Gdzieś na pustkowiu wśród skał kamieni
gdzie życie toczy się swoim tokiem
mieszkał mąż mądry znany asceta
w grocie ukrytej przed ludzkim okiem
Modlitwą wypełniał dzionek calutki
myśli swe zwracał zawsze do Boga
post medytacja wewnętrzny spokój
to była Jego właściwa droga
Gdy tak rozmyślał o różnych sprawach
błahych lub ważnych w życiu każdego
nie zauważył nawet że w grocie
ma przecież gościa nieproszonego
To myszka mała głodem zmożona
przyszła szukając tu pożywienia
sandał ascety z prawdziwej skóry
to smaczny kąsek warty zjedzenia
Więc się zabrała z wielką ochotą
do obgryzania sandału tego
i nawet na myśl biednej nie przyszło
że burzy spokój i robi coś złego
Wściekł się asceta nie bez przyczyny
jak to stworzenie śmie mu przeszkadzać
nie dość że brzydkie to jeszcze głupie
a On chce sobie z Bogiem pogadać
Na to mu myszka że pojąć nie umie
już się zaczyna w tym wszystkim gubić
bo mąż tak zacny rozmawia z Panem
a z nią się nie chce nawet rozmówić
Przecież i ona stworzeniem bożym
więc porozmawiać z nią chyba może
a że nie słucha to chyba głuchy
przed takim Mędrcem broń Panie Boże
Regina Sobik

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz