Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowieści Podsłuchane i inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowieści Podsłuchane i inne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 maja 2026

Umieć rozmawiać z cyklu Opowieści Podsłuchane




Gdzieś na pustkowiu wśród skał kamieni

gdzie życie toczy się swoim tokiem

mieszkał mąż mądry znany asceta

w grocie ukrytej przed ludzkim okiem

Modlitwą wypełniał dzionek calutki

myśli swe zwracał zawsze do Boga

post medytacja wewnętrzny spokój

to była Jego właściwa droga

Gdy tak rozmyślał o różnych sprawach

błahych lub ważnych w życiu każdego

nie zauważył nawet że w grocie

ma przecież gościa nieproszonego

To myszka mała głodem zmożona

przyszła szukając tu pożywienia

sandał ascety z prawdziwej skóry

to smaczny kąsek warty zjedzenia

Więc się zabrała z wielką ochotą

do obgryzania sandału tego

i nawet na myśl biednej nie przyszło

że burzy spokój i robi coś złego

Wściekł się asceta nie bez przyczyny

jak to stworzenie śmie mu przeszkadzać

nie dość że brzydkie to jeszcze głupie

a On chce sobie z Bogiem pogadać

Na to mu myszka że pojąć nie umie

już się zaczyna w tym wszystkim gubić

bo mąż tak zacny rozmawia z Panem

a z nią się nie chce nawet rozmówić

Przecież i ona stworzeniem bożym

więc porozmawiać z nią chyba może

a że nie słucha to chyba głuchy

przed takim Mędrcem broń Panie Boże 

Regina Sobik  




piątek, 14 listopada 2025

Babcine opowieści

Jestem z pokolenia Tych ,które miało „szczęście” żyć w czasach kiedy nie było telewizora, komputera czy telefonu komórkowego .Wtedy nawet nam się nie śniło ,że te wynalazki nowoczesności zawładną kiedyś naszym życiem i bez których nie będziemy się mogli obejść. Co prawda jak byłam małym dzieckiem pojawiły się już pierwsze „jaskółki” w postaci małych czarnych skrzynek tak dumnie nazwanych telewizorami tylko ,że one były osiągalne dla nielicznych .ówczesna władza jednak dbała należycie o swoich obywateli ofiarując im talony na telewizor . Ci wybrani to były zazwyczaj rodziny których najbliższa osoba była przewlekle chora i prawie całe swoje życie spędzała w łóżku . Takim to sposobem w całej naszej miejscowości to cudo techniki otrzymały 2 rodziny.. Sąsiedzi jak to zwykle bywa bardzo im zazdrościli nazywając ich wybrańcami czy szczęśliwcami. Dzisiaj patrząc z perspektywy czasu myślę ,że ten wynalazek był ich przekleństwem a ci wybrańcy byli nie tacy szczęśliwi jak my ich postrzegaliśmy. Ograniczeni nie tylko czasowo przez natrętnych sąsiadów na pewno złorzeczyli na ten prezent od władzy .Przecież nie mieli ani chwili wytchnienia ani życia rodzinnego nie mówiąc już o opiece nad chorym. .Nawet nie zdążyli zjeść obiadu kiedy u drzwi stały całe tabuny ciekawskich sąsiadów przychodzących obejrzeć sobie film czy tam dziennik telewizyjny. Z drugiej strony dla niektórych ten cud techniki był takim małym źródłem dochodu .Niejeden właściciel tego cudeńka przy wejściu do pokoju pobierał opłatę no bo przecież prąd i opał też kosztuje a ludzie płacili .Sama pamiętam jak wyciągałam pieniążki od babci czy dziadka ,żeby mieć tylko na telewizje. Telewizor zazwyczaj znajdował się w pokoju chorego a a przy tej ilości ludzi naprawdę było to strasznie denerwujące .Widzowie siadali gdzie popadło na krześle, podłodze od południa do późnego wieczora jak śledzie w puszce w zaduchu mając w obiekcie wzroku osobę ,która była chora. Ale ,któż wtedy się tym przejmował ważne było ,że widzi się na ekranie postacie mówiące i poruszające się .W późniejszym okresie brat mamy a mój wujek kupił sobie telewizor za pierwszą wypłatę jaką otrzymał po podjęciu pracy na kopalni. Był to telewizor ,który miał największy ekran marki Wawel 2 .Jacy byliśmy dumni ,że w naszym domu mamy kino jak to wtedy nazwaliśmy W letnie pogodne wieczory wujek wystawiał telewizor na parapecie okna a my siedzieliśmy na podwórku na trawie albo ławce przyniesionej z ogrodu i patrzyliśmy jak zaczarowani w czarno biały ekran. .Dzisiaj tak wyglądają kina na wolnym powietrzu i nie jest to jak widzicie wcale nowy wynalazek. Dla nas najciekawszymi programami była Kobra i bajki Dysneya .A jakie to były bajki nie takie jak teraz zero agresji bez strzelania czy jakiegoś bicia za to z humorem .Z wypiekami na twarzy przeżywaliśmy losy kaczora Donalda , myszki Miky i innych bohaterów tamtych kreskówek. Potem doszedł Bolek i Lolek czy Jacek i Agatka .Właściwie to na takich filmach się wychowaliśmy. Później kiedy byliśmy już nieco starsi ojciec za zaoszczędzone zaskórniaki zafundował nam na gwiazdkę taki rzutnik .Ile to było radości jak wieczorem zasiadaliśmy do oglądania bajek. Nie trzeba było żadnego ekranu gdyż obrazki klatka po klatce były wyświetlane na ścianie .Napisy czytała nam albo babcia albo mama . Mobilizowało nas też do tego ,żeby zaoszczędzić trochę pieniędzy na nowe bajki toteż pomagaliśmy mamie czy ojcu a prace ,które kiedyś były dla nas nie do zniesienia teraz wykonywaliśmy z ochotą. Z wielką chęcią pomagaliśmy babci czy też dziadkowi a wiadomo ,że dziadkowie zawsze coś tam dorzucili bo wiedzieli na jaki zaszczytny cel mają być przeznaczone zarobione pieniążki. Teraz wiem ,że dziadkowie byli bardzo mądrymi ludźmi i uczyli nas ,że nic nie ma za darmo chcesz coś dostać to sobie zapracuj i z całą konsekwencją w tego słowa znaczeniu wcielali te swoje racje w życie, a że nas kochali przez to otrzymywaliśmy więcej niż nam się należało. I tu był wilk syty i owca cała. Jeżeli chodzi zaś o samą babcię to była najukochańszą osobą na świecie A umiała opowiadać bajki na dobranoc tak pięknie ,że dzisiaj nawet najlepszy gawędziarz czy narrator nie dorasta Jej nawet do pięt ,bo Ona po prostu wkładała w to całe swoje serce i miłość do nas.. Jeszcze teraz zamykając oczy widzę mroźne zimowe wieczory w pokoju piecyk dający przyjemne ciepło i trzaskający ogień który dodawał babcinym opowieściom szczyptę tajemniczości no i my dzieciaki siedzące wianuszkiem wokół babci która opowiadała nam bajki .W tym czasie żaden telewizor czy rzutnik nie był konkurencją bo my po prostu uwielbialiśmy Jej „berani” jak się u nas na Śląsku mówiło . Babcia wiedziała jaką w danej chwili opowiedzieć nam bajkę ,żebyśmy zapamiętali do końca życia jej przesłanie. Pamiętam ,pewny zimowy wieczór kiedy to moja kuzynka wybrzydzała przy jedzeniu a to ,że chleb cienko posmarowany masłem chociaż mieliśmy krowę a to że za twardy a to ,że się zbyt kruszy ,że ona go jeść nie będzie bo jej nie smakuje krzycząc i tupiąc przy tym nóżkami i robiąc złośliwe miny. Na dodatek nawet rąk nie umyła i rozczochrana siadła do stołu. Po kolacji babcia jak zwykle ze stoickim spokojem zawołała nas do pokoju obiecując że opowie nam nową bajkę. Byliśmy strasznie ciekawi co też tym razem babcia wymyśliła i już nie mogliśmy się doczekać kiedy zacznie opowiadać. No i zaczęło się najpierw babcia opowiadała o pięknej królewnie ,która mieszkała w wspaniałym pałacu a ,że była jedynaczką toteż rodzice rozpieszczali ją jak tylko umieli. Jak to ukłuła się wrzecionem i przez 100 lat spała Jak to piękny królewicz uratował ją od śmierci . Potem poszło opowiadanie o kapryśnej królewnie Pyskówce którą to szczególnie zapamiętałam z racji zachowania mojej kuzynki. Była to opowieść o bardzo niegrzecznej i nieznośnej dziewczynce której znanym tylko sobie sposobem skrzat umiał doprowadzić do tego ,że stała się pokorna jak baranek. Tuż po skończonej opowieści popatrzyliśmy znacząco na naszą kuzynkę ,której niestosowne zachowanie przy kolacji było powodem babcinej opowieści. Kuzynka siedziała jak trusia ze spuszczoną głową szukając wzrokiem czegoś na podłodze a może po prostu było jej wstyd .Po krótkiej chwili milczenia oświadczyła ,że od dzisiaj nie będzie wybrzydzała i odpowiednio się zachowywała przy jedzeniu . Nasza babcia uśmiechnęła zadowolona,że to opowiadanie tak wpłynęło na dziewczynkę.

