wtorek, 31 lipca 2018

Powstacza śmierć

Powstańcza śmierć
Nie musiała się trudzić
i szukać ofiar wśród zgliszcz
dla niej to był czas żniwa
obfity jak letni plon
Przychodziła znienacka
jak złodziej w środku nocy
pieśnią świszczącej kuli
zabierała nadzieję
W ulicznych barykadach
gdzie walczył kwiat młodzieży
za nic miała odwagę
zimna i bezlitosna
Bezduszna nieprzekupna
kradła ostatnie tchnienie
w śmiertelnym pocałunku
pod obstrzałami wroga
Żądzą krwi nasycona
w grobowej ciszy cmentarzy
znalazła kołyskę dla Tych
co walczyli o wolność


poniedziałek, 30 lipca 2018

Sanitariuszka- dla wszystkich Sanitariuszek z Powstania


Splecione ręce jak do modlitwy
a pod powieką obraz ulicy
jak wtedy kiedy świstały kule
na barykadach płonącej stolicy

Gdy wokół wojna rozlała morzem
ogrom rozpaczy bólu cierpienia
niosła nadzieję rannym i chorym
próbując odwrócić cios przeznaczenia

Trudne wybory cuchnący kanał
albo karabin śmierć z ręki kata
w pożodze wojny młodzi jak Ona
ginęli na oczach tamtego świata

Nie miała szczęścia łapanka obóz
codzienna praca nad wątłe siły
krzyki ginących w komorach śmierci
wrażliwą duszę lękiem raniły

Teraz została już tylko sama
chłonąc jak gąbka aromat ciszy
czas bezlitosny zabrał Jej wszystko
i śmiech i radość których nie słyszy 

R.Sobik

foto /przypadkowe / z internetu



piątek, 27 lipca 2018

Księżycowy walc

 



Zabrał nocą księżyc
gwiazdeczkę do tańca
zechce Pani ze mną
zatańczyć dziś walca

Do pierwszego kroku
zapraszam serdecznie
całuję promyki
i kłaniam się grzecznie

Jestem troszkę gruby
                                  urodą nie grzeszę
ale lubię tańczyć
i z tego się cieszę

Gwiazdce to nie wadzi
bo krągłości lubi
w wirze tańca partner
trochę ciałka zgubi

                                  Mimo słusznej tuszy
można go polubić
dla takiego Pana
może promyk zgubić
Księżyc jak piłeczka
po niebie się toczy
gwiazdka lśniąca blaskiem
za tancerzem kroczy

Już ci się postara
by jej mężem został
chudszy o połowę
rogalem pozostał

R.SOBIK



sobota, 21 lipca 2018

Lato




Kropelki porannej rosy
ozdobi tęczy kolorem
grą świateł zauroczy
magią okryje wieczorem

Nasyci zmysły pieszczotą
niczym dzieweczka hoża
pijane rozkoszą trwania
żar rozpali w przestworzach

W uścisku przemijania
zapomni o bożym świecie
a kiedy odchodzić będzie
bukietem wspomnień oplecie 

R.Sobik


czwartek, 19 lipca 2018

Ballada o człowieku i krzyżu



Był sobie człowiek który niósł krzyż swój
w sam raz na jego wątłe ramiona
i chociaż go nosił przez wszystkie lata
nie mógł się jakoś do niego przekonać.

Narzekał ,że ciężki i że uwiera,
że nie pasuje bo trochę za długi,
chciałby go w końcu zmienić na inny
a ten zostawić , zbyt go nie lubi.

                                   Nie mógł już dłużej Pan na niebiosach
ścierpieć narzekań człowieka słabego,
posłał Anioła by go zaprowadził
gdzie inne krzyże czekały na niego.

Pokazał miejsce gdzie przeróżne krzyże
jak drzewa z ziemi powyrastały,
aby mógł wybrać ten co mu pasuje
leciutki gładki i całkiem mały.

Niemądry człowiek widząc tyle krzyży
z radości podskoczył, ręce zaciera,
chodzi jak w transie i godzinami
krzyż odpowiedni dla siebie wybiera.

