku kieryn bioł się we powstaniach ślonskich i doszoł aż na Góra św.Any. Przeca powstańce to tyż wojoki pra. A jo na sprzyk naszkryflom ło inszym wojoku mojim ujku kerego wziyni do Wermachtu a ło kierym rozprowiała mi moja starka.Wtoś wto to bydzie czytoł może podniyś larmo że to wielko gańba ,że Ślonzocy byli we niymieckim wojsku i ni możymy ło tym spominać a co dopiyro szkryflać. Podług mje miejsca swojigo urodzynio sie nie wybiyro. Tu na Ślonsku bez drugo wojna jak yno synek mioł swoji lata brali go do wojska do Wermachtu czy chcioł czy ni. A jak się upiyroł to było wiadomo co za to groziło .Toż jak mój ujek yno dostoł kartka do stawiynio sie do Rybnika na posteronek to już wiedzioł ło co sie rozchodzi. Wszyjscy we familiji wiedzieli że jak sie tam nie stawi to szupoki tak godali na policyjo nimiecko przidom po Niego tak czy tak i weznom go jak niy po dobroci to siłom.Ujek chocioż sie upiyroł i zarzekoł ,że niy pudzie mamulka klarowali mu że musi to zrobić bo ynacy cołko familijo poślom do lagru . I tak to na sprzyk swoji woli moj ujek łostoł wojokiym nimieckim. Ale co to za wojok keryn myśli yno jak by tu uciyc, ni ma s niego wiela profitu z tom różnicom ,że żodyn nie wiedzioł co ujek kombinuje. Bez cołki czas szukoł okazji kero nadarzyła sie pryndzy niż myśloł. Moja starka rozprowiali że ujek dostoł bojowe zadani ..Posłali Go s jeszcze drugim wojokiym tyż Ślonzokiym na kraj lasa żeby rozeznoł teryn. Ujek jak yno poczuł sie trocha bezpieczny a boł pora kilometrow łod swoji kwatyry udowoł ,że niy umi strzimać bo dostoł  sraczki abo laksyry po naszymu i musi iś do krzokow. Kamrat nic niy podejrzywoł ło co ujkowi idzie poszoł naprzod myślonc ,że tyn go dogoni. Ujek citnoł w krzoki a potym wartko jak yno umioł krajym lasa przedżoł sie do pobliski wsi .Czy mu tam wto pomog czy ni tego nigdy nie zdradzioł ale ważne że na trzeci dziyń zjawioł sie w chałupie .Boł na tela szprytny ,że czakoł na momynt w kierym Mamulka bydzie sama ,żeby Ji sie pokozać .Wiedzioł ,że jak by go wtoś widzioł to mo przesrane jak to padajom a wtedy abo kulka w łeb abo lagier. Mamulka na poczontku zaczyna lamyncić..Potym coś poszepotali i poszli do łobory kaj były krowy. Łod tego czasu żodyn ani z familiji ani ze wsi nie widzieli ujka yno mamulka na wieczor jak już wszyjscy spali chodziła do łobory. Dycko kryła coś pod zopaskom. Za pora dni łod tego wydarzynio wczas rano cołko familijo stanyła na nogi. Jak jeszcze wszyjscy spali pod chałupa podjechała wojskowo landara .Narobili takigo butlu, że somsiedzi za gardiny zaglondali do łokiyn co sie to robi. Wojoki we nimieckich ancugach ze szupokami i psym wykludzili Łojcow ze chałpy i pedzieli że jak nie pokożom kaj dezyrter sie skroł to Jich rozstrzylajom. Ci zaczyni lamyntować i zarzekać sie, że nie widzieli ujaka łod czasu jak poszoł do wojska. Szupoki przekopali cołko chałupa i nic nie znodli. Poszli tyż do tej łobory. Pies niby chycioł trop .Stanoł wele krowy i zaczon szczekać .Ujek kieryn siedzioł we taki dziurze przikrytej deskami i słomom pod żłobym zaglondoł bez szpara. Miarkowoł ,że to je Jego łostatni momynt .Zaczon gorko rzykać a boł tak wylynkany że wypuścioł kota kieryn tam z nim społ. Tego kota mioł ujek za nojlepszego kamrata co mog se s nim i pogodać i pachalać miynki i ciepłe futerko .Wtedy jak te szupoki wleźli do tej łobory to chyba som Ponboczek miyszoł w tym palce.To Łon wachowoł ujka i sprawioł ,że kot wyskoczoł jak łoparzony i miałczonc jak by go ze skory łodziyrali citnoł za stodoła. Pies za nim .Szupoki uznali ,że ni majom tu już nic do szukanio. Tak to ujek przetwoł w tej dziurze- schowku do końca wojny . Co prowda twało to jeszcze rok ale na tym sie niy skończyło. Jak prziszli Ruscy ujek ło mało niy ślimtoł ze uciechy ,że tera to już bydzie mog sie pokozać. Nie wiedzioł borok co go czaka. Jak yno sie pokozoł Ruscy uznali Go za wroga. Skorali tak ,że wziyni Go na piyrszo linio frontu. Kozali klynknonć na kolana i pedzieli ,że jak mu sie nic niy stanie to go puszczom. Ujek bez cołki czas rzykoł a kulki gwizdały mu wele gowy jak jakiś wiater ale żodno go niy dopadła. Przeżoł front a po wojnie jak sie łożynioł mioł co rozprowiać swojim dzieckom. Te uznały Go za wojoka kerego nie tykajom sie kulki i łokropnie miały w zocy że mieli takigo Łojca .