Regina Sobik


niedziela, 10 sierpnia 2025

Zakład - z cyklu Opowieści Podsłuchane

 

Gdzieś na końcu świata na małej polanie

stanęły na drodze Miłość i Rozstanie

a tam Młoda Para co się często zdarza

budować swą przyszłość przyszła sprzed ołtarza


Miłość i Rozstanie zamiast się radować

po cichu planują trochę pofiglować

każde ma jakiś plan i chce się nim dzielić

wszak o zakład idzie żeby ich rozdzielić


Miłość pierwsza poszła sprawdzić ich uczucie

które budowali młodzi w wielkim trudzie

patrzyła im w oczy i była w rozterce

-młodzi się kochają - mówiło jej serce

Miłość wielce rada wróciła z powrotem

ano zobaczymy co to będzie potem

a lata mijały mówi więc Rozstanie

-zajrzę do ich domu czy przeszło kochanie

bo na pewno miłość która kiedyś była

przy szarości życia już się wypaliła-


Zazdrosne Rozstanie z powrotem wróciło

nie mogąc zrozumieć co tam zobaczyło

Szacunek i Wdzięczność w tym domu mieszkały

i od domowników Zrozumienie miały


Wrócę innym razem mówi więc Rozstanie

nie wierząc że tak już w tym domu zostanie

teraz to ja nie mam tu nic do roboty

przecież tu są dzieci więc będą kłopoty


Minęło lat kilka zmęczone Rozstanie

wróciło do domu a tam Zaufanie

dzieci już dorosły więc poczekać musi

może na jakiś błąd któreś z nich się skusi


Minęły tygodnie miesiące i lata

Rozstanie wróciło z dalekiego świata

odwiedza rodzinę i progi znajome

a tu wszystkie izby żalem wypełnione


Już prawie wygrałem cieszy się Rozstanie

dla mnie to ostatnie jest już pożegnanie

pobiegnę na cmentarz chociaż się spóźniłem

lecz chyba w porządku tak całkiem nie byłem

czego ja nie mogłem czas to zrobił za mnie

zostawiając Miłość Szacunek i Pamięć

Regina Sobik



poniedziałek, 15 lipca 2024

Nie umiał przebaczać

                                

