wtorek, 8 stycznia 2019

Czwarty król



Zajaśniała gwiazda na suficie nieba
prowadząc przez piaski Trzech Króli ze Wschodu
śladem ich podąża nikomu nieznany
młodzian co jak tamci królewskiego rodu

Jakie Jego imię jakie pochodzenie
nie wiedzą trzej Mędrcy ani inni ludzie
za to wiarę jaka posiadł ten młodzieniec
będzie drogowskazem w betlejemskim cudzie.

Wszyscy oni spieszą do miasta Betlejem
gdzie boża dziecina z Panny narodzona
a każdy ma jakiś prezent dla małego
żeby przepowiednia została spełniona

Mira i kadzidło na dodatek złoto
to prezenty godne dla króla przyszłego
ale dar w postaci kamieni szlachetnych
podarkiem chybionym od króla czwartego

Kiedy król choć młody roztropny i mądry
zabiera ze sobą trzy cenne kamienie
darmo pytać po cóż dzieciątku te dary
kiedy całkiem inne jest ich przeznaczenie

Że w tym wola Boża i tak stać się miało
wkrótce się przekonał młodzian i świat cały
kiedy to na drodze ranny i samotny
z pięcioma ranami leżał chłopczyk mały

Zabrał król dziecinę zaniósł do wsi obok
dał kamień szlachetny za pieczę i leki
a w zamian otrzymał wrażliwość na nędzę
której tyle w świecie co wezbrane rzeki

Po czym ruszył w drogę a wiodła go gwiazda
ta sama co dzielnych Mędrców prowadziła
aż doszedł do miasta gdzie śmierć ojca rodu
rodzinę w rozpaczy wielkiej pogrążyła

Było we zwyczaju ,że po śmierci męża
żona szła w niewolę dzieci też zabrano
jakby były czyjąś własnością lub rzeczą
bez żadnych skrupułów na targu sprzedano
I tym razem kamień szlachetny się przydał
uratował życie wiarę w dobro ludzi
lecz gwiazda zniknęła daremnie jej szukać
na niebie wysokim król czwarty się trudzi

Bijąc się z myślami że dar wrażliwości
który dziecko dało był mu nazbyt drogi
ruszył wprost przed siebie nadzieją wiedziony
aż zawitał w biednej chatki niskie progi

Gdy bieda z nieszczęściem jak siostry bliźniacze
próbują ocalić życie zagrożone
tam kamień szlachetny spełni swoją rolę
by wyroki boskie były wypełnione

Pusta sakwa króla już mu się nie przyda
już nie uratuje ani nie pomoże
została wrażliwość na ludzkie cierpienie
co to w sercu króla jak głębokie morze

I ona tym razem ratowała życie
pewnego wioślarza co ojcem rodziny
tu król bierze brzemię na swoje ramiona
by odpokutować za obce mu winy

A praca wioślarza ciężka i niewdzięczna
gorzkim kęsem chleba walką o przetrwanie
wtedy na dnie serca zrodziła się gwiazda
oświetlając drogę w życia oceanie

Światło jej ogrzało serca i sumienia
król odzyskał wolność ruszył w dalszą drogę
wtedy ta prawdziwa zabłysła na niebie
prowadząc do celu na spotkanie z Bogiem

I doprowadziła króla do stóp góry
gdzie stały trzy krzyże na nich wątłe ciała
gdy nad tym środkowym zapłonęła światłem
łaską bożej mocy którą w sobie miała

Spojrzał król do góry i oczom nie wierzy
do krzyża przybite ciało umęczone
ręce nogi we krwi gwoździami przebite
i jeszcze ta głowa w cierniowej koronie

Ten człowiek na krzyżu to Zbawienie świata
a ja tak tęskniłem chociaż go spotkałem
w wszystkich cierpiących i w dziecku na drodze
chyba byłem ślepy skoro nie widziałem

A te światło gwizdy co mnie prowadziło
było światłem łaski jak i te promienie
co z ran wypłynęły otulając duszę
żebym mógł zrozumieć moje przeznaczenie

R.SOBIK
foto https://pl.wikipedia.org/wiki/Trzej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz