Scena
I W zamku króla
Narrator
;
Daleko
w pewnym kraju nad
samym brzegiem morza
stał
pałac cały z bursztynu piękny
jak ranna zorza
W
pałacu mieszkał władca król
Bursztyn ze swoją świtą
z
dzielnym i mądrym synem którego
wołali Rokitą
Pewnego
razu Ojciec tak
rzecze do swego Syna
Ojciec
Król
-
Mam taką ważną sprawę do
Ciebie Synu Jedyny
dotyczy
sprawy państwowej i
całej naszej rodziny
Jutro
o świcie wypłyniesz i
znajdziesz drogę nową
do
wyspy na środku morza co
zwie się Bursztynową
podobno
tam skarby wielkie strzegą
rybie potwory
jakieś
szkaradne stworzenia morskie
smoki i zmory
Sługa
króla
;-A
ja słyszałem królu a
prawda to oczywista
że
tam na środku wyspy stoi
góra ognista
co
ogniem zieje przez dzień bo
w nocy śpi jak zabita
podobno
w jej to wnętrzu jakaś
komnata ukryta
Sługa
drugi
ha, ha, ha, komnata !!!a
w niej jantary jak dynie
mój
kuzyn mi o tym mówił ten
co ją szukał lat kilka
tylko
że drogę zgubił i
jeszcze złoto i ...............
Przerywa
mu giermek króla
Giermek
-Nie słuchaj tego szaleńca bo
bajki opowiada
Sługa
trzeci
-a
ja słyszałem że wyspa wciąż
ludzkim głosem gada
i
opowiada historię jakieś
tajemnej komnaty
gdzie
jantar skrycie schowano przed
wielu wielu laty -
Król
chcąc uciszyć sługę szepce mu do ucha
Cicho
błaźnie skarżypyto przecież
to tajemnica
co
znał ją tylko mój pradziad i
babcia Czerwonolica
Woła
głośno ;
Kapitanie,
kapitanie do mnie proszę !!
Przybiega
zdyszany kapitan Kapitan
-Jestem
jestem na rozkazy -
/ Król
zwraca się do kapitana
-Mój
dzielny kapitanie jutro
wypływasz w drogę
a
z Tobą majtków pięciu więcej
ludzi dać nie mogę
Weźmiesz
ze sobą Rokitę i
uważaj na Niego
strzeż
bez przerwy i pilnuj jak
Syna rodzonego
Celem
jak wiesz jest wyspa instrukcje
zaraz dostaniesz
a
jak wykonasz zadanie medal
ode mnie dostaniesz
Po
cichu na palcach skrada się złodziej Chytrus
Chytrus
I
ja mam swoje plany i
pod osłoną nocy
żeby
się dostać na pokład zrobię
co w mojej mocy
Chytrość
to piękna zaleta w
tym już natury nie zmienię
muszę
bogaczem zostać bo
jantar dzisiaj w cenie
ScenaII
na statku
Rokita
Według
moich obliczeń z
szacunkiem mój kapitanie
za
dzień najwyżej za dwa cel
osiągnięty zostanie
Tylko
coś z tą pogodą i
niebo się jakoś chmurzy
wiatr
wieje jak oszalały możemy
spodziewać się burzy
Kapitan
Rokito
twój Ojciec mówił że
było już śmiałków wielu
odważnych
dzielnych i mądrych co
nie dotarli do celu
chociaż
walczyli z żywiołem nie
wrócili do domu
bo
wyspa ta przeklęta jantaru
nie odda nikomu
Rokita
Ja
jestem Synem króla i
szacownego rodu
w
słusznej sprawie poświęcę swe
życie dla narodu
cóż
dla mnie burze i szkwały jakże
mam Ciebie przekonać
dostałem
rozkaz od Króla zadanie
muszę wykonać
Jantar
sprawa poważna zasiłkiem
dla skarbca pustego
i
jedynym ratunkiem dla
ludu strasznie biednego
Majtek
woła z całych sił
Kapitanie ja mam zwidy w oczach mi się mieni
chyba widzę jakąś wyspę o tam, tam,na horyzoncie
tam się zieleni!!!
Majtek
II
O !! i jeszcze wielka góra co się w słonku świeci
czy widzicie to co ja czarny dym w niebo leci
Kapitan
No załogo mamy szczęście już do brzegu dobijamy
spuścić łodzie i szlupy na mój rozkaz odpływamy
Hola !!,hola !!nie pchać mi
się!! coś mi w liczbie nie pasuje
chyba o chłopa za dużo kapitański nos to czuje
kapitan
liczy załogę :
jeden ,dwa ,trzy.. ......osiem No ki diabła rację miałem
a ty chłopie coś za jeden ze mną Rokitą majtkami
miało być chłopa ze siedem a jest osiem nie rozumiem
Rokita
jakże to się stało gdzie żeś ty się schował
diable
kiedy tutaj miejsca mało hej za burtę z nim załogo
ten na litość niech nie
liczy skoro taki chytry lisek
w żabim stylu niech się
ćwiczy
Łapią
Chytrusa ten klęka na kolana i błaga
Chytrus
Proszę wybacz synu króla będę posłuszny i grzeczny
jak dostanę wiosło w rękę będę bardziej pożyteczny
Rokita
:
Tym razem Ci darujemy
Kapitan
do wioseł załogo!!
Scena
III Na wyspie
Rokita
Cała załoga naprzód kierunek wielka góra
przed nocą musimy zdążyć
pokazuje
Chytrusa i mówi
Pilnować mi tego szczura
Majtek
I
Już ja mu dam wycisk taki że popamięta niecnota
a na ucieczkę mu przejdzie całkowita ochota
Majtek
II zamachuje się na Chytrusa
A Ty diable rogaty bursztynu Ci się zachciało
przecież masz pełną kiesę i ciągle Ci mało i mało
Majtek z Chytrusem się
szarpią rozdziela
ich kapitan
Kapitan
;
-W drogę i nie ociągać mi
się !!!-
Wszyscy
ruszają nagle kapitan się zatrzymuje
Kapitan
Oj!! jak boli Oj jak piecze!!dalej iść z Wami nie mogę
coś w ramię mnie ugryzło do tego zraniłem nogę
Rokita
zwraca się do jednego z
majtków -Ty zostań z kapitanem
masz tu lekarstwa ,bandaże -
Majtek
III
-I ja coś źle się czuję bolą mnie nogi i głowa
będę opóźniał drogę -
Chytrus
Ha ! ha ! ha Ale załoga !!!
Majtek
I
-Dziwne spokojnie i cicho góra też jakby uśpiona
szybko znajdźmy komnatę a
misja będzie spełniona-
Wszyscy
siadają zmęczeni na ziemi i zasypiają
Narrator
Nie przeczuwając podstępu Chytrusa złośliwego
zmęczeni usiedli na chwilę na skraju lasku małego
Uśpieni zapachem kwiecia u samych stóp wielkiej góry
chrapią aż miło popatrzeć na skraju ogromnej dziury
Nie śpi tylko Chyrusek jantar mu w głowie zawrócił
a dla takiego bogactwa nawet w przepaść się rzuci
Jeden
z Majtków się budzi
O rety!!!!!Olaboga dziura na łokci tysiące
wstawajcie towarzysze już zaszło słonko gorące
a co się tak pięknie mieni złotem aż oczy bolą!!!
to bursztynowa komnata
Majtek II
wrzeszczy jak opętany
Alarm
!!!!!!!!wstawać załogo!!!!!
Rokita
Spełniłem wolę Ojca wysiłek jantaru warty
Chytus
Oj nie!! nie!! nie tak
prędko!!to ja tu stawiam karty !!
To to co macie przed sobą to wszystko moje będzie
wpadliście w pułapkę głupcy naiwni znajdą się wszędzie
zbiera
skarby do worka ni ucieka taszczy
worek narzeka i jęczy
-Aja jaj aja jaj !!!!!Ten worek strasznie ciężki
i unieść go nie mogę
rozglądając
się mówi :
-okolica też jakby nie ta chyba zgubiłem drogę -
Przylatuje
Duszek i opiekun wyspy
-A sio, a sio ,a coś Ty za
jeden !!!
mój skarb!! Ty złodzieju !!!
grożąc
mu palcem i tupiąc woła :
a za to żeś taki chciwy jak
u Was mówią - sknera
będziesz tutaj na tej wyspie ze sto lat się poniewierał
To kara sprawiedliwa i spotyka każdego
kto hałdując bogactwu nie widzi potrzeb bliźniego
Chytrus
potulnie rzuca worki oddalając
się z miejsca jęczy
-o ja nieszczęśliwy!! o ja
nieszczęśliwy -!!
Przychodzi
Rokita z załogą oglądają worek
Rokita
Patrzcie no przyjaciele worek Chytrusa tu leży
a w nim jantar i złoto które do nas należy
Jeden
z Majtków
Zabierzmy go z tej wyspy on naród uratuje
spłacimy podatki i długi król Bursztyn nam podziękuje
Wszyscy
wołają
Hej! Hej! duszku gdzie
jesteś!!!!
Duszek
wyspy przybiega
Rokita
Za wierną służbę staranie niech część tego jantaru
na wyspie pozostanie Będzie taką rezerwą
na przyszłe trudne czasy gdy zajdzie pilna konieczność
rozdasz połowę tej kasy resztę zostawisz sobie
niech będzie takim wianem a tu masz dekret króla
żeś odtąd wyspy tej Panem
Duszek
-Dziękuję dziękuję kochani będę strzegł skarbu jak oka
w głowie
tego możecie być pewni a schowam go tak że nikt się
nie dowie
ha, ha, ha, ani ten co tam tak
jęczy sknerus i złodziej !!!!
Słychać
jęki Chytrusa
o ja biedny ,o ja biedny !!!
Wszyscy
A Tym co tu zostali niech spoczywają w pokoju
Kapitanie i wierna służbo żegnajcie po trudnym boju
Regina Sobik