Ten jest za ciężki ,chociaż ze złota
a ten za prosty, biedny i surowy
ten niestabilny zbyt ozdobiony,
ten znów za duży i całkiem nowy.
Zmęczony szukaniem usiadł na ziemi
patrzy cień krzyża widać na trawie
jak oparzony zerwał się wołając:
-ten mi pasuje tego nie zostawię-

Anioł uśmiechnął się do człowieka
                                   mówi do niego wielce  rozbawiony
-mój drogi ten krzyż który znalazłeś
to ten przez Ciebie wcześniej porzucony.

Ja jestem Stróżem a Twój Ojciec w niebie
powierzył mi kiedyś poważne zadanie,
bym dopasował krzyż na Twą miarę
taką jaką krawiec szyje ubranie,

Bo Pan nie obarczy dziecka Swojego
ciężarem którego unieś nie zdoła
byś mógł cierpliwie nieść go przez życie
a do pomocy posłał Ci Anioła-

R.Sobik 


Inspiracją do napisania tej ballady było opowiadanie ks.M. Malińskiego pt „ Opowiadanie o ludzkich krzyżach”






wtorek, 17 lipca 2018

Skąd dudek ma czubek


Czy ktoś z Was tu moi drodzy
na pytanie to odpowie
co to za ptak któremu czub
sterczy jak szczotka na głowie

Podejrzewam moje dzieci
że ten dziwny ptak to dudek
tylko nie wiem po co nosi
z taką dumą mały czubek

Skąd u dudka taki czubek
jak powstał na ptasiej głowie
czy go mają tylko dudki
może wreszcie ktoś mi powie

Echo ze wsi wieść przyniosło
że dudki czubów nie miały
że się czegoś przestraszyły
i z tego czuby dostały

Innym razem stara sroka
na calutki las skrzeczała
że to kiedyś babcia dudka
za męża fryzjera miała

I to on w ramach reklamy
piórka dudkom w czub postawił
a potem aby sterczały
trwale lakierem poprawił

Ja bym tak nie wierzył sroce
to plotkara i kłamczucha
lubi bajki opowiadać
chociaż nikt jej już nie słucha

Tak po prawdzie powiem szczerze
to mądra matka natura
norkom dała piękne futro
a dudkowi czub i pióra

R.SOBIK
foto ze strhttps://www.diki.pl/slownik-angielskiego?q=dudek


poniedziałek, 16 lipca 2018

Wysokie loty


Ubrane w barwne tęczowe sukienki
lekkie i zwiewne piękne jak marzenie
wzleciały wysoko kulistym obłokiem
na skrzydłach wiatru w podniebne przestrzenie

Pnąc się do góry jak orzeł skrzydlaty
wirują w tańcu ze szczęścia szalone
by zniknąć w chmurze błękitnego nieba
odpocząć na chwilę wolności złaknione

A tym których wolność na kłębku niteczki
zbyt krótką była by wzlecieć do nieba
tęskniąc za lotem z potarganą duszą
usiadły na samym wierzchołku drzewa

Latawce wspomnieniem mojego dzieciństwa
leciały ku słońcu jak sny niespełnione
zostały po nich tylko kłębki nitek
i resztki sukienek czasem postrzępione 

R.Sobik

środa, 11 lipca 2018

Po lepsze życie i chleb



Z krajów pożogi i wojen
tułaczym szlakiem ułudy
idą niechciani wędrowcy
po lepsze życie i chleb
Na barkach ciężaru przeżyć
z piętnem znaczonym cierpieniem
smagani biczem losu
mącą ludzkie sumienia
Gdy wyciągnięta ręka
udzieli im pomocy
zraniona dusza i ciało
ożywa iskrą nadziei
i wiary w człowieka

R.Sobik 19.09.2015

Jeden z wielu wierszy który ukazał się w kalendarzu żorskim 

A Bóg hojny jak nigdy



W myślach biega po łące
ściga się z wiatrem po polu
szczęśliwa że jest że czuje
że nogi jeszcze niosą
Zrywa skostniałą dłonią
płatki rozkwitłej róży
ciesząc się przy tym jak dziecko
prosi Stwórcę o więcej
o jeszcze jeden kwiat
o jeszcze jeden uśmiech
o jeszcze jeden dzień
A Bóg hojny jak nigdy
uśmiecha się kroplą rosy
rojem barwnych motyli
cieszy zmysły i oczy
a Bóg hojny jak nigdy
uśmiecha się przez łzy

R.Sobik

Jak to mały Franuś zapalił znicz na grobie nieznajomego.



