środa, 21 października 2026

Bursztynowe opowieść

 

Scena I W zamku króla

Narrator ;

Daleko w pewnym kraju nad samym brzegiem morza

stał pałac cały z bursztynu piękny jak ranna zorza

W pałacu mieszkał władca król Bursztyn ze swoją świtą

z dzielnym i mądrym synem którego wołali Rokitą

Pewnego razu Ojciec tak rzecze do swego Syna

Ojciec Król

- Mam taką ważną sprawę do Ciebie Synu Jedyny

dotyczy sprawy państwowej i całej naszej rodziny

Jutro o świcie wypłyniesz i znajdziesz drogę nową

do wyspy na środku morza co zwie się Bursztynową

podobno tam skarby wielkie strzegą rybie potwory

jakieś szkaradne stworzenia morskie smoki i zmory

Sługa króla

;-A ja słyszałem królu a prawda to oczywista

że tam na środku wyspy stoi góra ognista

co ogniem zieje przez dzień bo w nocy śpi jak zabita

podobno w jej to wnętrzu jakaś komnata ukryta

Sługa drugi

ha, ha, ha, komnata !!!a w niej jantary jak dynie

mój kuzyn mi o tym mówił ten co ją szukał lat kilka

tylko że drogę zgubił i jeszcze złoto i ...............

Przerywa mu giermek króla

Giermek

-Nie słuchaj tego szaleńca bo bajki opowiada

Sługa trzeci

-a ja słyszałem że wyspa wciąż ludzkim głosem gada

i opowiada historię jakieś tajemnej komnaty

gdzie jantar skrycie schowano przed wielu wielu laty -

Król chcąc uciszyć sługę szepce mu do ucha

Cicho błaźnie skarżypyto przecież to tajemnica

co znał ją tylko mój pradziad i babcia Czerwonolica

Woła głośno ;

Kapitanie, kapitanie do mnie proszę !! 

Przybiega zdyszany kapitan Kapitan

-Jestem jestem na rozkazy -

                                /      Król zwraca się do kapitana

-Mój dzielny kapitanie jutro wypływasz w drogę

a z Tobą majtków pięciu więcej ludzi dać nie mogę

Weźmiesz ze sobą Rokitę i uważaj na Niego

strzeż bez przerwy i pilnuj jak Syna rodzonego

Celem jak wiesz jest wyspa instrukcje zaraz dostaniesz

a jak wykonasz zadanie medal ode mnie dostaniesz

Po cichu na palcach skrada się złodziej Chytrus

Chytrus

I ja mam swoje plany i pod osłoną nocy

żeby się dostać na pokład zrobię co w mojej mocy

Chytrość to piękna zaleta w tym już natury nie zmienię

muszę bogaczem zostać bo jantar dzisiaj w cenie


ScenaII na statku

Rokita

Według moich obliczeń z szacunkiem mój kapitanie

za dzień najwyżej za dwa cel osiągnięty zostanie

Tylko coś z tą pogodą i niebo się jakoś chmurzy

wiatr wieje jak oszalały możemy spodziewać się burzy

Kapitan

Rokito twój Ojciec mówił że było już śmiałków wielu

odważnych dzielnych i mądrych co nie dotarli do celu

chociaż walczyli z żywiołem nie wrócili do domu

bo wyspa ta przeklęta jantaru nie odda nikomu

Rokita

Ja jestem Synem króla i szacownego rodu

w słusznej sprawie poświęcę swe życie dla narodu

cóż dla mnie burze i szkwały jakże mam Ciebie przekonać

dostałem rozkaz od Króla zadanie muszę wykonać

Jantar sprawa poważna zasiłkiem dla skarbca pustego

i jedynym ratunkiem dla ludu strasznie biednego

Majtek woła z całych sił

Kapitanie ja mam zwidy w oczach mi się mieni

chyba widzę jakąś wyspę o tam, tam,na horyzoncie

tam się zieleni!!!

Majtek II

O !! i jeszcze wielka góra co się w słonku świeci

czy widzicie to co ja czarny dym w niebo leci

Kapitan

No załogo mamy szczęście już do brzegu dobijamy

spuścić łodzie i szlupy na mój rozkaz odpływamy

Hola !!,hola !!nie pchać mi się!! coś mi w liczbie nie pasuje

chyba o chłopa za dużo kapitański nos to czuje

kapitan liczy załogę :

jeden ,dwa ,trzy.. ......osiem No ki diabła rację miałem

a ty chłopie coś za jeden ze mną Rokitą majtkami

miało być chłopa ze siedem a jest osiem nie rozumiem

 Rokita

jakże to się stało gdzie żeś ty się schował diable

kiedy tutaj miejsca mało hej za burtę z nim załogo

ten na litość niech nie liczy skoro taki chytry lisek 

w żabim stylu niech się ćwiczy

Łapią Chytrusa ten klęka na kolana i błaga

Chytrus

Proszę wybacz synu króla będę posłuszny i grzeczny

jak dostanę wiosło w rękę będę bardziej pożyteczny

Rokita :

Tym razem Ci darujemy 

Kapitan

do wioseł załogo!!

 

Scena III Na wyspie

Rokita

Cała załoga naprzód kierunek wielka góra

przed nocą musimy zdążyć

pokazuje Chytrusa i mówi

Pilnować mi tego szczura

Majtek I

Już ja mu dam wycisk taki że popamięta niecnota

a na ucieczkę mu przejdzie  całkowita ochota

Majtek II zamachuje się na Chytrusa

A Ty diable rogaty bursztynu Ci się zachciało

przecież masz pełną kiesę i ciągle Ci mało i mało

Majtek z Chytrusem się szarpią rozdziela ich kapitan

Kapitan ;

-W drogę i nie ociągać mi się !!!-

Wszyscy ruszają nagle kapitan się zatrzymuje

Kapitan

Oj!! jak boli Oj jak piecze!!dalej iść z Wami nie mogę

coś w ramię mnie ugryzło do tego zraniłem nogę

Rokita

zwraca się do jednego z majtków -Ty zostań z kapitanem

masz tu lekarstwa ,bandaże -

Majtek III

-I ja coś źle się czuję bolą mnie nogi i głowa

będę opóźniał drogę -

Chytrus

Ha ! ha ! ha Ale załoga !!!

Majtek I

-Dziwne spokojnie i cicho góra też jakby uśpiona

szybko znajdźmy komnatę a misja będzie spełniona-

Wszyscy siadają zmęczeni na ziemi i zasypiają

Narrator

Nie przeczuwając podstępu Chytrusa złośliwego

zmęczeni usiedli na chwilę na skraju lasku małego

Uśpieni zapachem kwiecia u samych stóp wielkiej góry

chrapią aż miło popatrzeć na skraju ogromnej dziury

Nie śpi tylko Chyrusek jantar mu w głowie zawrócił

a dla takiego bogactwa nawet w przepaść się rzuci

Jeden z Majtków się budzi

O rety!!!!!Olaboga dziura na łokci tysiące

wstawajcie towarzysze już zaszło słonko gorące

a co się tak pięknie mieni złotem aż oczy bolą!!!

to bursztynowa komnata   

Majtek II wrzeszczy jak opętany

                                       Alarm !!!!!!!!wstawać załogo!!!!!

Rokita

Spełniłem wolę Ojca wysiłek jantaru warty

Chytus

Oj nie!! nie!! nie tak prędko!!to ja tu stawiam karty !!

To to co macie przed sobą to wszystko moje będzie

wpadliście w pułapkę głupcy naiwni znajdą się wszędzie

zbiera skarby do worka ni ucieka taszczy worek narzeka i jęczy

-Aja jaj aja jaj !!!!!Ten worek strasznie ciężki

i unieść go nie mogę

rozglądając się mówi :

-okolica też jakby nie ta chyba zgubiłem drogę -

Przylatuje Duszek i opiekun wyspy

-A sio, a sio ,a coś Ty za jeden !!!

mój skarb!! Ty złodzieju !!!

grożąc mu palcem i tupiąc woła :

a za to żeś taki chciwy jak u Was mówią - sknera

będziesz tutaj na tej wyspie ze sto lat się poniewierał

To kara sprawiedliwa i spotyka każdego

kto hałdując bogactwu nie widzi potrzeb bliźniego

Chytrus potulnie rzuca worki  oddalając się z miejsca jęczy

-o ja nieszczęśliwy!! o ja nieszczęśliwy -!!

Przychodzi Rokita z załogą oglądają worek

Rokita

Patrzcie no przyjaciele worek Chytrusa tu leży

a w nim jantar i złoto które do nas należy

Jeden z Majtków

Zabierzmy go z tej wyspy  on naród uratuje

spłacimy podatki i długi król Bursztyn nam podziękuje

Wszyscy wołają

Hej! Hej! duszku gdzie jesteś!!!!

