Wiersze, opowiadania, bajki, teksty piosenek itp..
Boże Ciało ...już blisko a one
rankiem zakwitły jak co roku
jakby chciały nacieszyć pięknem
zmysły tych którzy je kochają
Drżące i trochę zawstydzone
ubrane w czerwone sukienki
czekają na swoje przeznaczenie
nim czyjaś ręka zerwie ich kwiat
by rzucić ich płatki pod stopy
Tego co ukryty w hostii białej
Regina Sobik 31.05.2026r.
Czy można namalować miłość
gdy nawet tęczy kolorów brak
czy można utrwalić na płótnie
żeby pozostał jakiś jej ślad
Tęcza na niebie płonie chwilą
i cieszy oko paletą barw
miłość ogarnia żarem uczuć
nie namalujesz jej żadną z farb
Miłość nie zgaśnie jak tęcza
pielęgnowana zostanie w nas
to dar którego nic nie zastąpi
kiedy ją w sercu zatrzyma czas
Regina Sobik
Ślyś Matko na ziymia w piykne dni majowe
czakomy na Ciebie Ty dosz życi nowe
we promiyniach klary i dyngi na niebie
ślyś Mamulko do nas niy siedź yno w niebie
Przidź we kwiotkach woni i zielyni ponkow
przidź s majowym wiatrym i tepichym łonkow
tu kożdy ze ludkow tak czako na Ciebie
by piyknie prziwitać w Litanijnym śpiywie
To dlo Cia już bijom Jasnogórski zwony
głoszonc kwała zoca w sztyry świata strony
bo żeś Mamuliczkom Narodu Polskigo
kto ucieko do Cia niy miniesz żodnego
choć kożde stworzyni swej Mamulce pszaje
Ty łostoń na dycko a niy yno s majem
Regina Sobik
Na wiejskim podwórku zrobiło się cicho i słychać było tylko lekki szum silnika dziwnego stwora, który przyjechał wypić brudną wodę z takiego betonowego zbiornika do swojego brzucha . -A nie mówiłem widzicie jego brzuch jest już pełny zawołał Burek Uwaga! odsuńcie się bo zaraz odjeżdża. - A dokąd zamiauczał kotek siedzący na płocie, który od dłuższej chwili obserwował całe te wydarzenie. -A na Oczyszczalnię zaszczekał Burek. -Na Oczyszczalnię! zawołało jednogłośnie zdziwione ptactwo -Co to takiego ta Oczyszczalnia? Burku wytłumacz nam skoro jesteś taki mądry. -Spokojnie zaraz opowiem odparł Burek. Pamiętacie ten dzień kiedy lis zakradł się do kurnika. -Ko, ko, ko, ko zagdakały przerażone kury -Ani nie wspominaj. -W tym to właśnie dniu pobiegłem za lisem i wiecie co chyba zgubiłem trop. Widać,że lis był sprytniejszy ode mnie. W drodze powrotnej znalazłem się koło takich dużych okrągłych zbiorników wody. Miały takie duże łopatki i cały czas się kręciły. Co prawda nie wiem dokładnine na czym to polega ale podobno tak się oczyszcza brudną wodę, którą przywożą te stwory. Ludzie nazywają ich beczkowozami. Najważniejsze jest jednak to, że dzięki takim beczkowozom, które zbierają wszystkie ścieki z gospodarstwa i wożą je na Oczyszczalnie chroniona jest nasza przyroda. Jeżeli chcecie coś więcej wiedzieć o ochronie przyrody przyjdzcie pod wieczór do ogrodu to wam opowiem. -Ciekawe co też to ma do powiedzenia ten nasz Burek.-westchnęło słoneczko nim skryło się za chmury. Na pewno przyjdę posłuchać bo przecież mnie tak jak i wszystkim zależy na tym by ten dom jakim jest nasza ziemia był ładny i posprzątany. Zbliżało się południe i na wiejskim podwórku panowała błoga cisza. Od czasu do czasu słychać było gdakanie kur znoszących jajka. Burek położył się obok budy gdy nagle powietrze przeszył głośny warkot silnika. -No nie nie wierzę przyjechała śmieciarka młodsza siostra beczkowozu. Ciekawe czy Gospodarz pamiętał pomyślał pies