Zbliżał się 1 Listopada - dzień pamięci dla wszystkich Tych, którzy odeszli od nas. Mały Franuś cieszył się, że pójdzie z rodzicami na grób swojego dziadka zapalić znicze. Usłyszał kiedyś od babci, że tak się robi na znak pamięci dla Tych, co odeszli. Co prawda nie pamięta dziadka, bo był bardzo malutki jak dziadzio odszedł do nieba, ale z opowiadań mamy wie o nim wszystko, co powinien wiedzieć mały chłopczyk.
Był piękny październikowy dzień. Mamusia Franka wzięła urlop, żeby pojechać i posprzątać na grobie swojego taty a dziadka chłopczyka. Franuś pojechał z nią. Wzięli ze sobą wiaderko, szczoteczkę, jakieś płyny, ścierkę, grabki, miotełkę i dwie duże plastykowe butle napełnione ciepłą wodą. Gdy tylko zjawili się na cmentarzu, mama od razu wzięła się do pracy. Najpierw zagrabiła suche liście, które pokrywały kolorowym dywanem grób i calutką ziemię wokół. Franuś ładował te liście do worka, który potem mama zaniosła na specjalnie do tego przeznaczone miejsce. Teraz mama wzięła się za mycie nagrobnej płyty. Wtedy dopiero Franuś zobaczył jakieś napisy .
- Mamusi,u a co to znaczy - zwrócił się do matki chłopczyk pokazując na litery na nagrobnej płycie .
- A wiesz synku, tu jest napisane nazwisko i imię oraz data urodzenia i data śmierci Twojego dziadka po to, żeby ludzie wiedzieli kto spoczywa w tej mogile.
"Ale sprytne - pomyślał chłopczyk - teraz wszyscy wiedzą, że tutaj leży mój dziadek." Mama wróciła do swoich zajęć, a Franuś zajął się zbieraniem kolorowych liści, które leżały na sąsiedniej mogile układając je piękny kolorowy bukiet .
- No nareszcie skończyłam - odezwała się mama ocierając pot z czoła.
- A teraz zapalimy znicz. Podaj mi torbę - powiedziała do syna.
Kiedy nie usłyszała odpowiedzi, trochę zaniepokojona, rozejrzała się dokoła nie mogąc uwierzyć własnym oczom. Tuż obok na bardzo zaniedbanej mogile krzątał się Franuś. Swoimi małymi rączkami zgarniał liście z płyty nagrobnej i układał obok.
- Franusiu co ty robisz? - spytała syna.
- A sprzątam - odpowiedział dumnie chłopczyk. Bo widzisz mamusiu, ten grób jest jakiś taki brzydki no i pomyślałem, że może ten pan albo pani która tu leży nie ma nikogo, co by mógł o nim pamiętać. A może krewni są chorzy albo mieszkają bardzo bardzo daleko i nie mogą przyjechać więc ja tu posprzątam.
Mama aż zaniemówiła z wrażania po czym powiedziała .
- Nie sądziłam, że mam takiego mądrego synka i wiesz co? Ja ci w tym pomogę, a potem zapalimy znicz na grobie nieznajomego... Stoi?
- Stoi!!! - odpowiedział radośnie chłopczyk.
Mama i Franuś wzięli się do pracy. Kiedy grób był już jako tako doprowadzony do porządku, Franuś włożył do słoika znalezionego tuż obok, piękny kolorowy bukiet z liści, które nazbierał na cmentarzu.
- Wiesz co synku, odezwała się mama kiedy zapalony znicz mrugał wesołym światełkiem na grobie nieznajomego. - Myślę, że Ten kto tu leży cieszyłby się bardzo, że taki mały chłopczyk jak Ty zrobił coś bardzo dobrego. Jestem naprawdę dumna z mojego małego synka, bo wiem, że jak dorośnie, to będzie zawsze pamiętał nie tylko o swoich najbliższych, ale i wszystkich Tych, którzy odeszli chociaż nie byli jego krewnymi czy znajomymi. Przecież pamięć i szacunek dla drugiego człowieka to najważniejsza rzecz na świecie.
-Tak mamusiu ja już zawsze będę tu przychodził - odpowiedział rezolutnie chłopczyk, a uśmiechnął się przy tym tak pięknie, że słoneczko ze wzruszenia skryło za chmurkę.

