poniedziałek, 4 lutego 2019

Głodny wrobelek



Klupie wrobel dziubym
na łokiynko Gosi,
bo zgłodnioł boroczek
ło jedzyni prosi.

A na dworze zima
śniyg bez przerwy pado,
szpetny wiater wieje
mroz na ziymia siado.

Wiy że bez pomocy
tukej niy łostanie,
i okruszki chleba
ze stoła dostanie.

Ziorka rży pszynicy
i skorki ze chleba,
niy bydzie sie wrobel
boł mrozu i śniyga.

No bo wszystki bajtle
tak fest sie starały,
że kłoska na polu
po żniwie zebrały.

Regina Sobik

sobota, 2 lutego 2019

Gromnica






Na knocie przeznaczenia
słaby promyczek świecy
dogorywa ostatnim tchnieniem

Gdy zgasły oczy wędrowca
całunem śmierci okryte
ta wierna towarzyszka
wskazuje drogę duszy

Tu gdzie nie ma już bólu
miłość i radość wieczna
przyjmują ofiarę krzyża
Tych którzy żyli nadzieją

R.Sobik

2 lutego Matki Boskiej  Gromnicznej 

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Jak Pan Bóg stworzył Dziadków


Jak ciężka przewina ludzkiego rodu
Bóg poddał go próbie nie bez przyczyny
grzech pierworodny wyrył tu piętno
by mógł choć w części zmazać swe winy

Stwórca obiecał ludziom zbawienie
musieli jednak na nie zasłużyć
pracą i trudem zmieniać swe życie
i godnie ziemi i Bogu służyć

Widać że dobrze się wywiązali
z tego zadania skoro Bóg z nieba
ceniąc wysiłek dokładnie wiedział
co im do szczęścia naprawdę trzeba

-Dostaną prezent na pocieszenie
szczególną parę Babcię i Dziadka
dla nich to będą wszelką pomocą
a dla mnie to radość i wielka gratka

Dam Dziadkom rozum i inne dary
o jakich się ludziom nawet nie śniło
cierpliwość miłość i doświadczenie
będą najlepsi jak by nie było

Tak to Dziadkowie za sprawą Stwórcy
swoje wnuczęta bardzo kochają
w pełni sił jeszcze są im podporą
radzą w kłopotach i rozpieszczają
Wiadomo rodzice bardzo zajęci
czasem nie starcza zdrowia i siły
to dzięki Dziadkom świat dotąd szary
staje się piękny weselszy miły

Jedyną rysą jest tu wiek pary
gdyż to Dziadkowie wciąż ciągle młodzi
rzecze więc Pan Bóg - Muszę to zmienić
nieważne czy się ktoś ze mną zgodzi
Poślę więc starość by odpowiednio
korygowała wiek zacnej pary
tak żeby każdy Dziadek i Babcie
czuł się szczęśliwym ale nie starym

A starość po prostu bardzo złośliwa
zabrała ze sobą tak w tajemnicy
dwie swe kuzynki chorobę i śmierć
bo na ich pomoc po cichu liczy
Kiedy Dziadkowie już niedołężni
nie będą mogli zadaniu sprostać
kuzynki trochę tu zamieszają
żeby z starością Paniami zostać

Nie przewidziały że to sam Pan Bóg
żeby złagodzić te przypadłości
zesłał dla Dziadków życie co niesie
nie tylko smutki lecz też radości

R.Sobik

sobota, 19 stycznia 2019

Dla Ciebie Boże



Dla Ciebie tęcza barwami się się mieni
a chmury płyną po nieba błękicie
księżyc i gwiazdy bledną przed Tobą
gdy brzask poranka zapalasz o świcie 

Dla Ciebie gra świateł i szum potoku
biel szczytu góry i granit skały
dla Ciebie echo modlitwę niesie
a ptaki śpiewają hymn wiecznej chwały 

To wszystko dla Ciebie o dobry Boże
posłuszne Twej woli odradza się żyje
i wciąż karmione Twoją miłością
niezmiennym rytmem serce ziemi bije

