Fragment wiersza Artystki
.......................................
....................
Letnie promienie słonka
gdzieś z niebieskiego szczytu
pomalowały chmurki
jasnym kolorem błękitu
...................................
Regina Sobik
Wiersze, opowiadania, bajki, teksty piosenek itp..
.......................................
....................
Letnie promienie słonka
gdzieś z niebieskiego szczytu
pomalowały chmurki
jasnym kolorem błękitu
...................................
Regina Sobik
Na rygale butel wielki
s chlebym wadzom sie precelki
że to wcale niy pasuje
i jyno jim wyglond psuje
Skoro łone nojważniejsze
i do tego nojsmaczniejsze
to żymły somsiadki chleba
do kupy kajś przeniyś trzeba
Żymły na to rozciepane
niy som żeście tukej same
my wyciepać sie niy domy
prawo leżeć tukej momy
Na to rogol sie łodzywo
pszeca jo też je pieczywo
toż was prosza moji mili
żebycie sie niy wadzili
Już ci piekorz dobrze wiedzioł
wto kaj i jak bydzie leżoł
czy to żymły czy precelki
chlyb rogol czy tyż eklerki
Skoro kożde do zjedzynio
po co nom te biadolyni
nikomu to niy pomoge
a nas jyno skłocić moge
Regina Sobik
Stracioł s pyska zomb rekinek
bez cufal s samego przodu
a jego mama sie boji
że ji bajtel umrze s głodu
Myśli jak łon bydzie łowioł
co bydzie jod na śniodani
pszeca za pora dni s niego
jyno som szkielet łostanie
Toż poszła s nim do dochtora
by na utropa poradzioł
prosi błago i lamynci
by mu zomb do szczynki wsadzioł
Dochtor zdziwioł sie i godo
tu sie ni ma czym frasować
bo skuli jednego zymba
pszeca niy musi głodować
Co sie zaś tyczy rekina
niech mamulka sie niy boji
bo tyn bez colutki życi
som wymiynio zymby swoji
Regina Sobik
Kedy w ziorkach łowoc nieba
złotym i szczybłym sie miyni
potym żniwiarza sroszony
wydowo sie cudym ziymi
A kedy spichlyrz je pełny
mynorz go na monka zmieli
bielusiynki jak łopłatek
bydzie na żniwne weseli
Ze tej monki chlyb zwyczajny
mocka siły ludziom dowo
na łołtorzu cud przemiany
ciałym Bożym chnet sie stowo
Ło ty ziymio rodzicielko
dej plon by niy brakło chleba
by kożdy jego krajiczek
boł rzykaniym aż nieba
Regina Sobik
Natchnienie nocy fragment wiersza
.............................................
.........................
Nie żałuj dzisiaj gdy jutro czeka
słońce nie skryje blasku księżyca
gdy noc natchnieniem dnia jutrzejszego
zobaczysz inne jego oblicza
....................................................
Regina Sobik
Hałdy i góry
My tu na Śląsku mamy góry
nie takie piękne jak te Wasze
Hałdy sadzami malowane
są takie swojskie.. śląskie.... nasze
U nas pod ziemią czarnym złotem
u Was pokryte szczytów bielą
po co się spierać czyje lepsze
kiedy nas łączą a nie dzielą
Tkliwą szarością znaczą widok
żarem przeszłości świecą w nocy
zapachem sosen nozdrza pieszczą
latem zielenią mamią oczy
Wszyscy kochamy je tak samo
korzenie też podobne mamy
gdy Stwórca dał Wam je w podarku
my je w zielony Śląsk zmieniamy
Regina Sobik
Matka
wszystkich polskich Matek
jesteś balsamem dla duszy
gdy
zasiane ziarno w łonie
cudem narodzenia wzruszy
Dla Tych
co szukają wsparcia
rozkwitasz pąkiem nadziei
niczym
tęcza kolorowa
pośród burz ziemskich zawiei
Tobie łzy
na wagę złota
kiedy płyną z serca ciszy
za Twym wiernym
wstawiennictwem
szept modlitwy Bóg usłyszy
Nieważne
perły w koronie
czy szata złotem przybrana
Brzemienna
Matko Królowo
od Boga żeś nam posłana
Jesteś
świadectwem łask bożych
wszystkich którzy Ci ufają
Oni
zawierzając Tobie
o co proszą otrzymują
Matko
Brzemienna o Pani Skępska
nosisz pod sercem Syna
bożego
posłuszna Stwórcy pokorna cicha
jesteś nadzieją
dla Tych co proszą
Sypiesz łaskami jak ziaren
kłosem
wskazujesz pokorą jak żyć nam trzeba
nasz los z
ufnością Ci powierzamy
byś była łącznikiem ziemi i
nieba
Kiedy świat tonie w ciemności grzechu
jak światło