Duszek wyspy przybiega

Rokita

Za wierną służbę staranie niech część tego jantaru

na wyspie pozostanie Będzie taką rezerwą

na przyszłe trudne czasy gdy zajdzie pilna konieczność

rozdasz połowę tej kasy resztę zostawisz sobie

niech będzie takim wianem a tu masz dekret króla

żeś odtąd wyspy tej Panem

Duszek

-Dziękuję dziękuję kochani będę strzegł skarbu jak oka w głowie

tego możecie być pewni a schowam go tak że nikt się nie dowie

ha, ha, ha, ani ten co tam tak jęczy sknerus i złodziej !!!!

Słychać jęki Chytrusa

o ja biedny ,o ja biedny !!!

Wszyscy

A Tym co tu zostali niech spoczywają w pokoju

Kapitanie i wierna służbo żegnajcie po trudnym boju

Regina Sobik








poniedziałek, 19 października 2026

Konkurs poezji religijnej Ludźmierz 2026r.

 Tomik pokonkursowy a w nim dwa wiersze 




Niy umi sie radować

Tuż przi samej drodze pochyło kapliczka

a w ni Matka Bosko ze łobrazu kuko

tak jak by czakała wieści łod wyndrowca

kieryn w utropiyniu tu retunku szuko


Lilijowy flider piykny jak marzyni

halany bez klara rozkwit dlo swej Pani

jak by chcioł płatkami podziynkować za to

że dycko przed Synym wstawio sie za nami


A Łona przejynto losym swojich dziecek

skoro głod ciyrpiyni w świecie niczym nowym

chocioż ziymia tonie calutko we kwieciu

niy umi radować sie piynknym majowym


Łokruciyństwa wojny zgasiły Ji radoś

kej to serca ludzki jak kupa kamiyni

mias pomocnej rynki dlo brata swojigo

rozloły po świecie twoga i ciyrpiyni 

 

Nawet piykno maja nie umynszy bolu

tej co nom Mamulkom dycko jest i była

Łona tak pszajonco stawio sie za nami

i prosi by ludzkoś we pokoju żyła


-----------------------------------------------------------


wtorek, 6 października 2026

Październikowe zauroczenie


                                 Fragment wiersza Artystki 

                                 .......................................

                                ....................

Letnie promienie słonka

gdzieś z niebieskiego szczytu

pomalowały chmurki

jasnym kolorem błękitu

...................................

Regina Sobik  







 

Haja

Na rygale butel wielki

s chlebym wadzom sie precelki

że to wcale niy pasuje

i jyno jim wyglond psuje


Skoro łone nojważniejsze

i do tego nojsmaczniejsze

to żymły somsiadki chleba

do kupy kajś przeniyś trzeba


Żymły na to rozciepane

niy som żeście tukej same

my wyciepać sie niy domy

prawo leżeć tukej momy


Na to rogol sie łodzywo

pszeca jo też je pieczywo

toż was prosza moji mili

żebycie sie niy wadzili


Już ci piekorz dobrze wiedzioł

wto kaj i jak bydzie leżoł

czy to żymły czy precelki

chlyb rogol czy tyż eklerki


Skoro kożde do zjedzynio

po co nom te biadolyni

nikomu to niy pomoge

a nas jyno skłocić moge 

Regina Sobik 



Dziwno ryba

 



Stracioł s pyska zomb rekinek

bez cufal s samego przodu

a jego mama sie boji

że ji bajtel umrze s głodu


Myśli jak łon bydzie łowioł

co bydzie jod na śniodani

pszeca za pora dni s niego

jyno som szkielet łostanie


Toż poszła s nim do dochtora

by na utropa poradzioł

prosi błago i lamynci

by mu zomb do szczynki wsadzioł


Dochtor zdziwioł sie i godo

tu sie ni ma czym frasować

bo skuli jednego zymba

pszeca niy musi głodować


Co sie zaś tyczy rekina

niech mamulka sie niy boji

bo tyn bez colutki życi

som wymiynio zymby swoji 

Regina Sobik  



wtorek, 29 września 2026

Łowoc nieba

 


Kedy w ziorkach łowoc nieba

złotym i szczybłym sie miyni

potym żniwiarza sroszony

wydowo sie cudym ziymi


A kedy spichlyrz je pełny

mynorz go na monka zmieli

bielusiynki jak łopłatek

bydzie na żniwne weseli


Ze tej monki chlyb zwyczajny

mocka siły ludziom dowo

na łołtorzu cud przemiany

ciałym Bożym chnet sie stowo


Ło ty ziymio rodzicielko

dej plon by niy brakło chleba

by kożdy jego krajiczek

boł rzykaniym aż nieba 

Regina Sobik 



poniedziałek, 28 września 2026

Księżycowe zauroczenie

 



Natchnienie nocy fragment wiersza

.............................................

