Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bajki i wierszyki dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bajki i wierszyki dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 maja 2026

Porządek musi być

 

Na wiejskim podwórku zrobiło się cicho i słychać było tylko lekki szum silnika dziwnego stwora, który przyjechał wypić brudną wodę z takiego betonowego zbiornika do swojego brzucha . -A nie mówiłem widzicie jego brzuch jest już pełny zawołał Burek Uwaga! odsuńcie się bo zaraz odjeżdża. - A dokąd zamiauczał kotek siedzący na płocie, który od dłuższej chwili obserwował całe te wydarzenie. -A na Oczyszczalnię zaszczekał Burek. -Na Oczyszczalnię! zawołało jednogłośnie zdziwione ptactwo -Co to takiego ta Oczyszczalnia? Burku wytłumacz nam skoro jesteś taki mądry. -Spokojnie zaraz opowiem odparł Burek. Pamiętacie ten dzień kiedy lis zakradł się do kurnika. -Ko, ko, ko, ko zagdakały przerażone kury -Ani nie wspominaj. -W tym to właśnie dniu pobiegłem za lisem i wiecie co chyba zgubiłem trop. Widać,że lis był sprytniejszy ode mnie. W drodze powrotnej znalazłem się koło takich dużych okrągłych zbiorników wody. Miały takie duże łopatki i cały czas się kręciły. Co prawda nie wiem dokładnine na czym to polega ale podobno tak się oczyszcza brudną wodę, którą przywożą te stwory. Ludzie nazywają ich beczkowozami. Najważniejsze jest jednak to, że dzięki takim beczkowozom, które zbierają wszystkie ścieki z gospodarstwa i wożą je na Oczyszczalnie chroniona jest nasza przyroda. Jeżeli chcecie coś więcej wiedzieć o ochronie przyrody przyjdzcie pod wieczór do ogrodu to wam opowiem. -Ciekawe co też to ma do powiedzenia ten nasz Burek.-westchnęło słoneczko nim skryło się za chmury. Na pewno przyjdę posłuchać bo przecież mnie tak jak i wszystkim zależy na tym by ten dom jakim jest nasza ziemia był ładny i posprzątany. Zbliżało się południe i na wiejskim podwórku panowała błoga cisza. Od czasu do czasu słychać było gdakanie kur znoszących jajka. Burek położył się obok budy gdy nagle powietrze przeszył głośny warkot silnika. -No nie nie wierzę przyjechała śmieciarka młodsza siostra beczkowozu. Ciekawe czy Gospodarz pamiętał pomyślał pies i pobiegł w kierunku komórki. Uf !..są zamruczał pod nosem. Przed komórką stały ustawione w jednym szeregu różnokolorowe plastikowe worki. -Widzę, że ten nasz Gospodarz to jednak porządny człowiek dba o swoje środowisko i pamięta o segregacji odpadów ucieszył się Burek -To nie to co te te te zbiry co wrzucili nam na podwórko śmieci. Zadowolony piesek merdając ogonem pobiegł w kierunku budy. Położył się cichutko rozmyślajac o tym jak by to opowiedzieć współmieszkańcom podwórka o tym jak dbać o porządek. Przecież stawką jest nie tylko zdrowie ale i życie każdego z nich. Tymczasem śmieciarka odjechała a na wiejskim podwórku życie toczyło się dalej cicho i spokojnie. Kaczka ze swoimi dziećmi poszła nad sadzawkę. Kogut drzemał w kurniku a kotek zaszył się gdzieś na strychu. Tylko biedny Burek nie mógł zasnąć myśląc to tym co go czeka wieczorem. -Hau, hau dam radę zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby im przekazać to co usłyszałem od Gospodarza. Przecież jestem jego prawą ręką a raczej łapą zamruczał. Tymczasem na wieży kościelnej dzwon obwieścił południe. Zmęczony Gospodarz wrócił z pola.-W takim upale nie da się pracować, odpocznę trochę zjem coś a potem znowu do pracy powiedział do żony zajętej przygotowaniem obiadu.