słonka prowadzisz drogą
jesteś ucieczką jesteś
ratunkiem
Tych których ciężko doświadcza los
Żyjemy w czasach w których człowiek
wciąż dąży do samozagłady
mamieni przez współczesne dobra
sakwą leczymy nasze wady
Jakże żyć zgodnie z Bogiem z ludźmi
gdy wokół wojny ból i nędza
a zwykły prosty człowiek niczym
wobec sił łokci i pieniądza
Kiedy nienawiść względem innych
zabiera wszystkie zmysły człeka
z trwogą myślimy o swych bliskich
i o tym co nas jeszcze czeka
I chociaż świata nie zbawimy
czas podjąć nam ważne wyzwanie
o lepsze jutro walczmy piórem
choć bardzo trudne to zadanie
Przi polnej drodze na kraju lasa
samotno lipa kwiyciym rozkwito
łona kożdego wto tukej przidzie
słodkawym woniym lata prziwito
Na korze stroma łobroz Madonny
lipniowo klara z uciechy poli
na nim jak żywo Bożo Mamulka
s małym Dziyciontkiym we aureali
Łojcowie nasi kejś tu chodzili
prosić ło dobre żniwa czy plony
wierzyli że chroni dycko pomoże
toż w zocy mieli łobroz Madonny
Dzisioj wionuszek s kwiycio spleciony
gorkim promiyniym przipiyko klara
a Łona samotno s Dziyciontkim na rynce
czeko aż wroci sie łojcow wiara
Regina Sobik
foto ze str https://radom.city/index.php?n=Grafika.07488
W ręku różaniec usta szepcą słowa
co to niejedną strunę serca poruszy
tak jak by chciały zamknąć w tych paciorkach
wszystkie swoje troski i cierpienia duszy
Niepojętą mocą wypełniając serce
by zamknąć granice ludzkiego cierpienia
w każdej jego cząstce tak wiele miłości
co wyrosła z bólu na krzyżu zbawienia
Różaniec mu drogą do samego Boga
gdy na świecie wojny ból i zawierucha
w jego tajemnicach znajdzie ukojenie
gdy niemoc ogarnia w nim pomocy szuka
Dzisiaj u stóp krzyża wśród ciszy wieczoru
modli się za bliskich o szczęście i spokój
z dziecięcą ufnością prosi swego Stwórcę
o siły i zdrowie nadzieję i pokój
Regina Sobik
Fragment wiersza "Ciemność nocy"
..................................
Mroczna ciemność nocy zwyciężona blaskiem
złocistą poświatą cały świat okryła
z sierpem księżyca co wyszedł zza chmury
koronę słoneczną pięknie ozłociła
.................................
...................Regina Sobik
/Latowe pszoci, Kejby sie łochłodzić ,A na dworze lato,/
Latowe pszoci
Gorko hyc na dworze pszoci ji sie marzy
toż łofiary szuko we Łebie na plaży
Chocioż fest sie staro srogo mo utropa
bo i lata niy te by przitrzimć chłopa
Tera biydno łazi ze śliwom przi łoku
na chłopow filuje ale jyno s boku
Kejby sie łochłodzić
Lato momy piykne chocioż hyc na dworze
keby sie łochłodzić robi to co może
Toż poszoł do baru łobsztelowoł piwo
jeszcze nic niy wypioł gowa mu sie kiwo
Usnoł chłop na ławce majom s nim utropa
tera kombinujom jak sie pozbyć chłopa
Kedy sie łobudzioł ślypiami przewraco
myśli że to baba a to flaszka maco
Ślubno jak sie jyno ło tym dowiedziała
wartko s nudelkulom do baru pognała
Bydzie mioł nauczka tyn gizd zatracony
skoro woloł flaszka łod wdziynkow swej żony
A na dworze lato
Zapomnioł ło wodzie zapomnioł ło hucie
toż nieszczyńści bydzie tak godali ludzie
Gorko jak we piecu klara fest blinduje
pot mu s czoła leci goronczki niy czuje
Przed łoczami czorno we łbie mu sie krynci
toż siado na ziymi na nic ni mo chynci
Seruszko fest klupie glaca czerwiynieje
a łon sztyjc sie pyto co sie sy mnom dzieje
I niy do se pedzieć że to udar pszeca
kej na dworze lato i hyc jak ze pieca
Regina Sobik lipiec 2026r
Narrator
Gdzieś na dnie morza w podwodnym kraju
stał sobie pałac cały z kryształu
w nim mieszkał wodnik Mącikałuża
i jego córka Błękitnaróża
Niecałe pięć latek dziecina miała
kiedy na świecie samą została
Po pustym pałacu chodzi dziecina
płacze narzeka gdzie jej rodzina
Córka Wodnika
Mama odeszła w morskie głębiny
a potem tatko ojciec rodziny
pomóżcie proszę jestem tu sama
ja chcę do taty ja chcę do mamy !!!!