i pobiegł w kierunku komórki. Uf !..są zamruczał pod nosem. Przed komórką stały ustawione w jednym szeregu różnokolorowe plastikowe worki. -Widzę, że ten nasz Gospodarz to jednak porządny człowiek dba o swoje środowisko i pamięta o segregacji odpadów ucieszył się Burek -To nie to co te te te zbiry co wrzucili nam na podwórko śmieci. Zadowolony piesek merdając ogonem pobiegł w kierunku budy. Położył się cichutko rozmyślajac o tym jak by to opowiedzieć współmieszkańcom podwórka o tym jak dbać o porządek. Przecież stawką jest nie tylko zdrowie ale i życie każdego z nich. Tymczasem śmieciarka odjechała a na wiejskim podwórku życie toczyło się dalej cicho i spokojnie. Kaczka ze swoimi dziećmi poszła nad sadzawkę. Kogut drzemał w kurniku a kotek zaszył się gdzieś na strychu. Tylko biedny Burek nie mógł zasnąć myśląc to tym co go czeka wieczorem. -Hau, hau dam radę zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby im przekazać to co usłyszałem od Gospodarza. Przecież jestem jego prawą ręką a raczej łapą zamruczał. Tymczasem na wieży kościelnej dzwon obwieścił południe. Zmęczony Gospodarz wrócił z pola.-W takim upale nie da się pracować, odpocznę trochę zjem coś a potem znowu do pracy powiedział do żony zajętej przygotowaniem obiadu.-Ho! ho! ho! widzę, że zabrano worki zgodnie z harmonogramem. Nie ma to jak porządna firma dodał udając się na ławkę pod gruszą, żeby w jej cieniu chociaż chwilę odsapnąć. Tymczasem i Burek zmęczony rozmyślaniem zapadł w krótki sen. Obudziło go lekkie skubnięcie. Gę !gę! gę! ratunku ! pomocy! ratunku! obok stała Skrzydłopiórka gąska sąsiadów gęgając w niebo głosy. Chociaż pies nie przepadał za jej towarzystwem tym razem wystraszył się na dobre. -Co jest ? zawarczał groźnie.-Tam gę! gę! gę przy miedzy za domem Wojtuś skaleczył sobie nogę. Teraz siedzi samiuteńki i płacze tak go boli gę! gę! gę! pomóż proszę gęgała gąska sąsiadów.- Dobra prowadź odburknął Burek i pobiegł za ptakiem. Tuż za domem na miedzy siedział malec sąsiadów.-Au! au !au! szlochał au!! -Już dobrze hau! hau! hau ! Burek zwrócił się do chłopca- a ty gąsko przypilnuj malucha ja biegnę po pomoc. Gę, gę, gę ale ja się boję. - Zaraz wrócę tylko sprowadzę pomoc odezwał się Burek i w te pędy pobiegł do ogrodu gdzie wypoczywał zmęczony Gospodarz.- Hau, hau, hau, zaszczekał. Pan bardzo się zaniepokoił znał bowiem swojego pupila na tyle dobrze,żeby się zorientować, że coś nie jest w porządku. -Prowadź piesku powiedział i pobiegł za Burkiem. Znalazwszy chłopca zaniósł go do domu opatrzył ranną nóżkę a mądremu psu w nagrodę za dzielną postawę podarował kość. -Nie wiem co by się stało gdyby nie ty piesku powiedział. -A tak to trzeba znaleźć i ukarać tego co wyrzucił rozbite szkło na między. Nie tylko że naraził chłopca na niebezpieczeństwo ale jeszcze mogło się to skończyć wielką tragedią dodał Gospodarz. -Trawa strasznie sucha wystarczyło tylko, żeby słoneczko bardziej przygrzało i pożar gotowy. -Co ja słyszę odezwało się słoneczko wychodząc za chmury. Skąd ja mam wiedzieć kto gdzieś porzucił rozbite szkło. Moim zadaniem jest ogrzać ziemię tak, żeby wszystkie zboża dojrzały. Przecież za chwilę będą żniwa. Zdenerwowane słoneczko rozświetliło ziemię.- Hau, hau, już wiem o czym będę opowiadał mieszkańcom podwórka. Muszą wiedzieć jak ważna jest sprawa segregacji odpadów. Przecież szkło to też odpad zamruczał pies kładąc się obok budy. Tymczasem słoneczko wędrowało sobie spokojnie po niebie ogrzewając owoce w sadach, łany zbóż na polach, żeby pięknie dojrzały i zupełnie zapomniało o przykrym zdarzeniu.- Ho, ho, ho zbliża się wieczór muszę pędzić do ogrodu i posłuchać Burka postanowiło. W ogrodzie pod drzewem zebrali się mieszkańcy podwórka kaczka z kaczątkami, kotek, kogut z kurami. Brakowało tylko gąski ze swoimi maluchami i Burka. -Hau, hau, hau zaszczekał pies zziajany -już jestem przepraszam za spóźnienie ale musiałem pomóc Gospodarzowi zebrać szkło. Jak wam wiadomo dzisiaj mieliśmy przykrą sytuację. Wojtuś zranił sobie nóżkę właśnie o to rozbite szkło, które ktoś wyrzucił przy miedzy za domem. Zatem musimy porozmawiać na ten temat słuchajcie- dodał piesek merdając ogonem. Gę, gę gę, ratujcie moje dziecko !gąska Skrzydłopiórka biegła do stada zebranego w ogródku. Ratunku! pomocy! coś się dzieje z moim maluchem połknął jakiś plastikowy woreczek a teraz się dusi szybko! nie ma czasu gę !gę! gę!. Cała gromada pobiegła za gąską. Pod płotem pisklę gęsi słaniało się na nóżkach. Z otwartego dziobka wychodził mu kawałek plastikowego worka. Burek widząc co się dzieje złapał zębami róg cienkiego plastiku i pociągnął tak, że i on i malec przewrócili się na ziemię. -Uf !!! zagęgała gęś Skrzydłopiórka.- Burku dziękuję uratowałeś mojemu maleństwu życie. Obiecuję, że już nigdy nie będę ci przeszkadzać w popołudniowej drzemce. -Hau, hau nie ma sprawy zaszczekał piesek dumny z tego, że udało mu się uratować malutka gąskę. -a teraz do rzeczy zaszczekał. Podwórkowa grupa mieszkańców usiadła wygodnie na trawie. Tymczasem słoneczko, wyjrzało zza chmury a słysząc co to się dzieje na podwórku zeszło niżej, żeby podsłuchać o czym też to rozmawiają jego mieszkańcy -Moi kochani widzieliście przed komórką worki prawda zwrócił się do słuchaczy piesek.-Jak zauważyliście każdy worek był innego koloru dodał. -Otóż każdy kolor worka znaczy co powinniśmy do niego zbierać. Kuku! ryku! ktoś kto to tak sprytnie obmyślił miał łeb na karku słusznie zauważył kogut. Tymczasem Burek ciągnął dalej. Widzicie są różne rodzaje śmieci papier, plastiki, szkło białe i kolorowe, metal, opakowania po mleku i sokach a nawet trawa. Te śmieci trzeba wkładać każde do innego worka inaczej segregować by chociaż w ten sposób pomóc nie tylko sobie ale i bezbronnej przyrodzie. Hau, hau, hau, zgadzacie się ze mną zaszczekał pies. Kwa, kwa, kwa, kwa a ty od kogo to wiesz?- zapytała kaczka. Od Gospodarza odpowiedział Burek. Wiecie z ludźmi tak już jest, że nie każdy z nich dba o porządek . Ci nieporządni niszczą naszą przyrodę wyrzucając śmieci gdzie się da : do rzeczki,do stawu, do lasu twierdząc, że na segregację brakuje im czasu. A to nie jest wcale tak jak mówią to lenistwo, za które kiedyś przyjdzie im zapłacić. Dobrze, Że nie wszyscy tacy są. Przykładem jest nasz Gospodarz, który śmieci segregujec co więcej uczy swoje dzieci jak mają dbać o porządek. Sam byłem świadkiem jak pokazywał co do jakiego worka zbierać. I tak plastiki i metal do worka żółtego.Kolorowe szkło do zielonego a białe do białego. Na trawę i chwasty są worki czarne, natomiast niebieskie na