R.SOBIK
foto ze str http://nowy.gryfickie.info/2017/10/26/uczniowie-odwiedzili-opuszczone-groby/


niedziela, 8 lipca 2018

Niepotrzebni nikomu



Zamknięci w czterech ścianach
uparci i zgorzkniali
więźniowie własnego wyboru

Okryci szalem wspomnień
kryjąc pod siatką bruzd i zmarszczek
resztki młodości
żyją swoim życiem
utkanym z chorób i samotności

…......Starzy niepotrzebni nikomu

R.Sobik

Wiersz pochodzi z zbiorczego tomiku "Lustro wody błękitem słowa" wydanego przez Koło poetów Wena działającego przy  przy osiedlowym DK w Żorach  

Zachować pamięć



Okrucieństwem karmieni
gdzieś zapodziali sumienie
żądzą krwi opętani
nieśli śmierć i zniszczenie

Dawniej bliscy sąsiedzi
dziś szaleńcy i kaci
gotowi sprzedać diabłu
matkę siostry i braci

Serce twarde jak kamień
nienawiść zmysły zabrała
siekiera widły siłą
ofiarą dziecina mała

Dla nich „wsjo po rawnemu”
kobiety starcy dzieci
czy ktoś się o nich upomni
kiedy to tylko śmieci

Historio bądź sprawiedliwa
otwórz wrota pamięci
niech przemówią świadkowie
a których już tak mało

R.Sobik

sobota, 7 lipca 2018

2 wiersze - pamięci Natalii Piekarskiej- Poneta

                                      Słowa jak balsam 

Była jak wulkan wśród ciszy
życie Ją nie rozpieszczało
los nie szczędził ni folgował
bez przerwy było mu mało

Ból cierpienie ludzka godność
kolej losu przeznaczenia
mądrość i życzliwe słowo
były sensem Jej istnienia

Choć późno się spotkałyśmy
i zbyt krótko z nami była
słowa zapisane w wersach
tchną prostotą w jakiej żyła

Te co spod pióra Jej wyszły
teraz rzewne REQUIEM grają
a dla wszystkich co Ją znali
w sercu balsamem zostają


Pamięci Natalii  Piekarskiej-Poneta

Terminarz spotkań nieodhaczony
tematy rozmów niedokończone
gorzki smak kawy skąpany w zadumie
przywołuje wspomnienia
Tyle spraw czeka na załatwienie
tyle uśmiechów których nie będzie
dni otulonych płoną nadzieją
i wersów niezapisanych
W rejestrze bytu literek kilka
imię nazwisko dwie różne daty
i pamięć co teraz tak bardzo boli
hołdem dla Jej Wielkości

R.Sobik


Wiersze poświęcone  znajomej poetce Natalii którą miałam możność poznać podczas spotkań Przyosiedlowym Domu Kultury Rebus w Żorach podczas spotkań poetów Koła Wena .
Natalia Piekarska Poneta  jedna z trzech licealistek które to sprzeciwiły się przemianowaniu Katowic na Stalinogród. W 1953r Trzy uczennice chorzowskiego liceum imienia Marii Skłodowskiej-Curie, posługując się czcionkami z dziecięcej drukarni oraz pożyczoną maszyną do pisania, przygotowywały ulotki o znamiennych tytułach: "Precz ze Stalinogrodem", "Komuna to zaraza", "Górnicy nie dajcie z siebie wyciskać potu". Następie rozrzuciły je w środkach komunikacji oraz miejscach publicznych.. Po zatrzymaniu licealistek przez ówczesne władze skazano je na więzienie . Natalię osadzono w areszcie śledczym w Katowicach. A  potem  w schronisku w Wodzisławiu, skąd zbiegła 24 września 1953r. Zatrzymano Ją ją ponownie w Gdańsku 2 czerwca 1955r. gdzie chodziła do szkoły średniej. Dwa lata później wyszła na wolność.