Regina Sobik

poniedziałek, 24 września 2018

A świat debatuje


/ Matkom wojennych ofiar /

Dzisioj jeszcze spiom spokojnie
                                 pod chłodnom pierzinom  nocy
jeszcze mamulka wachuje
żeby łotrzyć płaczki s łoczy

Jeszcze gorkom rynkom chalo
gymby śnikiym umorzone
a serce lynkliwie wali
ło los dziecek utropione

Śmiertka siecze kosom zgrozy
głod ścisko aż ćmi we łoczy
i coż pocznie biydno sama
bez sparcio i bez pomocy

A świat spiyro sie ło racje
i na łodwet sie szykuje
jak i wiela wysłać wojska
zamias pomoc debatuje 

R.Sobik 

Jeden z dwu wierszy nagrodzony drukiem w tomiku pokonkursowym XXVI konkursu poezji religijnej w Ludźmierzu

piątek, 21 września 2018

Ciernisty krzew- podsłuchane opowiadania



W pewnym ogrodzie na półce skalnej
wśród śpiewu ptaków i szumu drzew
gdzie róże pysznią się swoim pięknem
rósł niepozorny ciernisty krzew

Nie był on tutaj mile widzianym
wszyscy patrzyli na niego z góry
ranił odstraszał ludzie zwierzęta
uznano go przeto za wybryk natury

Nie miał przyjaciół krewnych znajomych
choć kuzynostwem róże mu były
i tylko odważne i dzielne ptaki
na szczycie kolców swe gniazda wiły

Uznały że tutaj bardzo bezpiecznie
by mogły swoje potomstwo chować
żaden zwierz chytry i ptak drapieżny
nie będzie pośród kolców buszować

Spokój i cisza trwały by wiecznie
gdyby nie pewne dziwne zdarzenie
a to za sprawą żołnierza rzymskiego
co szukał cierni na czyjeś zlecenie

A kiedy znalazł ucieszył się wielce
dostanie za to srebrników parę
korona z cierni wszak dla skazańca
iście prawdziwym królewskim darem

Ten wieniec bólu wśród uciech gawiedzi
założył na skronie pewnego człeka
za jakie grzechy ów cierpieć musi
gdy ludzka podłość głęboka jak rzeka

Wszystkie zwierzęta ptaki i krzewy
czekały na rozwój smutnych wydarzeń
aż doszły wieści że umarł na krzyżu
Ten co ofiarą okrutnych zdarzeń

A krzew ciernisty nie zaznał spokoju
że niewinnemu cierniem ból zadał
gdyby tylko mógł nie oddał by kolców
lecz taką mocą biedny nie władał

Gdy dnia trzeciego świątecznym rankiem
zasypiał krzew bardzo bardzo zmęczony
przyszedł do niego Ten co wstał z grobu
by zwrócić kolce cierniowej korony