papier,tekturę i kartony. Zostały nam jeszcze woreczki czerwone na opakowania z chipsów i zupek. Powiecie a co zrobić jeżeli na mamy worków. I na to też znajdzie się rada po prostu trzeba się zaopatrzyć w kubły i tu wrzucać śmieci z tym, że nie będą segregowane. -Kwa, kwa, kwa zakwakała kaczka a ja widziałam u sąsiada taki duuuużżży kubeł, do którego robotnicy pracujący przy remoncie domu wrzucali gruz i różne kafle z pieca. -Hau, hau, hau nie kubeł a kontener poprawił ją Burek. -Masz rację jak ktoś remontuje dom to przywożą mu kontener i tam wrzucają te wszystkie odpady z remontu. -Ko, ko, ko zagdakała Szaropiórka -a co zrobić z starymi lekarstwami czy też termometrami. Przecież te ostatnie są szczególnie niebezpieczne bo podobno zawierają rtęć.- Miau,miau,.a ty skąd to wiesz zamiauczał kotek, który dotąd siedział sobie cicho na drabinie opartej o jabłoń.. -Słyszałam jak Gospodyni mówiła do swojej córki. - Aha odparł kotek. -Te trzeba zanieść do pobliskiej Apteki odezwał się Burek bo trzeba wam wiedzieć, że każda Apteka przyjmuje przeterminowane lekarstwa i zepsute termometry dodał..Kuku, ryku, kuku, ryku już wiem co zrobimy zapiał kogut, stworzymy drużyny sprzątające.- Super pomysł !! zgodnie odpowiedzieli mieszkańcy podwórka. -Kwa, kw, kwa ja mogę zbierać plastyki zakwakała kaczka. -A ja papier odezwała się Szropiórka - a ja opakowania z chipsów i zupek dodała gąska. -Hau, hau, jutro zaczynamy bo już późno trzeba iść do domu. Cieszę się, że wszyscy chcemy pomóc przyrodzie i wiecie co?- Jak jest porządek i czysto to i lepiej się mieszka no nie zaszczekał zadowolony Burek. W odpowiedzi na to zadowolone słoneczko nim skryło się za horyzontem rzuciło na ziemię ostatni słoneczny promyczek. -I ja też się włączę w ochronę przyrody powiedziało ziewając. -Dobranoc pora na sen.
Regina Sobik
rys Sonia Chudzik
Pod szczybnym szlajerym mgieł przejrzystych
czakają ranka zaspane pola
by piyrszy wiosynny promiyń klary
łogrzoł skostniało po nocy rola
We sadzie na stromach zielone ponki
ledwo rozbite ciekawe świata
wyjrzały w góra w bezchmurne niebo
i nieciyrpliwie czakajom lata
Na trowie małe pociorki rosy
dyngom kolorow czarujom skrycie
trzimajonc w pojstrzodku tyn konsek nieba
radujom łoczy piyknym łodbiciym
I zamyślone nad cudym stworzynio
szepcom pacierze we rannej ciszy
niosonc pochwały piykna tej ziymi
tam kaj ji yno Pon Bog usłyszy
Regina Sobik
Gdy obowiązek wzywa do walki
gdy kur czerwony trwogą zapieje
nasi strażacy do akcji pierwsi
nie straszny ogień wichry zawieje
Refren ….Święty Florianie święty Florianie
wspieraj strażaków i daj im siły
daj zdrowe nogi i silne ręce
by z każdej akcji zdrowo wrócili
Daj chwilę czasu czasu na zapas
odważną duszę serce bez trwogi
by zawsze zdążyli tam gdzie się pali
i zawsze wybrali właściwe drogi
Tym co los zabrał dorobek życia
idą z pomocą odważni chłopcy
kiedy ktoś czeka ratunku wzywa
wielki strach jest im daleki obcy
Refren ….. Święty Florianie święty Florianie
wspieraj strażaków......................
….........................................................
Festyn zabawa to też ich praca
kiedy porządku trzeba pilnować
pyszna grochówka nęci i kusi
dziś za to chcemy pięknie dziękować
Refren …...Święty Florianie święty Florianie
wspieraj strażaków......................