                               W dalekim kraju żył pewien władca

żelazną dłonią rządy sprawował

wymagał wiele nawet od siebie

w rygorze wolność państwa budował


W tym samym kraju żył także człowiek

co nie mógł ścierpieć rządów despoty

narzekał mącił krzyczał że z takim

żyć w zgodzie wcale nie ma ochoty


Władca jak każdy popełniał błędy

posuwał się nawet do nieprawości

wszyscy się nawet zastanawiali

czy to spryt czy też wyraz słabości


Ciągłe wewnętrzne walki i kłótnie

doprowadziły w końcu do tego

że odsunięto od władzy króla

na tron wybrano Pana innego


Tamte idee i zarządzenia

wrzucono jak śmiecie precz do lamusa

kto by się teraz przejmował starym

kiedy los jego wcale nie wzrusza


Nękany chorobą żył w samotności

z dala od ludzi z dala od świata

a to co kiedyś było tak ważne

odeszło w przeszłość jak tamte lata


Sumienie jednak jakby ożyło

i zanim ruszył w ostatnią drogę

zrozumiał błędy i złe decyzje

i zdążył przed śmiercią pojednać z Bogiem 

 

A wtedy człowiek co był mu wilkiem

życzył mu piekła i potępienia

zapomniał że i śmierć jego dotyczy

gdyż taki już los każdego istnienia


Staje ów człowiek u bramy nieba

i cóż zastaje i kto go wita

zdenerwowany krzyczy i tupie

-A ten co tu robi gdzie rajska świta


Nie będę razem z takim tyranem

to jakaś kukła co nie ma duszy

nie pójdę za nim choćby mnie prosił

mnie to nie bodzie ani nie ruszy


Na to mu Pan Bóg : cóż jesteś wolny

skoro jest taki Twoje życzenie

odejdź do piekieł jak nie pojmujesz

czym miłosierdzie i przebaczenie


Tak to nienawiść zacietrzewienie

niechlubna zgubą człeka się stały

do nieba raju zamknęły bramy

i już na zawsze w piekle zostały

Regina Sobik



piątek, 24 maja 2024

Miłość Matki - Opowieść Podsłuchana

                                 




W biednej chatynce nad snem dzieciny stroskana matka noce czuwała

dziecina chora blada jak ściana z trudem choć wielkim wciąż oddychała

Złośliwy los przygnał tu z stron dalekich starca nad wyraz trochę dziwnego

jak liść na wietrze drżącego z zimna o chłodnym spojrzeniu bardzo strasznego

To Anioł śmierci zstąpił na ziemię zabrał dzieciątko w rajskie przestworza

choć serce Matki z żałości pęka taką musiała być wola boża

I poszła szukać Matula dziecię rozpaczą wiedziona jak oszalała

gdy na swej drodze ciemną jak sadza gotową pomóc nockę spotkała

Pani ciemności za swoje rady a że za darmo nic być nie może

żąda piosenki co ją utuli i snem spokojnym zasnąć pomoże

Spełniła Matuś nocki żądanie i rusza dalej ciernistą drogą

gdzie ostre kolce kalecząc ciało tylko w ten sposób pomóc jej mogą

I jeszcze proszą by je przytulić do serca mocno tak aż zaboli

bo chcą się ogrzać ciepłem miłości by móc zakwitnąć kwiatkiem niedoli

I to życzenie Matka spełniła gdy nowa na drodze staje przeszkoda

nie do przebycia i przepłynięcia to duża jak morze głęboka woda

Cóż teraz począć znikąd pomocy płacze Matula rzewnymi łzami

te łzy ratunkiem wkrótce się staną drogocennymi jak kryształ perłami

Upadły bowiem na dno jeziora którego władca docenić umiał

to piękno wyryte Matuli łzami ich siłę wnet pojął i moc zrozumiał

Przywołał fale by Ją zaniosły bezpiecznie taflą na brzeg jeziora

bo uznał że dość już tułaczej doli i poznać prawdę nadeszła pora

A serce Matki tak kochające tu Ją przywiodło na koniec świata

tam gdzie porządku pilnuje Anioł i czyny ludzkie skrzydłem wymiata

Szuka Matula pośród ogrodu wśród wielu kwiatów tego jednego

gdzie bije tylko znanym jej rytmem serduszko jej dziecka ukochanego

Już prawie znalazła już ręką sięga gdy śmierć okrutna staje na drodze

oj nie da Matka nie da go zerwać jak Go obroni drży cała w trwodze

Gdy nitka życia jest w ręku Boga a i ze śmiercią się nie targuje

nieszczęsna kobieta nic nie rozumie dwa kwiaty życia zerwać próbuje

By uratować dziecię przed śmiercią nie bacząc że inni też Matki mają

które też cierpią tak jak i Ona bo swoje dzieci bardzo kochają

Gdy zobaczyła krwawiące serca i płacz okrutny czyjeś niedoli

już Ona nie chce rozpaczy Matek  już raczej dziecię swe oddać woli

Śmierć wykonuje wyroki boże ale też nie jest przecież z kamienia

pokaże Matce krainę szczęścia tę dokąd zabiera małego Syna

Bo Miłość Matki tak ją wzruszyła gdyż nie ma większego skarbu na świecie

gotowa na trudy i poświęcenia   kocha nad życie to swoje dziecię 

                                     Regina Sobik 

środa, 13 marca 2024

Post Jałmużna Modlitwa

 