Korona była jak szczere złoto
zamiast krwi róży szkarłatnej płatki
od tego czasu ten krzew ciernisty
posiada te piękne maleńkie kwiatki 
 
R.SOBIK

czwartek, 20 września 2018

Coś z życia pszczelego ula


Antoni był zapalonym pszczelarzem .W jego ogrodzie stały przedziwnych kształtów i kolorów domki dla uli. To Antoni zbudował te domki dla swoich pszczółek a ,żeby było ciekawiej każdy domek pomalował na inny kolor i ozdobił kolorowymi kwiatkami i listkami. Opiekował się swoją pszczelą rodziną a pszczółki za opiekę i pomoc odwdzięczały się Antoniemu pysznym miodem. Pewnego razu nim słoneczko wykąpało złociste promyczki w zimnych kropelkach rosy Królowa Matka zwołała zebranie. W sali tronowej głównego ula zebrały się wszystkie mieszkanki pszczelej rodziny : robotnice zbieraczki miodne i pyłkowe zajęły miejsce blisko królowej natomiast leniwe trutnie jak zwykle na samym końcu. Jajka i poczwarki zostały w pszczelim żłóbku pod opieką karmicielek . Natomiast tuż u wylotu z ula stanęły dzielne strażniczki ,które pilnowały ,żeby żaden nieproszony gość nie dostał się do ula. Kiedy Królowa Matka zabrała głos w sali tronowej zrobiło się cicho jak makiem zasiał . -Moje drogie dziatki odezwała się Królowa wiem jak ciężko pracowałyście przez ostatni okres więc uznałam że należy wam się jakaś rozrywka .Wobec tego ogłaszam miodne zawody. Wszystkie będziecie zbierały nektar i nie życzę sobie żadnych bijatyk więc proszę schować żądła. Nagroda będzie w postaci dnia wolnego od pracy ,który może przeznaczyć na wypoczynek albo na wycieczkę do miasta do pewnego znanego z umiłowania do nowoczesnej architektury pana , który jak wam wiadomo ma dom ze szkła .Dodatkową nagrodą będzie plaster miodu dla tej pszczółki ,która uzbiera najwięcej nektaru. Musimy też pomóc Antoniemu, który ma jechać z miodem do znajomego zielarza .Jeśli jesteście gotowe ogłaszam miejsce zbiórki nektaru. Kierunek pole rzepakowe .Kiedy tylko Królowa Matka skończyła przemowę w ulu zawrzało Wszyscy chcieli brać udział w zawodach albo pokibicować uczestniczkom .Pszczółki zbieraczki na komendę „Start” ruszyły w kierunku pola machając pracowicie skrzydełkami. Uwijają się jak w ukropie ,żeby tylko zdążyć do ula jako pierwsza. Gapie zgromadzeni na szlaku do rzepakowego pola krzyczą , piszczą i tupają nóżkami lub machają skrzydełkami dopingując zawodniczki . Pierwsza z pszczółek uginając się pod ciężarem nektaru nie wytrzymała wysiłku i pac.. upadła na ziemię . Szkoda ,że odpadła bo gdyby nie to to na pewno miałaby medal .Akurat w tych zawodach liczyła się szybkość i zwinność w zbieraniu nektaru .Kilka pszczółek skrzydełko w skrzydełko poleciały do ula. Nagle stało się to czego nikt się nie spodziewał pszczółka ,która była zupełnie z tyłu nie wiedzieć jakim sposobem wyprzedziła inne zawodniczki i jako pierwsza usiadła przed Królową Matką .I to ona wygrała miodne zawody otrzymując