R.Sobik

piątek, 18 stycznia 2019

Babcine dłonie



Te dłonie nabrzmiałe spękane pracą
balsamem na rany dzieciństwa były
codzienne troski ciepłem ogrzały
gdy szarość życia przygniotła siły

Paciorkiem różańca w ciszy wieczoru
szukały prostej drogi do nieba
cenne Zdrowaśki zgrubiałych palców
tworzyły niebiański okruszek chleba

W podświadomości wyryty obraz
pośród bezkresnej pamięci toni
odpływa i wraca z podwójną siłą
chłonąc pieszczotę babcinych dłoni

R.Sobik
foto z internetu

.Wiersz Babcine dłonie został wyróżniony w konkursie Jana Pocka w Lublinie

niedziela, 13 stycznia 2019

Czarne niebezpieczeństwo




Jeszcze potok płynie z góry
piękną zielenią szumi las
a nad nim zbierają się chmury
chrońmy przyrodę póki czas

Fabryczny komin dymem zieje
w ulicach czarny gęsty smog
wiosenny wietrzyk już nie wieje
a nad domami ciemny mrok

Niemądry człowieku ratuj świat
i z niezdrowego zbudź się snu
bezbronna przyroda to Twój brat
idź jej na pomoc dodaj tchu

Daj jej oddychać sosnowym lasem
błękitem nieba i pięknem gór
zrób coś dobrego dla niej czasem
i posadź z drzew zielony mur

R.Sobik 
jeden z pierwszych moich wierszy o ochronie przyrody napisany dla dzieci na konkurs ekologiczny  w 2006 r  

wtorek, 8 stycznia 2019

Wilczo skora


Przi starej szopie kajś wele lasa
pastyrze swoji bydło pasali
a że sie lynkali wilka złodzieja
bez noc calutko wachta trzimali
Wilczysko sioło łogromno twoga
zawziynte i złe jak nieszczyńś siedym
łod rana siedzioło na czatach myślonc
że mu sie trefi baran niejedyn
Kiedy wilczysku zmierzło czekani
na niebie jasno gwiozda blysknyła
chciała pokozać cołkimu światu
że tu Paniynka Syna zrodziła
Wtedy to Janioł stompioł na ziymia
łobudzioł pastuszkow co twardo spali
-Idzcie do szopy tam bajtel leży
na niego to wszyjscy downo czakali
Wilk zły i głodny idzie ich śladym
chocioż ciekawoś w pojstrzodku poli
łobejrzy yno co bydzie dali
już łon ci troszka poczakać woli
-Ci gupielocy poszli do bajtla
jak by to było jakiś panisko
łostawić łowce bez wachowanio
ni moga pojońć choć mondrech wilczysko
Pastyrzom chyba na dekiel pizło
bajtlika w żołobie w zocności majom
i wto to widzioł ni majom wiela
choć biyda piszczy geszynki dajom
Cha! doczekołech nareszcie poszli
widać że szczyńści mi dzisioj sprzijo
Zeflik zmochany usnoł na sianie
i jak zabito spi tyż Maryjo
Wloz wilk do szopy zymbiska szczyrzy
bydzie gościna jakich niewiela
tela maszkietow downoch niy widzioł
w brzuchu mi burczy wszystko zeżera
Łotworzoł paszcza już łapskiym siyngo
coż kej dziyciontko sie łobudziło
krongłe wyglondo na smaczny konsek
zjeś go grzych bydzie jak by niy było
Ponboczek tego mi niy łodpuści
nareszcie sumiyni ruszyło wilka
pojon ,że bajtel radoś prziesie
stykła mu na to malućko kwilka
Dziyciontko wyciongło ronczki i pado:
-kamracie wilczku jo na cia czekom
podź cie pochalom przitula do sia
dycko pszoł byda to ci przirzekom
Rozbeczoł sie wilk s wielki radości
dziyciontko kamratym wto mu uwierzy
a łon już poznoł ,już wiy i czuje
że to Zbawiciel w tym w żłobku leży
I pynkła twardo skora a wilku
wyszoł s ni człowiek inszy i nowy
taki prawdziwy ze kwi i kości
i do pomocy dycko gotowy 

Regina Sobik 25.12.2014r
foto http://pl.wilkipedia.wikia.com/wiki/Plik:Wilk.jpg

Czwarty król



Zajaśniała gwiazda na suficie nieba
prowadząc przez piaski Trzech Króli ze Wschodu
śladem ich podąża nikomu nieznany
młodzian co jak tamci królewskiego rodu

Jakie Jego imię jakie pochodzenie
nie wiedzą trzej Mędrcy ani inni ludzie
za to wiarę jaka posiadł ten młodzieniec
będzie drogowskazem w betlejemskim cudzie.