Zanim dzwon kościelny przywitał poranek 

zrządzenie to losu czy traf jakiś może

spotkali  się ci co ponoć nierozłączni

w Środę Popielcową przy pewnym klasztorze 

 

Chociaż cel ich wspólny na niebo zasłużyć

to jednak dyskusje prowadzą jałowe

wciąż się przechwalając które z nich najprędzej

wybierze tę szybszą i właściwszą drogę


Żeby jak najprędzej dostać się do nieba

każde z nich się stara i robi co może

czy praca na pokaz i brak silnej woli

w tym trudnym zadaniu choć trochę pomoże


Głodny Post odmawiał wciąż sobie jedzenia

choć brak woli przeczył tu rzeczywistości

Jałmużna natomiast by pokazać światu

jak hojna rozdała swoje oszczędności


Modlitwa zaś poszła prosto do kościoła

klęcząc na kolanach prosi Pana Boga

by zabrał ją pierwszą do siebie do raju

wszak to za jej trudy właściwa nagroda


Trochę rozżalona poszła do przyjaciół

w mig sprawę pojęła patrząc na ich miny

że i oni też są wręcz rozczarowani

tym co ich spotkało bez żadnej przyczyny


Zmęczony Post milczy Jałmużna jak osa

a ona swych żalów wylać nie zdążyła

kiedy to na ścieżce radosną jak słonko

posłaną przez Stwórcę postać zobaczyła


To Miłość co w porę przyszła im z odsieczą

by troje przyjaciół wesprzeć naukami

by z radością w sercach bezinteresownie

mogli zdobyć niebo dobrymi czynami 

 

Niedziela  Palmowa wprawdzie niedaleko

ale czas najwyższy żeby zmienić siebie

Miłość im pomoże pokora sił doda

odkupić swe winy za nagrodę w niebie


R.Sobik 13.03.2023r .



niedziela, 14 stycznia 2024

Jak by go mama mogła urodzić


Na samym pojstrzodku niebiański łonki

młode Janioły tak se furgały

zmochane zbiyraniym kwotkow na pukiet

na krotko kwila dychnonć se chciały


Niy jyno dychnonć ale i zicnońć

pogodać ło Godach jak byli mali

tych familijnych kaj pod krizbaunym

piykne geszynki dycko dostali


Toż zaczon godka najstarszy Janioł

spominoł świynta śnieżne i biołe

wieczerzo łopłatek śpiywy kolyndy

stajynka żłobek dzieciontko małe


Jeszcze niy skończoł tej łopowiastki

jak młodszy Janioł płaczki wyciyro

łon to niy wiedzioł co familijo

kej kożdy przed nim dzwiyrze zawiyroł


Chałupom mu było niebo nad gowom

sypialkom deka i zimne mury

kromljtym krizbaun w łoknie somsiada

a kamratami myszy i szczury


Nigdy niy zaznoł szczyńścio ni pszocio

jak tyn najmłodszy co pod krzidłami

skroł sie i ślimto bo nigdy ni mioł

żodnych pszocieli ni łojca ni mamy


Toż twało kwila zanim coś pedzioł

że musioł sie pszeca i s tym pogodzić

ciekawy jaki były by świynta

jak by go mama mogła urodzić

Regina Sobik

foto https://www.poronilam.pl/wasze-historie/witam-aniolkowe-mamy/

wtorek, 9 stycznia 2024

Prawdziwy syn

 

Gdzieś na pustkowiu z studni głębokiej

jakieś niewiasty wodę czerpały

i jak to bywa w zwyczaju kobiet

jedna przed drugą się przechwalały

Dwie z nich mówiły o swoich skarbach

jak wielki talent mili ci chłopcy

trzecia milczała gdyż miała syna

co talent był mu daleki obcy

Każda z nich Matką kochała szczerze

pierwsza o mało nie pękła z dumy

gdyż syn jej giętki wysportowany

robił fikołki jakby był z gumy


-Twój synek chyba pójdzie do cyrku

takie zdolności trzeba szanować

mój za będzie wielkim artystom

więc na śpiewaka chcę go wychować

Codziennie rano nim słonko wstaje

słowicze arie przy oknie ćwiczy

śpiewa tak pięknie że wszystko milknie

będą sukcesy któż je policzy

 

Trzecia zaś myśli - Te mają szczęście

mój synek prosty brak mu zdolności

za to kochany jak nikt na świecie

daje mi uśmiech wiele radości

Gdy naczerpały wody do pełna

pora im wreszcie wyruszyć w drogę

wiadra im ciężą jak brył kamienie

ta pierwsza mówi - Ja już nie mogę

muszę odpocząć nie daję rady

ciężar zbyt duży na moje siły

i do pomocy nie ma nikogo

dobrze by chłopcy teraz tu byli

Druga jej na to -Masz słuszną rację

weselej byłoby nam z synami

ten by pofikał a ten zaśpiewał

i jak ich talent osadzić mamy

Może to Pan Bóg wysłuchał życzeń

bo chłopcy śpieszą im na spotkanie

- Popatrz matulu jak umiem fikać

wielki cyrkowiec ze mnie zostanie

-O ! też mi sztuka tylko posłuchaj

ja ja zaśpiewam milknie świat cały

i zaczął śpiewać tak pięknie głośno

tak że aż wszyscy się popłakali 

 