nagrodę w postaci dnia wolnego .Pozostałe pszczółki otrzymały specjalne podziękowanie od Królowej za tak wspaniałe współzawodnictwo i zaangażowanie w zbieranie nektaru ,który zostanie przerobiony na miód . Dzień chylił się ku zachodowi i wszyscy mieszkańcy pszczelej rodziny poszli spać . Nie śpi tylko zwyciężczyni miodnych zawodów obmyślając plan jutrzejszej wycieczki do miasta. Ranek zbudził się pogodny. Po krótkiej odprawie pszczółki pofrunęły na pole pod sam las ,żeby zbierać nektar .Pszczółka ,która wygrała wczorajsze zawody smacznie spała sobie w ulu. Zbudziło ją jakieś poruszenie, jakieś chrapanie bardzo zaciekawiona wyjrzała z ula. A to co ? ratunku! złodziej! złodziej! zaczęła wołać przestraszona. To malutki niedźwiadek wykorzystując sytuację ,że pszczółki były w pracy postanowił ukraść im trochę miodu. Szczęściem z sąsiedniego domku nadleciały pszczółki strażniczki i przegoniły niespodziewanego intruza a ten uciekał aż się kurzy. Myślę ,że już nigdy nie odważy się na taki rozbój pomyślała nasza przyjaciółka dlatego postanowiła polecieć do miasteczka, żeby zobaczyć szklany domek .Była bardzo ciekawa jak też wygląda i czy można w nim mieszkać.. Lecąc zauważyła obok znanego na całą okolicę domu jakieś zamieszanie . Jak udało jej się dowiedzieć to nieznany rój pszczeli ,który przyleciał nie wiadomo skąd tutaj postanowił zbudować sobie nowoczesny domek taki sam jak dom ze szkła i betonu .-Co za niedorzeczność pomyślała nasza pszczółka .Jak tu pracować w takim szklanym domu i jak wychowywać młode pokolenie .Taki dom dobry dla ludzi a nie dla pszczelej rodziny przecież wszystkie jej mieszkanki zginą pomyślała i nie namyślając się długo wróciła do swojego ula. Tymczasem jej koleżanki pracowały śpiesząc się przy tym okropnie. Nadchodziła zima i należało się dobrze do niej przygotować. Wszystkie zapasy miodu należało zgromadzić w pomieszczeniu które nazywa się miodnią .Bzzz bzzz ,bzzz a co robią pszczółki w czasie zimy usłyszała cieniutki piskliwy głosik .Nie namyślając się długo pszczółka medalistka wyjrzała z ula .-A to ty muszko co tu robisz ale odpowiem na twoje pytanie .Pszczoły to nie niedźwiadki i nie zapadają w sen zimowy ale i one jakoś muszą przetrwać zimę. Otóż w czasie zimy tworzą w ulu taki zwarty kłębek a żeby było ciepło machają skrzydełkami .Jak na dworze jest cieplej to machają wolniej a jak zimno to szybciej bo wiesz żeby pszczółki mogły przeżyć muszą mieć odpowiednią temperaturę w swoim domku rozumiesz ?-.O!! . A powiedz mi jeszcze ile żądeł ma pszczoła i dlaczego ginie jak kogoś użądli .Ostatnio widziałam jak pszczoła użądliła chłopczyka a zaraz potem umarła a chłopca mama zawiozła do szpitala dlaczego tak się to dzieje ?.