….........................................................
R.Sobik
Gdzieś na pustkowiu wśród skał kamieni
gdzie życie toczy się swoim tokiem
mieszkał mąż mądry znany asceta
w grocie ukrytej przed ludzkim okiem
Modlitwą wypełniał dzionek calutki
myśli swe zwracał zawsze do Boga
post medytacja wewnętrzny spokój
to była Jego właściwa droga
Gdy tak rozmyślał o różnych sprawach
błahych lub ważnych w życiu każdego
nie zauważył nawet że w grocie
ma przecież gościa nieproszonego
To myszka mała głodem zmożona
przyszła szukając tu pożywienia
sandał ascety z prawdziwej skóry
to smaczny kąsek warty zjedzenia
Więc się zabrała z wielką ochotą
do obgryzania sandału tego
i nawet na myśl biednej nie przyszło
że burzy spokój i robi coś złego
Wściekł się asceta nie bez przyczyny
jak to stworzenie śmie mu przeszkadzać
nie dość że brzydkie to jeszcze głupie
a On chce sobie z Bogiem pogadać
Na to mu myszka że pojąć nie umie
już się zaczyna w tym wszystkim gubić
bo mąż tak zacny rozmawia z Panem
a z nią się nie chce nawet rozmówić
Przecież i ona stworzeniem bożym
więc porozmawiać z nią chyba może
a że nie słucha to chyba głuchy
przed takim Mędrcem broń Panie Boże
Regina Sobik
dyplom i tomik pokonkursowy za III miejsce w Ogólnopolski Konkursie Literackim.. W słowie wstępnym poniższego tomiku wspomniano nie tylko o dokonaniach autorów śląskich jak i popularyzacji dialektu śląskiego przez Centrum Edukacji Regionalnej w Żorach bo my jesteśmy bardzo dumni z ich pracy na rzecz języka śląskiego
Dwie wersje tego samego wiersza
Stary krzyż w Jōnkowicach
Stoji na ziymi kej pōnkt na karcie
Krziż betōnowy i bar’zo stary
Stōń se sam kedy – ôn ci porzōndzi
Straszne geszichta downej ôfiary.
Krziż na pamiōntka tukej stawiōny
Siednij se kwila kajś pod nim w ciyniu
Spōmni ô czasach downo przyńdzōnych
Poczytej napis w cichym zamyślyniu.
Posłōchej cisze – tedy usłyszysz
Chyłkani Mamy i płaczki żolu
Dyć dō nich plac tyn je poświyncōny
umrzitej dziołszce i Mamie w bolu.
I jak śmierć Krista na krziżu zbawiynio
Rozruwo serce z ôgrōmnych boleści
Stracynio dziecka tak niywinnego
Rozum i serce niy umi pomieścić.
Pamiyntej ô tym a stōń se pod krziżym
Do Zbawce w ciyrniu, a w wielgij podziynce
Za dusza dziecka, duszyczki umrzitych
w cichym rzykaniu słōż swoji rynce.
Regina Sobik
tłumaczenie .Alojzego Zimończyk
Stary krziż w Jōnkowicach Regina Sobik
Stoji na ziymi kej pōnkt na karcie
Krziż betōnowy i bardzo stary
Stōń se sam kedy – ôn ci porządzi
Straszne geszichta pewnej ôfiary.
Krziż na pamiōntka tukej stawiōny
Siednij se kwila kajś pod nim w ciyniu
Spōmnij ô czasach już przeminiōnych
Poczytej napis, porzykej w milczyniu.
Posłōchej cisze – tedy usłyszysz
Chyłkani Mamy i płaczki żolu
Ônej plac tyn je poświyncōny
umrzitej dziołszce , z wielkigo bolu.
I jak śmierć Krista na krziżu zbawiynio
Rozruwo serce z ôgrōmnyj boleści
Stracynio dziecka tak niywinnygo
Rozum i serce niy umi pomieścić.
Pamiyntej ô tym a stōń se pod krziżym
Do Zbawiciela, a w wielkij podziynce
Za Jeja duszyczka, za dusze umrzitych
w głymbokim rzykaniu słōż swoji rynce. tłum. L.Zraja