Tuż na kamieniu przy samej drodze

usiadł zmęczony jakiś przechodzień

bo on tak samo jak te niewiasty

chodził do studni po wodę co dzień

A że był świadkiem całego zajścia

widział co inni widzieć nie chcieli

gdy syn tej trzeciej chociaż fajtłapa

jako jedyny trudem się dzieli

Odebrał ciężar z matczynych ramion

jeszcze radosnym wita uśmiechem

a że talentu jak inni nie miał

to ani wadą ani też grzechem

Pytają Matki o talent synów

a u przechodnia nietęga mina

gdy odpowiada - Cóż znaczy talent

gdy ja tu widzę jednego syna 

Regina Sobik 

foto ze str https://pomocafryce.org/projekt-xviii/



środa, 26 lipca 2023

„Głupi” błazen

 


Na pewnym dworze w dalekim kraju

panował władca już trochę stary

miał przy swym boku błazna nad błazny

co w żart obracał ludzkie przywary


Król cenił błazna za cięty język

choć widział w nim człeka ciut szalonego

oddając mu berło królewskie rzecze:

-miej je aż znajdziesz od siebie głupszego

wtedy mu oddasz insygnia władzy

będzie to taki prezent od ciebie

ja zaś odpocznę w błogim lenistwie

i będę się starał tylko o siebie-


I tak królowi mijały lata

w lenistwie zabawie oraz próżności

a kiedy poczuł się bardzo chory

prosi niebiosa : -trochę litości

nie mogę odejść nie teraz Panie

wszak przyjaciela pożegnać muszę

sam wiesz że żarty jego dowcipy

były balsamem na moją duszę -


Pan Bóg mu na to :-zrobię wyjątek

tylko czy jesteś na to gotowy

pogadać szczerze tak bez wygłupów

dobrze przygotuj się do rozmowy-


A kiedy błazen wszedł do komnaty

zastał tam króla bardzo chorego

ten kiwnął ręką szepcąc z wysiłkiem

-odchodzę do kraju mi nieznanego-


-A kiedy wrócisz ile zabawisz

miesiące lata czy dłużej może-

-Już tu nie wrócę wszak to nie żarty

nic nie poradzę ….wyroki boże


-Przygotowałeś się na wyprawę

pyta się błazen trochę zmartwiony-

-Nie przyjacielu czasu nie miałem

a teraz jestem bardzo zmęczony-


-Choć prawda kole ja powiem krótko

miałeś zanadto czasu wolnego

zgodnie z umową zwracam Ci berło

ponieważ znalazłem od siebie głupszego-

 

R.SOBIK

REGINA SOBIK   foto ze str   https://pixabay.com/pl/photos/ludzie-doros%C5%82y-b%C5%82azen-arlekin-3170876/

wtorek, 23 sierpnia 2022

Trzy dary

 

 


 

Szukali raz pewni ludzie

pięknego skarbu po ziemi

takiego który był w stanie

ich los na lepszy odmienić

Choć przeszli całą planetę

nic nie znaleźli dla Siebie

więc poprosili o dar ten

samego Pana na niebie

Pan Bóg wysłuchał uważnie

wszak czuły na prośby ludzi

mówiąc im że gdy świat tworzył

to nie po darmo się trudził

Na niebie umieścił gwiazdki

by w nocy jasno świeciły

na ziemi kwiaty jak tęcza

by ludzkie oko cieszyły

A pustkę pomiędzy nimi

wypełnić mu czymś potrzeba

by była takim łącznikiem

piękna ziemi i nieba

Już wie co będzie najlepsze

co ludziom radość przyniesie

w dni szare i nijakie

wesoły promyczek wniesie

I jeśli go ktoś zobaczy

zostanie nim porażony

i będzie chciał jeszcze więcej

pięknem zauroczony

Tym darem uśmiech przyjazny

który nic nie kosztuje

on życie uczyni pięknym

a człowiek go człowiek poczuje 

Regina Sobik

czwartek, 30 czerwca 2022

Taka sobie rozmowa

 Nosiła je Matuś pod sercem swoim

z radosną nadzieją czekając chwili

żeby powitać w rodzinnym gronie

Tych co niedawno w jej łonie żyli


Było im tutaj bardzo wygodnie

lecz nowa przyszłość lękiem napawa

czy przyszłe życie takie jak mówią

skoro to taka tajemna sprawa


Rzecze maluszek do swego brata

razem musimy przyszłość budować

a może przez to tutaj jesteśmy

aby na nowe się przygotować


Brat odpowiada ja tam nie wierzę

a żadnej pracy mi nie potrzeba

to jakaś bzdura to przyszłe życie

skoro tu mamy wszystko co trzeba


Cisza i spokój kołyszą do snu

tam hałas podobno aż puchną uszy

tu może światła i miejsca mało

lecz żadna z obietnic mnie stąd nie ruszy


Hola braciszku tylko do czasu

przecież stąd odejść i tak musimy

i kto nas będzie wtedy ochraniał

wiedz że bez Mamy nic nie możemy


Podobno Matuś zadbała o to

by przed nieznanym świata ochronić

widać że miała jakieś powody

bo któż jak nie ona miałby nas bronić


A skąd wiesz bracie o jakiejś Mamie

może na świecie sami będziemy

-Nie wiem lecz czuję calutki sobą

Mama istnieje my w niej żyjemy 

Regina Sobik 

foto ze str https://multirodzice.pl/wieloraczkow-wciaz-przybywa

Niżej wersja  śląska  zmieniona na potrzeby wiersza

 