-Odpowiem Ci ale nie wiem czy coś z tego zrozumiesz odpowiedziała rezolutnie pszczółka .Pszczoły posiadają tylko jedno żądło. Mają też taki aparat i jak kogoś użądlą to ten aparat pozostaje w ciele ofiary i nie może go wyciągnąć dlatego giną .Co prawda aparatu tego używają tylko w stanie zagrożenia a chłopczyk świadomie lub nieświadomie tego nie wiem skrzywdził pszczółkę dlatego ta go zaatakowała. Widocznie był uczulony na jad pszczoły i dlatego mama musiała pojechać z nim do szpitala .- Aha a dlaczego pszczoły są pożyteczne a nas nazywają przebrzydłymi owadami albo szkodnikami.-Ee e nie przejmuj się tym wszyscy są w jakiś sposób pożyteczni . Jeżeli chodzi o nas to odgrywamy bardzo ważną rolę .Nie tylko zapylamy rośliny ale i produkujemy zdrowe produkty pszczele takie jak miód , pyłek ,propolis, mleczko pszczele wosk oraz j jad .Oj! Ojoj! jojku ile też tego a ten jad też może być pożyteczny-No tak w niektórych wypadkach tak odpowiedziała pszczółka zadowolona z lekcji jaka udzieliła muszce .-Dziękuję, dziękuję, odpowiedziała muszka .-Do widzenia -Do widzenia odpowiedziała pszczółka zadowolona z siebie sadowiąc się wygodnie w ulu . Najpierw zajrzę do żłobka żeby zobaczyć jak robotnice opiekują się larwami i poczwarkami z których wyrosną przyszłe pszczoły pomyślała - Ja jestem robotnicą ale nie tą co zajmuje się czyszczeniem komórek do których królowa składa jajka .Nie zajmuję się też pielęgnacją gniazda czy też budową plastrów gdzie gromadzony jest miód . Plastry są zbudowane z komórek których materiałem do budowy jest wosk .Ja się tym nie zajmuję to robią inne robotnice .Ja zajmuję się zbieraniem pokarmu bo jestem zbieraczką . Wszystkie jesteśmy stałymi mieszkankami ula i każda z nas robi co innego .Przez całe życie jesteśmy posłuszne Królowej Matce taki już mamy porządek w ulu. -O! ho! ho! a to ci dopiero kogo ja widzę . To pan Antoni w dziwnym ubraniu i osłoną na twarzy takim jak wtedy kiedy wybierał plastry z miodem .Ale wtedy było jeszcze wiele dymu ,który spowodował ,że wszystkie byłyśmy takie jakieś śpiące .Na szczęście nic się nam nie stało .Ciekawe co dzisiaj będzie robił bzzz, bzzz pomyślała pszczółka i poleciała wprost na pana Antoniego jakby chciała go użądlić. -Spokojnie moja kochana ,spokojnie nic ci nie zrobię muszę tylko wykonać niezbędne czynności i przygotować pszczele domki do sezonu zimowego . Jednak najpierw muszę was odpowiednio nakarmić. Widzisz przyniosłem syrop cukrowy bo przecież nie możecie być głodne prawda. Pogodę mamy jeszcze piękną i słoneczną ale już najwyższy czas ,żeby wyjąć niepotrzebne plastry ,zabezpieczyć szpary przez które zimne powietrze dostawałoby się do ula i zapewnić odpowiednią wymianę powietrza i temperaturę. Chociaż wiem ,że z tym ostatnim poradzicie sobie same. -O tak ,tak jaki ten pan Antoni miły i mądry a jak dba o nas taki pszczelarz to skarb powiedziała pszczółka . Antoni zajęty pracą nie słyszał wypowiedzi swojej przyjaciółki „ Pracusi” bo i jak miał słyszeć gdy pszczoły nie mówią.
          Regina Sobik
           foto  https://pl.wiktionary.org/wiki/ul