Kapliczka


Jak staruszka przy drodze
ciężarem lat przygarbiona
stoi stara kapliczka
samotna ,opuszczona.
Na tym miejscu od stu lat
bielą ścian posiwiała
czeka na lepsze czasy
mchem porosła ,zmurszała.
I tylko czasem księżyc
nocką ciemną zawita
złotym promykiem światła
z kapliczką się przywita.
Nieraz wietrzyk figlarny
liśćmi drzew zaszeleści
przez zbitą szybę okna
przyniesie jakieś wieści.
Tylko człowiek samotny
który tu szuka ciszy
opuszczonej kapliczki
bicie serca usłyszy.

R.Sobik

Wiersz pochodzi z tomiku "Jest takie miejsce" .Na zdjęciu promocja tomiku w Gimnazjum im .ks.Walentego we Jankowicach  

niedziela, 1 lipca 2018

Roztargniony Anioł z cyklu Opowieści Podsłuchane


Ulepił Pan Bóg człowieka
a że był mu bardzo drogi
dał w darze ciało i duszę
zdrowe oczy ręce i nogi

Kiedy nacieszył swe oko
tym pięknym dziełem stworzenia
poprosił Anioła mówiąc
masz misję do spełnienia

Zapakuj to cudo w pudełko
tak by wygodnie mu było
i leć ostrożnie kochany
by całe na ziemię trafiło

 A mnie się przyda pomocnik
co może pomóc w tym dziele
muszę ulepić ród ludzki
wszak pracy mam bardzo wiele

Anioł nie mogąc odmówić
choć czuł się przy tym okropnie
załatwić tak ważną sprawę
zgodził się zbyt pochopnie

Gdy pudło trochę za małe
on przecież nie jest Bogiem
wcisnąć ten skarb jakoś musi
i posłać w tę całą drogę

Więc wciska upycha na siłę
upssssss.. ręce odleciały
były zbyt kruche i słabe
upchać się wcale nie dały

Chociaż był to wypadek
co prawda niezawiniony
Anioł za mało uważał
bo śpieszył się roztargniony

Wtedy zapłakał żałośnie
jakże naprawi tę szkodę
kiedy to ręce matuli
a on ich straty powodem

Pan Bóg mu na to zmartwiony
tu zrobić nam coś potrzeba
cóż dam Jej wiele talentów
ciiicho.. już się nie gniewam

Rąk nie ma nic straconego
lecz stopy zwinne i zdrowe
dam w nie siłę tak wielką
że będą zawsze jak nowe

I robić będą rzeczy
o których ci się nie śniło
ubiorą ubranka śpioszki
by dziecku cieplutko było

A Tym co wierzą jak dłonie
zastąpić nóg palcami
nauczę jeszcze malować
piękne obrazy ustami

R.Sobik  29.03.2015 r

Inspiracją do napisania tego opowiadania była opowieść kobiety niepełnosprawnej której kilkulatek ciągle zadawał pytania dlaczego jest bez rąk .
.



Smog

Z kominów domostw i elektrowni
pełzając niczym wężowe plemię
wtłaczając w przestrzeń duszące dymy
sinym dywanem spłynął na ziemię

Wcisnął się w płuca trującym jadem
kaszlem kichaniem zawładnął ciało
gryząc i szczypiąc zapłakał łzami
odebrał oddech i wciąż mu mało

Panosząc się niczym bezwzględny władca
płynie ku miastu co tam w dolinie
kiedyś oazą zieleni kwitło                      
dzisiaj od jego ciężaru ginie

Złowroga cisza zaległa w parkach
drogi i ścieżki osnute cieniem
w potrzasku smogu świat traci barwy
drzewa milczące stoją kamieniem 

foto https://leszno.pl/Straz_Miejska_rozpoczyna_Kontrole_domowych_piecow.html
                                 
                                  R.Sobik 11.01.2017r