-Ho! ho! ho! widzę, że zabrano worki zgodnie z harmonogramem. Nie ma to jak porządna firma dodał udając się na ławkę pod gruszą, żeby w jej cieniu chociaż chwilę odsapnąć. Tymczasem i Burek zmęczony rozmyślaniem zapadł w krótki sen. Obudziło go lekkie skubnięcie. Gę !gę! gę! ratunku ! pomocy! ratunku! obok stała Skrzydłopiórka gąska sąsiadów gęgając w niebo głosy. Chociaż pies nie przepadał za jej towarzystwem tym razem wystraszył się na dobre. -Co jest ? zawarczał groźnie.-Tam gę! gę! gę przy miedzy za domem Wojtuś skaleczył sobie nogę. Teraz siedzi samiuteńki i płacze tak go boli gę! gę! gę! pomóż proszę gęgała gąska sąsiadów.- Dobra prowadź odburknął Burek i pobiegł za ptakiem. Tuż za domem na miedzy siedział malec sąsiadów.-Au! au !au! szlochał au!! -Już dobrze hau! hau! hau ! Burek zwrócił się do chłopca- a ty gąsko przypilnuj malucha ja biegnę po pomoc. Gę, gę, gę ale ja się boję. - Zaraz wrócę tylko sprowadzę pomoc odezwał się Burek i w te pędy pobiegł do ogrodu gdzie wypoczywał zmęczony Gospodarz.- Hau, hau, hau, zaszczekał. Pan bardzo się zaniepokoił znał bowiem swojego pupila na tyle dobrze,żeby się zorientować, że coś nie jest w porządku. -Prowadź piesku powiedział i pobiegł za Burkiem. Znalazwszy chłopca zaniósł go do domu opatrzył ranną nóżkę a mądremu psu w nagrodę za dzielną postawę podarował kość. -Nie wiem co by się stało gdyby nie ty piesku powiedział. -A tak to trzeba znaleźć i ukarać tego co wyrzucił rozbite szkło na między. Nie tylko że naraził chłopca na niebezpieczeństwo ale jeszcze mogło się to skończyć wielką tragedią dodał Gospodarz. -Trawa strasznie sucha wystarczyło tylko, żeby słoneczko bardziej przygrzało i pożar gotowy. -Co ja słyszę odezwało się słoneczko wychodząc za chmury. Skąd ja mam wiedzieć kto gdzieś porzucił rozbite szkło. Moim zadaniem jest ogrzać ziemię tak, żeby wszystkie zboża dojrzały. Przecież za chwilę będą żniwa. Zdenerwowane słoneczko rozświetliło ziemię.- Hau, hau, już wiem o czym będę opowiadał mieszkańcom podwórka. Muszą wiedzieć jak ważna jest sprawa segregacji odpadów. Przecież szkło to też odpad zamruczał pies kładąc się obok budy. Tymczasem słoneczko wędrowało sobie spokojnie po niebie ogrzewając owoce w sadach, łany zbóż na polach, żeby pięknie dojrzały i zupełnie zapomniało o przykrym zdarzeniu.- Ho, ho, ho zbliża się wieczór muszę pędzić do ogrodu i posłuchać Burka postanowiło. W ogrodzie pod drzewem zebrali się mieszkańcy podwórka kaczka z kaczątkami, kotek, kogut z kurami. Brakowało tylko gąski ze swoimi maluchami i Burka. -Hau, hau, hau zaszczekał pies zziajany -już jestem przepraszam za spóźnienie ale musiałem pomóc Gospodarzowi zebrać szkło. Jak wam wiadomo dzisiaj mieliśmy przykrą sytuację. Wojtuś zranił sobie nóżkę właśnie o to rozbite szkło, które ktoś wyrzucił przy miedzy za domem. Zatem musimy porozmawiać na ten temat słuchajcie- dodał piesek merdając ogonem. Gę, gę gę, ratujcie moje dziecko !gąska Skrzydłopiórka biegła do stada zebranego w ogródku. Ratunku! pomocy! coś się dzieje z moim maluchem połknął jakiś plastikowy woreczek a teraz się dusi szybko! nie ma czasu gę !gę! gę!. Cała gromada pobiegła za gąską. Pod płotem pisklę gęsi słaniało się na nóżkach. Z otwartego dziobka wychodził mu kawałek plastikowego worka. Burek widząc co się dzieje złapał zębami róg cienkiego plastiku i pociągnął tak, że i on i malec przewrócili się na ziemię. -Uf !!! zagęgała gęś Skrzydłopiórka.- Burku dziękuję uratowałeś mojemu maleństwu życie. Obiecuję, że już nigdy nie będę ci przeszkadzać w popołudniowej drzemce. -Hau, hau nie ma sprawy zaszczekał piesek dumny z tego, że udało mu się uratować malutka gąskę. -a teraz do rzeczy zaszczekał.  