Tako se tam godka

Nosiła je matuś pod swojiom sercym

s wielkom uciechom czekajonc kwili

na te co tera jeszcze w ni były

a potym bydom żyć w familiji


Tukej pod sercym było jim dobrze
ale i to sie kiejś skończyć musi

choć blisko prziszłość je tajymnicom

to nowe pszeca nynci i kusi


Toż pado bajtlik do swego brata

skoro już momy w kupie sie chować

możno my tukej som yno po to

żeby na prziszłoś sie naszykować


Braciszek mu na to -co to za prziszłoś

tam trza sie starać ło konsek chleba

tu momy ciepło tam ponoć zima

a tu do życio nic niy potrzeba

Tu momy cicho chocioż ciut ciasno

tam ponoć butel aż puchnom łuszy

choć byś mi złote gory łobiecoł

mje s tego miejsca żodyn nie ruszy


Hola braciszku yno do czasu

przeca niedłogo stond odyndymy

już ci Ponboczek zadboł nom ło to

że swoja mama tyż mieć muszymy


-Skon wiysz braciszku ło jakiś mamie

możno na świecie bydymy sami

-Nie wiym miarkuja że tak być musi

kej łona tam czeko żeby być s nami

Widać że umi pszoć nom i ludziom

i jak trza bydzie mondrze łochronić

ponoć som Stworca doł ji ta siła

by swoji bajtle mogła łobronić


niedziela, 12 grudnia 2021

O mądrej mamie i świątecznym prezencie -Opowieść Podsłuchana dla dzieci


 

 

 

 

 

 

 

W niewielkim miasteczku nazwy nie pamiętam

z córeczką Halinką rodzina mieszkała

mama była wdową więc córka Halinka

w miarę sił jak mogła mamie pomagała


Dziewczynka lubiła jak każda kobietka

chodzić na zakupy razem z swoją mamą

w kulturalny sposób porozmawiać z ludźmi

bo kiedy dorośnie pewno będzie damą


Zbliżały się święta i każdy się śpieszył

na jakieś rozmowy wcale nie miał chęci

uprzejmość odpowiedź na jakieś pytania

temat przestarzały nikogo nie kręcił


Mama widząc smutek na twarzy dziewczynki

głowiąc się i martwiąc o jego przyczynę

po powrocie wpadła na pomysł szalony

by zobaczyć córki roześmianą minę

 

Zrobiła prezencik pięknie ozdobiła

czerwoną wstążeczką by świątecznie było

potem poszły razem do pana Franciszka

wręczyły paczuszkę żeby było miło

 

Pan Franciszek przecież samotny jak palec

małomówny trochę i stroni od ludzi

lecz prezent wręczony ze szczerego serca

od obcych mu osób zdziwienie w nim wzbudził


Podziękował bardzo omal nie zapłakał

bo darmo nie dostał prezentu żadnego

teraz myśli sobie jestem już z zbyt stary

dam go w ręce chłopca od sąsiada mego


Chłopiec ten od dawna nie chodził do szkoły

bo często chorował i wszystkie godziny

spędzał w łóżku z książką marząc o prezencie

o świętach choince przy boku rodziny


Na dodatek jeszcze pokłócił się wczoraj

z Przyjacielem kiedy ten go nie odwiedził

uznał że nie może już się dłużej gniewać

gdy Przyjaciel w domu samotny gdzieś siedzi


Poślę mu ten prezent pewno się ucieszy

a na przeprosimy serce namaluję

niech wie że ja wreszcie pojąłem czym przyjaźń

teraz wiem na pewno co myśli i czuje


Przyjaciel chorego bardzo się ucieszył

a wczorajsza kłótnia poszła w zapomnienie

uznał że nie warto dla słabości chwili

poświęcać przyjaźni gdyż ta tylko w cenie


Gdy świąteczny prezent z kolei raz trzeci

we właściwych rękach człowieka zabawił

ten oświadczył wszystkim - oddam go choć cenny

godnemu nabywcy by mu radość sprawić


Tak to prezent wrócił do mamy dziewczynki

a ta zbyt przejęta tym co zobaczyła

prosi- Matuś powiedz co jest w środku paczki

skoro jej zawartość tak ludzi cieszyła


Mama na to -Córciu to mały opłatek

co zgodę i radość w sercach naszych budzi

on zawsze już będzie symbolem miłości

co połączył ręce i skłóconych ludzi

Regina .Sobik




 

czwartek, 5 listopada 2020

Idą święta Wielkanocne z opowiadań babci Anny


Zbliżały się Święta Wielkanocne ,a że w tym roku przypadały wczesną wiosną na dworze było jeszcze zimno i gdzieniegdzie leżały niewielkie płaty śniegu. Pierwsze ciepłe promyki marcowego słonka padając na ziemię topiły resztki śniegu tworząc niewielkie kałuże. Dzwony z pobliskiego kościoły wzywały wiernych na ostatnie w tym roku nabożeństwo Drogi Krzyżowej .Zarówno dorośli jak i dzieci poszli do kościoła a w domu zostały pod opieką babci tylko te najmłodsze . Wszędzie czuć było atmosferę ciszy i skupienia tak ,że nawet najmłodsze dziecko dotąd bardzo płaczliwe spało spokojnie w łóżeczku .Babcia Anna poszła do kuchni dołożyć do pieca po czym zajęła się pieczeniem świątecznych babek i mazurków. Tymczasem dzieci i reszta domowników trochę zziębnięte wróciło z kościoła .