Narrator
I tak narzeka już miesiąc cały
aż mury zamku się rozleciały
nie mogą tego dłużej znieść ryby
i biały koral Rzęsistogrzywy
Koral
Muszę te dziewczę zaadoptować
na dobrą życzliwą pannę wychować
załatwić trzeba tylko papiery
w głównym urzędzie obok Riwiery
adopcja dziecka nad wyraz ważna
no a dokument sprawa poważna
Syn Korala
Trzeba nam wprawdzie to mieć na względzie
może kolejka być przy urzędzie
Żeby załatwić sprawę z rodziną
wyruszyć musisz ranną godziną
Rodzina Korala szykuje się w podróż
Narrator
Gdy dopłynęli już do Riwiery
szczupak urzędnik nad wyraz szczery
chociaż petentów nie bardzo lubi
w przepisach prawnych trochę się gubi
Wertuje księgi i ustaw szuka
Urzędnik
Myślę że może jest jakaś luka
że na adopcję mi nie zezwoli
nie widzę Korala w ojcowskiej roli
Jeżeli chodzi zaś o dziecinę
chętnie pomogę wnet się uwinę
ma szczęście dziecko spadłem mu z nieba
zaraz popłynę tam gdzie potrzeba
Sędzia
Świadkowie gapie opuścić salę
spraw na wokandzie zostało parę
a ta szczególnie wymaga czasu
proszę nie robić mi tu hałasu
Koral
Sprawa poważna wcale nie przeczę
ja ciepłem serca rany uleczę
tego dziewczątka które tu czeka
Pan zaś podobny do złego człeka
Robi na przekór i dużo gada
proszę wybaczyć mnie nie wypada
zwracać uwagę to nie w porządku
zacznijmy sprawę więc od początku
Żona Korala
Przecież o dobro dzieweczki chodzi
tu się pan ze mną na pewno zgodzi
niech ta sierotka córką nam będzie
proszę Urzędu mieć to na względzie!!!
Urzędnik
Wywody pańskie nic nie pomogą
a co najwyżej zaszkodzić mogą
i proszę mnie tu zbyt nie naciskać
jeśli chce petent cokolwiek zyskać
Narrator
Zasmucił się koral do domu wraca
w tym ciężkim czasie pomaga praca
zgrana rodzina jest do pomocy
budują Atol we dnie i w nocy
Dręczy ich tylko jedno pytanie
Koral
Co się z córeczką Wodnika stanie
i jak się czuje czy tęskni kocha
czy może chora a może szlocha
Wpada Syn Korala
Tatku tatku dobra nowina
usiądź na muszli i mocno się trzymaj
Dziś władze wyspy pismo dostały
z wielką uwagą je przeczytały
pieczęć i podpis na nim widnieje
no wreszcie cośik tutaj się dzieje
Sąsiadka Korala
Urząd państwowy udzielił zgody
widocznie były jakieś powody
córka Wodnika tutaj zostanie
i Twoją prawną córką się stanie
Ryba
Wszystko starannie przygotowane
na to rodzinne pierwsze spotkanie
czekają ryby ławicą całą
i wodorosty tuż gdzieś za skałą
Delfiny dorsze śledzie szczupaki
wodne stworzenia i morskie ssaki
gości i gapiów przyszło tu wielu
stoją pływają ruch jak na Helu
Syn Korala
O rety !! co to??? na grzbiecie delfina
płynie na Atol piękna dziewczyna
smutek odbija się jej na twarzy
rodzina dzieciństwo wciąż jej się marzy
Córka Wodnika do delfina
Jakoś tak dziwnie jestem przejęta
czy o adopcji Koral pamięta
choć nie pomogła żadna ustawa
On dzielnie walczył o moje prawa
Nie jestem jego córką rodzoną
a według prawa przysposobioną
lecz myślę sobie i mocno wierzę
że On mnie kocha mocno i szczerze
Delfin
Masz rację dziecko prawda to przecie
takich Korali mało na świecie
choć może z innych przymiotów słynie
bardzo oddany dzieciom rodzinie
Mądry odważny a to się liczy
i przeszkolenie przeszedł w stolicy
już urzędnicy sprawę zbadali
inaczej by Ciebie jemu nie dali
Urzędnik
Trwało to długo takie przepisy
nie urzędnicze fochy kaprysy
nie smuć się dziewczę cieszyć się trzeba
już On Cię skrzywdzić nikomu nie da
Narrator
Choć zamieszania troszeczkę było
dobrze że tak się wszystko skończyło
wszyscy się cieszą wszyscy radują
pływają tańczą i wiwatują
R.SOBIK