Podwórkowa grupa mieszkańców usiadła wygodnie na trawie. Tymczasem słoneczko, wyjrzało zza chmury a słysząc co to się dzieje na podwórku zeszło niżej, żeby podsłuchać o czym też to rozmawiają jego mieszkańcy -Moi kochani widzieliście przed komórką worki prawda zwrócił się do słuchaczy piesek.-Jak zauważyliście każdy worek był innego koloru dodał. -Otóż każdy kolor worka znaczy co powinniśmy do niego zbierać. Kuku! ryku! ktoś kto to tak sprytnie obmyślił miał łeb na karku słusznie zauważył kogut. Tymczasem Burek ciągnął dalej. Widzicie są różne rodzaje śmieci papier, plastiki, szkło białe i kolorowe, metal, opakowania po mleku i sokach a nawet trawa. Te śmieci trzeba wkładać każde do innego worka inaczej segregować by chociaż w ten sposób pomóc nie tylko sobie ale i bezbronnej przyrodzie. Hau, hau, hau, zgadzacie się ze mną zaszczekał pies. Kwa, kwa, kwa, kwa a ty od kogo to wiesz​?- zapytała kaczka. Od Gospodarza odpowiedział Burek. Wiecie z ludźmi tak już jest, że nie każdy z nich dba o porządek . Ci nieporządni niszczą naszą przyrodę wyrzucając śmieci gdzie się da : do rzeczki,do stawu, do lasu twierdząc, że na segregację brakuje im czasu. A to nie jest wcale tak jak mówią to lenistwo, za które kiedyś przyjdzie im zapłacić. Dobrze, Że nie wszyscy tacy są. Przykładem jest nasz Gospodarz, który śmieci segregujec co więcej uczy swoje dzieci jak mają dbać o porządek. Sam byłem świadkiem jak pokazywał co do jakiego worka zbierać. I tak plastiki i metal do worka żółtego.Kolorowe szkło do zielonego a białe do białego. Na trawę i chwasty są worki czarne, natomiast niebieskie na papier,tekturę i kartony. Zostały nam jeszcze woreczki czerwone na opakowania z chipsów i zupek. Powiecie a co zrobić jeżeli na mamy worków. I na to też znajdzie się rada po prostu trzeba się zaopatrzyć w kubły i tu wrzucać śmieci z tym, że nie będą segregowane. -Kwa, kwa, kwa zakwakała kaczka a ja widziałam u sąsiada taki duuuużżży kubeł, do którego robotnicy pracujący przy remoncie domu wrzucali gruz i różne kafle z pieca. -Hau, hau, hau nie kubeł a kontener poprawił ją Burek. -Masz rację jak ktoś remontuje dom to przywożą mu kontener i tam wrzucają te wszystkie odpady z remontu. -Ko, ko, ko zagdakała Szaropiórka -a co zrobić z starymi lekarstwami czy też termometrami. Przecież te ostatnie są szczególnie niebezpieczne bo podobno zawierają rtęć.- Miau,miau,.a ty skąd to wiesz zamiauczał kotek, który dotąd siedział sobie cicho na drabinie opartej o jabłoń.. -Słyszałam jak Gospodyni mówiła do swojej córki. - Aha odparł kotek. -Te trzeba zanieść do pobliskiej Apteki odezwał się Burek bo trzeba wam wiedzieć, że każda Apteka przyjmuje przeterminowane lekarstwa i zepsute termometry dodał..Kuku, ryku, kuku, ryku już wiem co zrobimy zapiał kogut, stworzymy drużyny sprzątające.- Super pomysł !! zgodnie odpowiedzieli mieszkańcy podwórka. -Kwa, kw, kwa ja mogę zbierać plastyki zakwakała kaczka. -A ja papier odezwała się Szropiórka - a ja opakowania z chipsów i zupek dodała gąska. -Hau, hau, jutro zaczynamy bo już późno trzeba iść do domu. Cieszę się, że wszyscy chcemy pomóc przyrodzie i wiecie co?- Jak jest porządek i czysto to i lepiej się mieszka no nie zaszczekał zadowolony Burek. W odpowiedzi na to zadowolone słoneczko nim skryło się za horyzontem rzuciło na ziemię ostatni słoneczny promyczek. -I ja też się włączę w ochronę przyrody powiedziało ziewając. -Dobranoc pora na sen.