-Babciu ,babciu zawołała Frania najstarsza z wnucząt zaraz ci pomogę tylko się trochę rozgrzeję bo strasznie dzisiaj zimno na dworze .

-Siadajcie zaraz Wam zrobię ciepłą herbatę odpowiedziała babcia i zabrała się do nalewania do kubków gorącego płynu z miodem i cytryną .Kiedy rodzinka już się trochę ogrzała a rodzice poszli do swoich przedświątecznych obowiązków babcia sadzając dzieci za stołem powiedziała.

-Chcecie wiedzieć jak wyglądały Święta Wielkanocne za mojej młodości .

-Tak ! zawołały niemal jednocześnie wnuki .

-No to posłuchajcie dawniej jak jeszcze byłam dzieckiem takim jak Wy to zawsze się bardzo cieszyłam jak nadchodziły Święta czy to Bożego Narodzenia czy też Wielkanocne .Każde z nich wyglądało inaczej niż obecnie a dzisiaj Wam poopowiadam o tych co nadchodzą .

-Hura! zawołał Janek jestem strasznie ciekawy jak wyglądał Lany Poniedziałek .

-Po kolei ,po kolei i o tym też opowiem ale później dzisiaj opowiem o przygotowaniach do Świąt Wielkanocnych powiedziała babcia. Otóż moi kochani Święta Wielkanocne oprócz Bożego Narodzenia to jedne z najważniejszych świąt w kościele katolickim. Przygotowujemy się na nie od dłuższego czasu . Okres Wielkiego Postu to okres pokuty w dosłownym tego słowa znaczeniu a zaczyna się od Środy Popielcowej . W tym dniu w kościołach posypuje się głowy popiołem pochodzącym z spalonych palm wielkanocnych .W ten dzień zachowywano też post ilościowy i jakościowy i biada temu kto się do niego nie stosował. Zresztą za moich czasów przez cały okres Wielkiego Postu wystrzegano się tłustych potraw nawet mleka ,którego to picie ograniczono .Jedynie niemowlęta i małe dzieci były zwolnione z tego nakazu

-. Nie nie wierzę naprawdę tak było przerwała babci Frania ,która to jak nikt z całej rodziny uwielbiała i mleko i wszystkie jego przetwory . W Twoich czasach babciu miałabym przechlapane dodała spoglądając na babcię .

-Kochana nie można było też jeść potraw mięsnych w piątki a nawet w środy. W wielu rodzinach do tej pory przestrzega się tego nakazu.

-A co jadali ludzie u nas skoro post był taki surowy zapytał Janek bardzo ciekawy ,gdyż to on lubił i mięso i kiełbasy co u niektórych było normalne jako to że był młodym mężczyzną a Ci jak wiadomo ,żeby mieć dużo siły muszą jeść dużo mięsa.

-A jak myślisz powiedziała babcia - jadano bardzo zdrowo tj wodzionkę i żur . Nawet istnieje przysłowie „Z żuru chłop jak z muru”. Z kolei wodzionka nazwana też po śląsku „brołtzupą” to taka zupa z chlebem na wodzie do której dodaje się dużo czosnku a jak wiecie czosnek jest bardzo zdrowy i zapobiega wielu chorobom.

-Fuj nie lubię czosnku bo śmierdzi odezwała się z niesmakiem wnuczka Sonia.

-Jak byś była głodna to zjadłabyś nawet wodzionkę i nie darmo mówią ludzie ,że głód to najlepszy kucharz odparła babcia - Ale do rzeczy jak Wam powiem ,że w Wielkim Poście nie można urządzać wesel ani hucznych zabaw to dopiero się zdziwicie. Co prawda dzisiaj to jest dalej przestrzegane ale są wyjątki takie jak Dzień Kobiet , czy nawet ślub ale na to musi być udzielona dyspensa władz kościelnych ,którą to zazwyczaj proszący otrzymują .Za moich czasów nie było to nawet to do pomyślenia .

Oj tam ,Oj tam! odezwała się Zosia koleżanka Soni i córka sąsiadów zza płota .Jak sobie poskaczę czy pośpiewam to jeszcze nie huczna zabawa prawda dodała zaczepnie .

-Ja tu o Wielkim Poście a Święta Wielkanocne za pasem powiedziała Anna unikając trochę odpowiedzi na pytanie Zosi .

-Muszę dokończyć pieczenia bab i ciast wielkanocnych bo jak wiecie bez takich rarytasów ani rusz a z czym byście poszli do kościoła w Wielką Sobotę . Jak święconka to tradycyjna a czy wiecie co musi być we koszyczku wielkanocnym? zapytała patrząc na dzieci .

-A,a, a, coś tam kiedyś słyszałem odpowiedział cicho Janek ,zresztą jak byłem zupełnie mały to chodziliśmy z rodzicami ze święconką do kościoła. Miałem nawet taki mały koszyczek pięknie przyozdobiony białą serwetką a w koszyczku były malowane jajka, sól, pieprz, kiełbasa, baranek wielkanocny upieczony przez mamę i ..

-Widzę ,że jednak coś zapamiętałeś przerwała babcia i dodała – tylko ,że każda potrawa w koszyczku wielkanocnym coś symbolizuje i tak ...nie zdążyła dokończyć gdyż do pokoju wparowała a właściwie skacząc na jednej nodze wskoczyła Hania najmłodsza wnuczka siostry Anny .

-A Ty co dziecko? zapytała Anna.