piątek, 14 września 2018

Panie kasztanie panie kasztanie


Panie kasztanie panie kasztanie
mam dziś do pana ważne pytanie
Pan taki piękny jak malowanie
jak pan to robi panie kasztanie

Cera u pana piękna i zdrowa
to dar natury czy może moda
błyszczy się cudnie aż dech zapiera
zazdroszczę panu jak mam być szczera

Mówią że pan jest naprawdę zdrowy
w różnych chorobach pomóc gotowy
przy zapaleniach diecie zmęczeniu
nadmiernym stresie i osłabieniu

Z kremów okładów też nam pan słynie
ponadto przydatny leśnej zwierzynie
ważna persona z pana kasztanie
więc może order od nas dostaniesz

14.09.2016r. R.Sobik

czwartek, 13 września 2018

Mój Anioł Stróż



Jak ślepiec bez nadziei
jak głuchy w świecie ciszy
czekałem wciąż czekałem
czy mnie kiedyś usłyszy

Trwałem cierpliwie w deszczu
oraz w słońca promieniu
jak wędrowiec na szlaku
tkwiłem w osamotnieniu

A On był zawsze ze mną
wiernie stał przy mym boku
mój Anioł Stróż Przyjaciel
dotrzymywał mi kroku


R.Sobik


poniedziałek, 10 września 2018

Jesiyń bojka dlo bajtli




Jesiyń łobleczono we szaty utkane s kolorowych liści i czerwono bronotnej zopaski zaklupała do dźwiyrzi pałacu kaj miyszkało Lato .Na gowie zamias korony miała winiec ze żołtych słonecznikow a na karku szal s czarwonych jabek. Wyglondała przecudnie. Na ji powitani wyszoł som Wrzesiyń kej jego bracio Październik i Listopad jeszcze spali we swojich izbach . Wrzesiyń kiedy jyno ujrzoł Paniczka Jesiyń łośmioł sie bo wiedzioł ,że ta niy prziszła do pałacu s pustymi rynkami . Kontym łoka widzioł ,że coś kryje pod zopaskom yno niy wiedzioł co też to może być .Jeszcze niy zdonrzoł sie porzondnie prziwitać s gościym jak we progu komnaty zjawiło sie Lato s małym kuferkiym .We rynkach trzimało berło i piykny wonioncy pukiet kwiotkow i zioł. Tyn pukiet boł na prziwitani swoji siostry Jesiyni kiero miała łobjonć łod tego dnia rzondy we pałacu. Lato fest sie śpiychało bo za trzi miesionce miało być we Australji a droga była daleko i ciynżko toż wartko dało Jesiyni to co miało dać i poleciało za morza i oceany. Paniczka Jesiyń wesoło wlazła do pałacowej izby. Wrzesiyń zaś dwojoł sie i trojoł ,żeby pokozać swoji Pani rozmańte zakamarki i pałacowe pywnice .Szło ło miejsca kiere prziszykowoł na geszynki prziniesione bez Jesiyń. Paniczka Jesiyń łokropnie rada s tego co uwidziała pado : dziynkuja Ci mój kamracie widza ,że niy marnowołeś po darymnie czasu a tera mje zakludź do mojich poddanych jyno piyrw łobudź swojich braciszkow. Wrześniowi nie trza było dwa razy godać uwinoł sie wartko i ruszyli w droga. Na pobliski miedzy trefili Babi Lato kere to czakajonc na swoja Krolowo markotno łaziło po polach i lasach. Łojejku!! kogo jo widza a już myślołech ,że sie niy doczekom zawołało .Krolowa idzie połoglondać swoji gospodarstwo . Jesiyń łokropnie rada s takigo prziwitanio piyrw poszła na pola i łonki ,żeby prziwachować robota ludzi. Jedni s nich krzontali sie zbiyrajonc ćwikla i zimioki s pola insi zaś zbiyrali resztki suszonej trowy na pasza do gowiedzi. Widzonc,że robota idzie tu wartko Jesiyń w asyście Września poszła do zegrody i sadu ,żeby łobejrzeć jak tam sie majom sprawy .I tu tak jak na polach robota była zrobiono na medal. Starsi srywali owoce ze stromow a młodsi ukłodali jich do skrzinek .Te najmłodsze bajtle ukłodały jabka do koszykow .Potym chłopy nosili te koszyki do pywnicy abo ukłodali w kopce. Na te kopce kładli słoma i ziymia i fest ubijali potym zaś słoma i ziymia a to wszystko po to ,żeby jak przidzie zima niy przemarzły. Tak tyż robili ze zimiokami i inszymi jarzinami. Ładowano tyż te owoce i jarziny na taki dziwne auta i potym wiyźli jich do chłodnie do miasta kaj miały se bezpiecznie doleżeć do wiosny. -Bydom witaminy na zima zawołoł Wrzesiyń s wielki uciechy a ludzie i cołko gowiydź ni bydzie głodować dodoł . Ni stond ni s owont jak wiater pojawioł sie tukej Październik .Podziwoł sie na swojigo brata Września i we te pyndy polecioł do lasa pomogać