Regina Sobik 

rys Sonia Chudzik  

wtorek, 17 marca 2026

Sąsiedzka pomoc

                      


Do sąsiadki kracze wrona

słyszysz grają Mendelsona

mój kuzyn ślub dzisiaj bierze

a ja biedna w łóżku leżę


Kaszel mnie kochana dręczy

no i katar trochę męczy

może pójdziesz do Apteki

kupić mi potrzebne leki


Wesele za dwie godziny

nie zdążę z prostej przyczyny

ulituj się pomóż proszę

dostaniesz za to trzy grosze


-Ślub kuzyna ważna sprawa

odmówić mi nie wypada

lecz chociażbym żyła w nędzy

nie wezmę żadnych pieniędzy


Zaraz lecę do Apteki

kupić ci potrzebne leki

i syropu dwie butelki

to tak na wypadek wszelki


A to tylko między nami

wszak jesteśmy sąsiadkami

każda może niedomagać

więc trzeba sobie pomagać

foto  https://pl.wikipedia.org/wiki/Wrona_(zwyczajna)#/media/

R.Sobik 16.03.2026r.


niedziela, 8 lutego 2026

Nie przewidziaŁ

 


 

 

 

 

 

 

 

Lis cichutko się zakrada

do kurnika od sąsiada

kur pilnować nie ma komu

skoro wszyscy wyszli z domu

 

A w kurniku zamieszanie

kury gdaczą co jest grane

pies po całonocnym trudzie

śpi aż miło w swojej budzie


Kukuryku kogut pieje

już ja wiem co się tu dzieje

trzeba nam narobić wrzasku

ale nie tak dla poklasku


Kury bardzo się starały

sen psa gdakaniem przerwały

ten już pędzi do kurnika

a lis wystraszony zmyka


Myśli -wszak jestem chytrusem

i zaraz coś zrobić muszę

by mnie kury nie przejrzały

muszę zmienić mój plan cały


Lecz  z tym poczekam do jutra

teraz zmienię kolor futra

kury pomyślą  że jestem  psem

mój nos to czuje i ja to wiem 


Chociaż dzisiaj dałem nogę

zaraz to naprawić mogę

nocka ciemna dobrą będzie

wtedy kury śpią na grzędzie


Nie przewidział lis jednego

że stróż pies czeka na niego

on tu gospodarstwa broni

i chytruska stąd przegoni

Regina Sobik 08.02.2026r.  foto AI 




poniedziałek, 12 stycznia 2026

O bałwanku który chciał być modny

                                 

                                Raz pewien bałwan śniegowy chciał wziąć udział w rewii mody

szuka sklepu by na miarę przymierzyć smokingów parę

Na zakup wyruszył z rana -mam tu listę proszę pana

aby zmienić swoje życie chcę to zrobić należycie

Me życzenie jeśli mogę proszę but na jedną nogę

parę białych rękawiczek czarny ozdobny guziczek

Ten to na wypadek wszelki jakby mi puściły szelki

szelki mogą być zielone no i spodnie te czerwone

jeszcze smoking dla odmiany chcę być modny chcę być znany

Na to sprzedawca zdziwiony mówi trochę rozżalony

-choć klientów dziwnych miałem z takim to się nie spotkałem

skoro jesteś już bałwanem nie musisz być modnym panem

smoking pasuje na ślub a ty jakiś garnek kup

i wsadź sobie go na głowę tyle ci doradzić mogę

i nie dla ciebie ta moda gdyż szacunku ci nie doda

wypada czy nie wypada stań pod oknem u sąsiada

bo tam dzieci ci kochają a na modzie się nie znają

Regina Sobik

FOTO ZE STR https://www.google.com/search?client=firefox-b-d&q=ba%C5%82wan+przed+domem+rysunek+foto&fbclid=






sobota, 18 października 2025

Mokry strach

 

                              

Mokry strach


Stoi strach na polu cały zapłakany

chyba ktoś odkręcił w niebie wszystkie krany

woda leci ciurkiem a on strasznie moknie

i o swoje zdrowie boi się okropnie


Do tego wiatr zerwał mu kapelusz z głowy

chociaż ten już nie był tak zupełnie nowy

jednak chronił głowę i ubranie stracha

a teraz zostanie biedny w mokrych łachach


Wróble co przed deszczem schronienia szukały

pod poły kapoty stracha się schowały

skoro ten zmoczony bać się go nie trzeba

będą tu bezpieczne aż przejdzie ulewa

 

Na takie warunki nasz strach niegotowy

dziś przygarnie ptactwo i ma problem z głowy

ziarno pięknie wzeszło i strzec go nie trzeba

a że sucha ziemia niech ją deszcz podlewa

Regina Sobik 

                                        

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                          









 

 


niedziela, 12 października 2025

Trujący smog

                     

Na dworze późna jesień

wkrótce nadejdzie zima

a u sąsiada dym czarny

leci w niebo z komina


Wszyscy wokoło myślą

że dym rozproszy się w chmurze

nie wiedzą jaki ten sprytny

znajomych poszuka w górze


Ci zaś tak niby na żarty

prowadzą kłótnie i spory

który z nich truje najwięcej

by człowiek był słaby i chory


Dym z drewna odezwał się pierwszy

że on to zaszkodzić umie

na to węglowy że lepszy

bo sadzą okryć ich umie


Ten trzeci co z plastiku

przechwala się że „morowy”

i że szkodliwy najbardziej

cały świat zatruć gotowy


W wyniku tej całej sprzeczki

trujący czarny smog powstał

złośliwy spadł na ziemię

i tam już sobie pozostał


Szczypie w oczy i łzawi

okropnym kaszlem zanosi

o że on tu teraz panem

swoim kolegom ogłosił


Czy ktoś go w stanie zatrzymać

i o to właśnie chodzi

by ludzie zrozumieli

jak bardzo im może zaszkodzić

 Regina Sobik 

foto ze str    https://www.rybnik.eu/fileadmin/_processed_/8/4/csm_przygoda31_aebed58cc9.jpg