......................... 

Nie żałuj dzisiaj gdy jutro czeka

słońce nie skryje blasku księżyca

gdy noc natchnieniem dnia jutrzejszego

zobaczysz inne jego oblicza

....................................................

Regina Sobik 



Hałdy i góry

 

 

                   
 

 

 Hałdy i góry 

 My tu na Śląsku mamy góry

nie takie piękne jak te Wasze

Hałdy sadzami malowane

są takie swojskie.. śląskie.... nasze

U nas pod ziemią czarnym złotem

u Was pokryte szczytów bielą

po co się spierać czyje lepsze

kiedy nas łączą a nie dzielą

Tkliwą szarością znaczą widok

żarem przeszłości świecą w nocy

zapachem sosen nozdrza pieszczą

latem zielenią mamią oczy

Wszyscy kochamy je tak samo

korzenie też podobne mamy

gdy Stwórca dał Wam je w podarku

my je w zielony Śląsk zmieniamy

Regina Sobik 







środa, 23 września 2026

O Matce Bożej Skępskiej

 


                                   

Brzemienna Matko Królowo

Matka wszystkich polskich Matek
jesteś balsamem dla duszy
gdy zasiane ziarno w łonie
cudem narodzenia wzruszy
Dla Tych co szukają wsparcia
rozkwitasz pąkiem nadziei
niczym tęcza kolorowa
pośród burz ziemskich zawiei
Tobie łzy na wagę złota
kiedy płyną z serca ciszy
za Twym wiernym wstawiennictwem
szept modlitwy Bóg usłyszy
Nieważne perły w koronie
czy szata złotem przybrana
Brzemienna Matko Królowo
od Boga żeś nam posłana
Jesteś świadectwem łask bożych
wszystkich którzy Ci ufają
Oni zawierzając Tobie
o co proszą otrzymują


Matko Brzemienna o Pani Skępska

Matko Brzemienna o Pani Skępska
nosisz pod sercem Syna bożego
posłuszna Stwórcy pokorna cicha
jesteś nadzieją dla Tych co proszą
Sypiesz łaskami jak ziaren kłosem
wskazujesz pokorą jak żyć nam trzeba
nasz los z ufnością Ci powierzamy
byś była łącznikiem ziemi i nieba
Kiedy świat tonie w ciemności grzechu
jak światło słonka prowadzisz drogą
jesteś ucieczką jesteś ratunkiem
Tych których ciężko doświadcza los



piątek, 18 września 2026

Walczyć o dobro świata

 


Żyjemy w czasach w których człowiek

wciąż dąży do samozagłady

mamieni przez współczesne dobra

sakwą leczymy nasze wady


Jakże żyć zgodnie z Bogiem z ludźmi

gdy wokół wojny ból i nędza

a zwykły prosty człowiek niczym

wobec sił łokci i pieniądza


Kiedy nienawiść względem innych

zabiera wszystkie zmysły człeka

z trwogą myślimy o swych bliskich

i o tym co nas jeszcze czeka


I chociaż świata nie zbawimy

czas podjąć nam ważne wyzwanie

o lepsze jutro walczmy piórem

choć bardzo trudne to zadanie

wtorek, 15 września 2026

Chmurzaste pożegnanie lata

     
Fragment wiersza "Pożegnanie lata"
.............................................
.........................................
Odchodzą w niepamięć dni pełne słonka
Jesień w szarości smutek zaplata
na niebie klucze wędrownych ptaków
krzykiem żegnają uśmiechy lata,

                                                         









środa, 9 września 2026

Przi polnej drodze

                             

Przi polnej drodze na kraju lasa

samotno lipa kwiyciym rozkwito

łona kożdego wto tukej przidzie

słodkawym woniym lata prziwito


Na korze stroma łobroz Madonny

lipniowo klara z uciechy poli

na nim jak żywo Bożo Mamulka

s małym Dziyciontkiym we aureali


Łojcowie nasi kejś tu chodzili

prosić ło dobre żniwa czy plony

wierzyli że chroni dycko pomoże

toż w zocy mieli łobroz Madonny


Dzisioj wionuszek s kwiycio spleciony

gorkim promiyniym przipiyko klara

a Łona samotno s Dziyciontkim na rynce

czeko aż wroci sie łojcow wiara 

Regina Sobik 

foto ze str    https://radom.city/index.php?n=Grafika.07488