zwierzontkom zrobić zapasy zimowe .Jesiyń łokropnie rada kozała trzonś astami stromow i to tak ,że wszystko co tam rosło spadło na ziymia . Pażdziernik boł ucieszony s tej roboty a pomogoł mu w tym ciepły jeszcze jak na ta pora roku wiater kieryn szarpoł astami stromow tak ,że wszystki liści ,dybionki, kasztany i łorzechy spadywały na ziymia jak płaczki deszczu. Leśne zwierzontka miały ułatwiono robota .Uwijały się przi tym jak mogły ,żeby pozbiyrać te wszystki geszynki Jesiyni a potym przeniyś ji do swojich nor i dziplow. Fest sie narobiły ale jim sie to łopłaciło jak nigdy bo bez zima niy bydom głodować. Na pobliskich polach ludzie kończyli orka sioli zboża ,żeby te mogły jeszcze wykiełkować nim przidom mrozy .Paniczka Jesiyń miała w zocy robota jako wykonywali toż podarowała ludziom i całej gowiedzi jeszcze pora ciepłych i słonecznych dni .Za pora dni mioł być Listopad a tyn jak wiadomo je rozmańty roz ciepły roz zimny .Roz świyci słońcym a roz pado zimnym deszczym a i sypnie i potrzimie śniegiym i mrozym .Jak wiycie taki czas je niezdrowy .Tak to już je s tom pogodom a Jesiyń ło tym dobrze wiy bo to niy wto inszy yno Listopad zrobioł jom za bozn, Po ciepłym i słonecznym dniu spod na ziymia płaczkami dyszczu a potym śniega. Co gorsze postraszoł tyż wszystkich niewielkim mrozym. Paniczka Jesiyń przeziymbiono wrociła sie do szkolnej komnaty kaj zaprosiły jom szkolorze na wystawa ludzikow zrobionych s kasztanow i dybionkow nazbiyranych we pobliskim parku. Wystawa była naprowda piykno. Wszyjscy mieli we zocy robota szkolorzy bo ci tyż ,żeby było przijymni zrobili s kolorowych liści pukiety . Przeziymbiono Jesiyń siadła se w koncie na ryczce s daleka ,żeby nikogo niy zarazić. Widać tyn szpacyr i kawał kieryn zrobioł ji Listopad fest ji zaszkodzioł toż poprosiła Panie kucharki ło szolka ciepłego tyju s citrynom . Jak trocha doszła do sia to porozprowiała bajtlom ło tym jak majom sie łoblykać jak je zima i padze dyszcz. Pszeca bez szlika i czopki niy wylazuje sie s chałupy .Trza łoblykać ciepłe kurtki abo peleriny przeciwdeszczowe a na nogi ciepłe szczewiki a jak je chlapa to śniegowce. Inacy sie bajtle rozchorujom a jak już do tego dondzie to majom siongnonć po geszynki kiere prziniosła ze sobom lipa, miod ,maliny i jabka no i citryny. Te łostatni co prowda niy rosnom u nas ale przywożom ji szifami s dalekich ciepłych krajow. Jak by to niy pomogło to trza iś do dochtora a tyn zapisze jim jakiś skuteczniejsze lyki .No ale na mur -beton łożko jich niy mini bo gripa trza wyleżeć ,żeby niy zarażać inszych i jeszcze bardzi sie rozchorować . Po tym wszystkim Paniczka Jesiyń poszło do swoji izby żeby trocha dychnonć i prziszykować sie na prziwitani swoji siostry Zimy . Wrzesiyń jak i Pażdziernik tyż niy czakali dłuży i zmochani zawrzyli sie u siebie we izbie a to po to ,żeby jich żodyn niy szterowoł . Łostatni s braci Listopad jeszcze lotoł s wiatrym po dworze , tańcowoł s astami i straszoł roz to ciepłym roz chłodym .Wiedzioł ,że już mu niy łostwło wiela czasu bo za pora dni mioł prziś Grudziyń a za nim Królowa Zima .

Regina Sobik 

Maciejka



Zmęczona żarem letniej spiekoty
w kącie ogrodu śpi przez dzień cały
tuląc do siebie spragnione płatki
by w cieple słonka się nie przegrzały
Skromna nieśmiała milczy zawzięcie
żeby przed światem swe wdzięki chować
poczeka aż wieczór zapłonie ciszą
by magią zapachu świat oczarować
I będzie pieścić tęsknotę zmysłów
w ten letni wieczór ona tu Panią
rozsieje zapach w całym ogrodzie
nim noc utuli gwiezdnym dywanem

R.Sobik

piątek, 7 września 2018

Marzenie o zimie




Styczeń już odszedł w zapomnienie
bielutkim śniegiem sypnął luty
okrył gałęzie srebrem wstążek
lodem skuł szare ziemi grudy

Dziś śniegu mrozu na lekarstwo
szarością płaczą ranne świty
biel srebro gdzieś się zapodziały
gdy smutkiem cały świat okryty

Przyrodzie coś się poplątało
wspomnieniem nie nakarmię wrażeń
gdy zima tylko w kalendarzu
cóż mi zostało oprócz marzeń 

R.Sobik