 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

f

niedziela, 14 września 2025

Moja droga nie wypada mieć za męża żabojada

                         


Pewna żabka się zwierzała

że bociana pokochała

stał nad stawem tuż przy drodze

jak taplała się we wodzie


Moja droga dam ci radę

poprę życiowym przykładem

że to wcale nie wypada

mieć za męża żabojada


Twoim domem staw i rzeka

jego słup i jakaś strzecha

ty skaczesz sobie po drodze

on stoi na jednej nodze


On lubi długie podróże

a ty błoto i kałuże

kto ci będzie niańczył dzieci

gdy do Afryki poleci


Jesteś jeszcze taka młoda

wiem,pociąga cię uroda

przemyśl sprawę moja mała

byś potem nie żałowała

Regina   Sobik

foto ze str https://puzzlefactory.com/pl/puzzle-dla-dzieci/175041-bocian-z-czerwonym-dziobem


piątek, 29 sierpnia 2025

Podróż na Ignacy

 

                                

Rybniczek s Nacyny choć miał swoje lata

na starość zobaczyć chciał kawałek świata

choć miejsc do podróży miał przecież bez liku

ale jak to mówią najlepiej w Rybniku


A że żaden nieuk ani żadna gapa

w plecak wziął komórkę GPS i mapę

wsiadł do autobusu na placu Wolności

gdzie dużo przyjezdnych mieszkańców i gości


Jedzie na Niewiadom tam gdzie zabytkowa

kopalnia co dzisiaj wygląda jak nowa

ponoć się zmieniła dzięki ludzkiej pracy

więc szuka na mapie gdzie jest ta „Ignacy”


Jest... znalazł... kopalnia dzisiaj jak marzenie

zabytek techniki u mieszkańców w cenie

dwie stare maszyny w hali pozostały

co dawniej parowy ponoć napęd miały


Zobaczył Rybniczek te cuda Techniki

potem park i wieżę gdzie dach Bazyliki

wygląda stąd cudnie gdy ładna pogoda

a słoneczko jeszcze jej urody doda


Zrobiło się późno więc już wrócić pora

do miejsca pamięci znanego doktora

a był nim sam Roger „Juliusz” nazwany

mądry i ceniony dzisiaj zapomniany


Kaplicę i Szpital w Rybniku zbudował

cóż kiedy czas wszystko prawie nam zrujnował

Urzędy Prezydent kłopoty z tym mają

ale powolutku wszystko odnawiają


Zmęczony Rybniczek wrócił do Nacyny

po drodze gdzieś kupił Rybnickie Nowiny

i poczyta sobie jak kiedyś tu było

choć wie że mieszkańcom dobrze się tu żyło

Regina Sobik


czwartek, 10 lipca 2025

Niedobra przypadłość


Na ławeczce tuż przed domem

drzemkę uciął sobie dziadek

zasnął okropnie zmęczony

widać suty zjadł obiadek


W kuchni krząta się babunia

a na dworze coś się dzieje

babcia przez okno wygląda

ciekawa kto zamęt sieje


Nagle rozlega się hałas

wszystko trzęsie się dokoła

rety zbliża się kataklizm

przestraszona babcia woła


Na półeczce dzwonią szklanki

babcia pyta co to było

jak z procy wybiega z domu

a dziadek chrapie aż miło


Zaraz zbiegną się sąsiedzi

będą pytać co się stało

wstawaj szybko mężu drogi

żeby ci się nie dostało 

 

Jutro pójdziesz do lekarza

i niechaj cię dobrze zbada

skoro ta twoja przypadłość

Regina Sobik  



sobota, 17 maja 2025

Uczulenie na przyjaciół

                             

Rano przed otwarciem bramy
w zoo wynikła awantura
po wybiegu dla żyrafy
spaceruje sobie kura

Raban podniósł się ogromny
kura przecież ptak domowy
skąd się wzięła skąd przylazła
wszyscy łamią sobie głowy

Kto to widział żeby kura
niepozorna i nieśmiała
za długonogą żyrafą
po wybiegu gdzieś biegała

A kura samotną była
i przyjaciółki szukała
tej oddanej z lat dziecięcych
która czas by dla niej miała

Żyrafa ze smukłą szyją
przez wszystkich tak podziwiana
spogląda smutno na kurę
i mówi jej zatroskana

Uczulenie mam na pierze
rozumiesz mnie moja mała
musisz szybko zoo opuścić
bym się nie rozchorowała

Jeśli będziesz bardzo miła
to przyjaciół znajdziesz wszędzie
rozejrzyj się dookoła
masz ich wiele na swej grzędzie

Ja nie z własnego wyboru
w zoo na zawsze zostać muszę
chociaż żyję jak królowa
tu się męczę tu się duszę