-Babcia kazała mi podskoczyć do Ciebie i to na jednej nodze po buraczki bo zabrakło jej czerwonej farby do jajek -odpowiedziała zdyszana Hania. -A to poważna sprawa odparła babcia kierując się do spiżarni skąd wróciła z pełną siatką buraków .

Masz biegnij do babci tylko na dwóch nogach powiedziała żartobliwie na co cała gromadka wnuków wybuchła gromkim śmiechem .

-No co nie mam racji jeszcze się przewróci i nieszczęście gotowe odparła babcia ale wróćmy do naszej rozmowy .Otóż najważniejszym pokarmem w koszyczku wielkanocnym jest jajko jako symbol życia potem baranek jako znak Zmartwychwstałego Chrystusa ,chleb jako symbol obfitości,

babka jako znak doskonałości zaś sól,której nie może zabraknąć w koszyczku wielkanocnym symbolizuje oczyszczenie i ochronę przed chorobami ,chrzan jest znakiem siły a kiełbasa dostatku . Jako ciekawostkę powiem Wam ,że za czasów mojej babci nie święcono pokarmów. Ten zwyczaj na Śląsku przyjął się podobno dopiero po drugiej wojnie światowej a przynieśli go ludzie z innych terenów Polski . Nie wiem czy to prawda a nie mam kogo zapytać bo jak byłam w waszym wieku to nie za bardzo mnie to interesowało a teraz niestety Ci od których mogłabym się coś dowiedzieć już nie żyją .Osobiście ja pamiętam już ten zwyczaj co więcej powiem ,że jak byłam małą dziewczynką to poszłam z mamą ze święconką do kościoła. Ksiądz nim poświęcił koszyczki dorosłym zaprosił dzieci przed ołtarz a to po to ,żeby każde dziecko na własne oczy mogło zobaczyć jak to wygląda. Byłam wtedy małym dzieckiem i starsze dzieci wypchnęły mnie na sam koniec sporej gromadki tak,że podczas święcenia ani jedna kropla nie wpadła do koszyczka. Rozpłakałam się na tyle głośno ,że ksiądz usłyszawszy płacz podszedł do mnie pytając co się stało. Wysłuchawszy moich żalów powiedział

-Nie martw się dziecko specjalnie poświęcę twój koszyczek tak ,że będziesz pamiętała do końca życia . Nie namyślając się długo zamachnął się kropidłem tak mocno ,że poświęcił nie tylko koszyczek ale i mnie i to tak ,że byłam cała mokra . Nie zważając na to dumna jak paw pobiegłam do swojej mamy bo wiedziałam ,że inne dzieci bardzo mi zazdrościły wyróżnienia jakie mnie spotkało . Co prawda dzień był bardzo chłodny i trochę się przeziębiłam ale to by mały pikuś w stosunku do tego co mnie spotkało. No ale dosyć tego bajania bo robota czeka przecież musimy się szybko uwinąć ,żeby na święta było wszystko gotowe .

-No tak przecież mamy mało czasu powiedział Janek i dodał - lecę po jajka do wielkanocnego koszyczka .

-Jak dobrze ,że mi przypomniałeś powiedziała głośno Anna

-Dziękuję Wam dzieci ,że tak pięknie je ozdobiliście przecież to prawdziwe działa sztuki . Będą bardzo ładnie wyglądały i w koszyczku i na świątecznym stole .

-A teraz do roboty nie lenić się dodała żartobliwie.

-Aha jutro opowiem Wam o..... a o czym dowiecie się wkrótce dodała tajemniczo się uśmiechając .

Regina Sobik





piątek, 21 sierpnia 2020

Sen z cyklu Opowieści Podsłuchane

 

Prosty zwyczajny przez całe życie

gromadził dobra ciesząc się nimi

lecz kiedy przyszło mu odejść we śnie

musiał zostawić wszystko na ziemi

A jakież było jego zdziwienie

kiedy zobaczył z walizką Boga

nie wiedząc co myśleć zapytał cicho

czy jak dla niego skończona droga


Stwórca mu na to -Twój czas się kończy

musisz pójść ze mną niechaj się stanie

-Nie mogę jeszcze mam wiele planów

nie zdążę ich przecież wykonać Panie

Po co tachałeś taką walizę

wszak niepotrzebna podobno w niebie

co tam schowałeś i czyja ona

a Bóg mu na to -Należy do Ciebie


-Czy masz tam moje rzeczy pieniądze

'a może znaczki zbierałem przez lata

Pan odpowiedział-Te rzeczy nie Twoje

tylko wytworem Twojego świata

Lecz człowiek dalej drążąc ten temat

ciekawy spytał -Co z talentami

wszak byłem mądry dobry roztropny

-I one nie Twoje były darami


-A co z mym ciałem nie mogę pojąć

człek tym pytaniem zmieszał się trochę

-Nie należało nigdy do Ciebie

bo Twoje ciało jest tylko prochem

Skoroś ciekawy otwórz walizkę

przejrzyj zawartość może zrozumiesz

jeszcze nie późno na me nauki

dałem Ci rozum a myśleć umiesz


Otworzył człowiek pustą walizkę

padł na kolana przed swoim Bogiem

- Czy ja niczego w życiu nie miałam

prócz pustki i tego że nic nie mogę


-Mój Synu dałem Ci jedno życie

każda część jego do dzisiaj Twoja

a jak wiesz życie jest małą chwilą

korzystaj z niej mądrze to moja wola

Żyj swoim życiem nie marnuj czasu

bądź dobrym szczęśliwym i kochaj ludzi

bo to zaświadczy kiedyś o Tobie

-Dziękuję rzekł człowiek i.......się obudził


Regina .Sobik 21.08.2020r