Regina Sobik


piątek, 17 stycznia 2025

Dziwna ryba

 

 

Zgubił z paszczy ząb rekinek

przypadkiem z samego przodu

a jego mama się boi

że jej dziecko umrze z głodu


Myśli jak będzie polował

co będzie jadł na śniadanie

za kilka dni przecież z niego

już tylko szkielet zostanie


Dziś poszła z nim do lekarza

by ten na kłopot zaradził

prosi błaga lamentuje

by mu ząb do szczęki wsadził


Lekarz zdziwił się i mówi

-do zmartwień nie ma powodu

bo z braku jednego zęba

jeszcze nikt nie umarł z głodu


Co się zaś tyczy rekina

to on przez swe całe życie

sam wymienia sobie zęby

i dba o nie należycie


Chowa je by nie uszkodzić

wtedy gdy ich nie używa

chociaż ma ich cały zapas

i czyż to nie dziwna ryba


Regina Sobik 15.01.2025r 

 foto ze str https://gb-coloriage.com/pl/requins/

wtorek, 26 listopada 2024

Za rok bydzie jak w zygarku

                             


We samym pojstrzodku nocy

coś trzasnyło s wielki mocy

jak by dom choć jeszcze nowy

pynk na rowne dwie połowy


Łojciec serwoł sie na nogi

to kataklizm jakiś srogi

na dworze noc cimno gucho

i s kominka flama bucho


A tam kaj je palynisko

leży jakiś biydaczysko

całe sadzom umazane

wele paczki rozciepane


Mama pado ło tej porze

coż tam robi to nieboże

kej tu środek ciymnej nocy

możno potrza mu pomocy


Mikołoj ji :strasznie zima

a do tego jeszcze cima

sanie łostawioł za płotym

wachujom ji pies ze kotym


I niy bada kroł przed wami

wszyndy boł s geszynkami

tera do was prziszoł w gości

choć potłokłech stare kości

 

Miast pod dźwiyrzami sie trzyńś

bez kumin chcioł yno wlyź

bydzie pryndzy myśla se

pszeca geszynk kożdy chce


Co sie zaś tyczy kumina

to tradycjo ..inszej ni ma

i przirzekom że w podarku

za rok byda jak w zygarku

R.Sobik 25.12.2024r.




wtorek, 17 września 2024

niedziela, 31 marca 2024

Dobry Utopek

 


Utopki według legendy to szkaradne stworzenia które szkodziły ludziom a zamieszkiwały śląskie stawy i zbiorniki wodne .

Był piękny letni wieczór .Młynarz Franek wracał z młyna a że dzień był bardzo udany szedł sobie wesoło pogwizdując .Dróżka do jego domu wiodła obok stawu w którym to podobno mieszkały cudaczne stworzenia zwane Utopkami .Co prawda młody młynarz nigdy nie spotkał Utopka ale słyszał od starszych ludzi ,że są bardzo a to bardzo złośliwymi stworzeniami, które tylko czyhają na takich jak on ,żeby wciągnąć do stawu i utopić .Jego zdziwienie było ogromna gdy na środku dróżki stał jakiś cudak ubrany w czerwoną czapeczkę i kapotę a na krzywych cieniutkich nóżkach miał bardzo duże buty . O !ho! ho wygląda na Utopka pomyślał Franek to ci dopiero ciekawe czego on tak naprawdę chce . Mały człowieczek skłonił się nisko i mówi do młynarza -Witam! witam! jestem Utopek Magiera i mam prośbę . Słyszałem od ludzi ze wsi ,że zacna gospodyni żona szanownego Pana szuka niańki dla swoich dzieci .Jestem tą właściwą osobą i umiem się zająć maluchami jak mało kto . Wychowałem już niejedno pokolenie i wszyscy poprzednicy byli ze mnie bardzo zadowoleni . Tylko że teraz mamy takie czasy, że nie ma pracy . Jest susza mało wody i młyny stoją nieczynne tylko ten wasz jeszcze jako tako miele mąkę. Wiem, że i pan i pańska żona macie dużo pracy a ja chciałbym pomóc. Czy nie mógłby mnie zatrudnić szanowny pan jako niańkę albo do pomocy w młynie .Młynarz w pierwszej chwili zaniemówił z wrażenia .Co prawda niedawno szukali niańki dla swoich dzieci ale ,żeby Utopka nie! to jest niemożliwe ! chociaż.. dlaczego nie spróbować więc odpowiedział -Przyjdź jutro rano do domu jak moja żona się zgodzi to masz pracę . Nazajutrz z samego rana do drzwi młynarzowej chaty zastukał elegancko ubrany Utopek Magiera . Gospodyni żona młynarza świdrującym spojrzeniem zmierzyła cudacznego stwora i mówi : - Słyszałam ,że chcesz u nas pracować chociaż wyglądasz cudacznie jednak sprawiasz wrażenie porządnego i miłego .Przyjmuję cię na okres próbny i jeżeli w ciągu tygodnia będziesz się dobrze opiekował moimi maluchami pozostaniesz na dłużej. Zapewnimy ci darmowe jedzenie i miejsce do spania przy piecu. Będzie ci tam cieplutko a teraz do roboty kochanieńki a to moje dzieciaczki pięcioletni Janko i młodszy o rok Michałko .Pilnuj ich dobrze a odwdzięczę ci się dodała . Utopek Magiera spojrzał na malców i powiedział : -Chłopaki od dziś będziemy spędzali ze sobą dużo czasu bo Wasza mama jest bardzo zapracowana i to ja będą ją zastępował .Musicie mnie słuchać a nie pożałujecie .Pokażę wam różne sztuczki a jak tylko będzie cieplutko na dworze pójdziemy na spacer nad staw. Poznam was z moimi braćmi i nauczę pływać a teraz chodźmy na śniadanie bo bardzo jestem głodny. Chłopcy zerwali się na równe nóżki gdy tylko usłyszeli o śniadaniu i pędem pobiegli do kuchni. -Hola ,hola nie tak szybko a ręce umyte spytał Magiera zdejmując czerwoną czapeczkę .Chłopcy stanęli jak wryci bo nie widzieli jeszcze tak dużej główki pokrytej zielonymi włoskami.

-Mamo ! Mamo ! zawołał z płaczem młodszy Michałko ja się boję! .-Ciiiicho mały nie płacz nie zrobię ci krzywdy odezwał się łagodnie Magiera bo wiesz to, że ja mam dużą główkę i zielone włosy nie znaczy ,że jestem zły albo ,że należy się mnie bać. Przecież Wasz dziadek jest zupełnie łysy a babcia siwa a wasza służąca ma rude włosy i co boisz się ich ?. -Nie odparł rezolutnie malec . -No widzisz a czapkę zdjąłem bo tak należy robić i ręce myć przed jedzeniem też należy rozumiesz ! . -Tak odparli równocześnie chłopcy zadowoleni z takiego wyjaśnienia sprawy .Tymczasem żona młynarza przez szparę w drzwiach obserwowała całe to zajście. - .Coś mi się zdaje ,że nasi synowie mają szczęście Utopek Magiera będzie dobrą niańką jak myślisz​​? zapytała cicho zwracając się do męża. - Ano zobaczymy odpowiedział młynarz i poszedł do swoich zajęć . Po sutym śniadaniu chłopcy postanowili zabawić się w chowanego . -Utopku ! Utopku ! my się schowamy a ty będziesz nas szukał . - Dobrze liczę do trzech : - raz! dwa ! trzy !szukam!! zawołał Utopek Magiera . Kiedy się odwrócił nie było ani Janka ani Michałka. Chociaż Magiera przez dłuższą chwilę wołał chłopców jakoś żaden z nich nie odezwał się .To niemożliwe ,żeby tacy malcy schowali się tak że ja nie mogę ich odnaleźć pomyślał . -Oj! jo! ,joj ! Pani młynarzowa będzie się gniewać co więcej wyrzuci mnie z pracy dodał zrozpaczony . Już prawie stracił nadzieję na odnalezienie chłopców kiedy z drewnianej skrzyni na mąkę postawionej w sieni rozległo się jakieś chrobotanie. To chyba nie myszy coś mi się zdaje ,że to Janko i Michałko. Nie zwlekając ani chwili Utopek Magiera podniósł wieko do góry .To co zobaczył potem zwaliło by z nóg dorosłego a cóż dopiero naszego Utopka .W skrzyni były jakieś dwa białe potworki, którym tylko oczka świeciły się jak węgliki . To chłopcy wchodząc do skrzyni zatrzasnęli za sobą wieko a ,że na dnie było trochę mąki wyturlali się w niej i teraz wyglądają jak dwa białe bałwanki.. Zabawa ta skończyłaby się naprawdę źle gdyby nie Utopek który to wyciągnął spanikowanych malców. Kiedy już trochę doszli do siebie obiecali ,że już nigdy nie będą się chować w skrzyni czy szafie. Innym razem Utopek postanowił swoich podopiecznych poznać bliżej ze swoją rodziną i zaprowadził ich nad staw. Obiecał mamie chłopców ,że przypilnuje by mogli bezpiecznie się wykąpać i pobawić z malutkimi Utopcami . Kiedy byli już na dróżce obok stawu Janko niespodziewanie pośliznął się i wpadł do wody .Rodzeństwo Utopka Magiera szybko pośpieszyło z pomocą tonącemu chłopcu. Wyciągnęli oni przerażonego malca na brzeg i obiecali, że od dziś będą uczyć dzieci pływania. Mama maluchów w nagrodę za uratowanie chłopca uszyła dla Utopka Magiery i jego rodzeństwa piękne czerwone kapoty ,bo te które nosili były już stare i trochę podarte . Od tego czasu minęło wiele lat chłopcy dorośli ,poszli do szkoły ale zawsze przychodzą na brzeg stawu ,żeby odwiedzić swojego opiekuna Utopka Magierę ,który jest już stary i bardzo zmęczony . Co prawda ten nie zawsze może wyjść do nich ale chłopcy wiedzą ,że tam jest bo na powierzchni wody widać czerwony pompon czapki którą nosi .

Regina Sobik

sobota, 17 lutego 2024

Kaczuszki i mewy

 




Gdzieś hen na nadmorskiej plaży

tam gdzie piasek w stopy parzy

by osuszyć sobie brzuszki

spacerują dwie kaczuszki


Przed tym w morzu się kąpały

i wesoło nurkowały

teraz całe z marskiej pianki

wyglądają jak bałwanki


A mewy się śmieją w górze

wam potrzebne są kałuże

my umiemy pięknie latać

w morzu małe rybki łapać

Wy zaś tak dla niepoznaki

udajecie morskie ptaki

i każdy się z nami zgodzi

latanie wam nie wychodzi


Morze wcale wam nie służy

więc taplajcie się w kałuży

albo w stawie u sąsiada

tutaj z nami nie wypada


Na to rzekły im kaczuszki

zwinne mamy nasze nóżki

może niezgrabnie latamy

za to szybko i dobrze pływamy


Regina Sobik 17.02.2024r.

środa, 17 stycznia 2024

Bo kto nosi okulary

 

Ola rano wcześniej wstała

założyła okulary

mama nie może uwierzyć

wciąż powtarza że to czary

 

Skoro od dawna wiadomo

że dziewczynka niedowidzi

i zakładać je do szkoły

po prostu się bardzo wstydzi

 

Wszyscy łamią sobie głowę

dlaczego zmieniła zdanie

czy to może jakiś kaprys

czy może już tak zostanie

 

Może Ola zrozumiała

pewno wreszcie uwierzyła

w okularach lepiej widzi

odtąd będzie je nosiła

 

Przepisał je okulista

a jeśli jej ktoś dokuczy

bardzo grzecznie mu odpowie

niech szacunku się nauczy

 

Bo kto nosi okulary

i w potrzebie je zakłada

jest mądry inteligentny

więc kłócić się nie wypada

Regina Sobik

sobota, 9 grudnia 2023

Spóźnialski Mikołaj

 



Tuż po świętach w środku nocy

coś trzasnęło z całej mocy

jakby dom choć całkiem nowy

pękł na równe dwie połowy

Tato zerwał się na nogi

co się dzieje Boże drogi

na dworze noc ciemna głucha

a z komina sadzą bucha

-Być nie może nie do wiary

to są najprawdziwsze czary

w kominku gdzie palenisko

leży jakieś biedaczysko

Całe sadzom umorsane

bez czapeczki rozczochrane

obok worek cały zmięty

jakieś paczki i prezenty -

Mama na to - o tej porze

co tu robi to niebożę

trzeba znaleźć nam przyczynę

dlaczego chciał wejść kominem -

-Ja jestem Mikołaj Święty

ten co przynosi prezenty

Chociaż bardzo się śpieszyłem

powiem szczerze nie zdążyłem

trudno tak zadaniu sprostać

gdy każdy chce prezent dostać

Co się zaś tyczy komina

to tradycja – ot przyczyna

Choć potłukłem stare kości

mimo wszystkich zawiłości

obdzielę Was prezentami

a potem już wyjdę drzwiami

Nie gorszcie się na starego

Mikołaja spóźnialskiego

a na przyszłoroczne święta

Was szczególnie zapamiętam

i przyrzekam że w podarku

będę na czas jak w zegarku


REGINA .SOBIK


środa, 22 listopada 2023

Stalowe wiadro

 




Na śmietniku leży wiadro

niepotrzebne już nikomu

dawniej ważne i cenione

miało swoje miejsce w domu


Kiedy było piękne mocne

wielkie poważanie miało

nosząc państwu z studni wodę

jak ten wół wciąż harowało


A teraz gdy pan gospodarz

wodociąg ma w swej zagrodzie

jakieś rurki zlewy krany

nowoczesność dzisiaj w modzie


I po co mu wiadro stare

brzydkie tylko kuchnię szpeci

któż upomni się o niego

kiedy woda z kranu leci


Na to garnek się odezwał

nie martw się mój przyjacielu

trzeba przyjąć co los niesie

takich jak ty jest tu wielu


A tyś zrobiony ze stali

wcale nie taki zbyteczny

bo jako surowiec wtórny

jeszcze będziesz pożyteczny

 

R.SOBIK 15.01.2013r