Wszyscy oni spieszą do miasta Betlejem
gdzie boża dziecina z Panny narodzona
a każdy ma jakiś prezent dla małego
żeby przepowiednia została spełniona

Mira i kadzidło na dodatek złoto
to prezenty godne dla króla przyszłego
ale dar w postaci kamieni szlachetnych
podarkiem chybionym od króla czwartego

Kiedy król choć młody roztropny i mądry
zabiera ze sobą trzy cenne kamienie
darmo pytać po cóż dzieciątku te dary
kiedy całkiem inne jest ich przeznaczenie

Że w tym wola Boża i tak stać się miało
wkrótce się przekonał młodzian i świat cały
kiedy to na drodze ranny i samotny
z pięcioma ranami leżał chłopczyk mały

Zabrał król dziecinę zaniósł do wsi obok
dał kamień szlachetny za pieczę i leki
a w zamian otrzymał wrażliwość na nędzę
której tyle w świecie co wezbrane rzeki

Po czym ruszył w drogę a wiodła go gwiazda
ta sama co dzielnych Mędrców prowadziła
aż doszedł do miasta gdzie śmierć ojca rodu
rodzinę w rozpaczy wielkiej pogrążyła

Było we zwyczaju ,że po śmierci męża
żona szła w niewolę dzieci też zabrano
jakby były czyjąś własnością lub rzeczą
bez żadnych skrupułów na targu sprzedano
I tym razem kamień szlachetny się przydał
uratował życie wiarę w dobro ludzi
lecz gwiazda zniknęła daremnie jej szukać
na niebie wysokim król czwarty się trudzi

Bijąc się z myślami że dar wrażliwości
który dziecko dało był mu nazbyt drogi
ruszył wprost przed siebie nadzieją wiedziony
aż zawitał w biednej chatki niskie progi

Gdy bieda z nieszczęściem jak siostry bliźniacze
próbują ocalić życie zagrożone
tam kamień szlachetny spełni swoją rolę
by wyroki boskie były wypełnione

Pusta sakwa króla już mu się nie przyda
już nie uratuje ani nie pomoże
została wrażliwość na ludzkie cierpienie
co to w sercu króla jak głębokie morze

I ona tym razem ratowała życie
pewnego wioślarza co ojcem rodziny
tu król bierze brzemię na swoje ramiona
by odpokutować za obce mu winy

A praca wioślarza ciężka i niewdzięczna
gorzkim kęsem chleba walką o przetrwanie
wtedy na dnie serca zrodziła się gwiazda
oświetlając drogę w życia oceanie

Światło jej ogrzało serca i sumienia
król odzyskał wolność ruszył w dalszą drogę
wtedy ta prawdziwa zabłysła na niebie
prowadząc do celu na spotkanie z Bogiem

I doprowadziła króla do stóp góry
gdzie stały trzy krzyże na nich wątłe ciała
gdy nad tym środkowym zapłonęła światłem
łaską bożej mocy którą w sobie miała

Spojrzał król do góry i oczom nie wierzy
do krzyża przybite ciało umęczone
ręce nogi we krwi gwoździami przebite
i jeszcze ta głowa w cierniowej koronie

Ten człowiek na krzyżu to Zbawienie świata
a ja tak tęskniłem chociaż go spotkałem
w wszystkich cierpiących i w dziecku na drodze
chyba byłem ślepy skoro nie widziałem

A te światło gwizdy co mnie prowadziło
było światłem łaski jak i te promienie
co z ran wypłynęły otulając duszę
żebym mógł zrozumieć moje przeznaczenie

R.SOBIK
foto https://pl.wikipedia.org/wiki/Trzej

niedziela, 6 stycznia 2019

Pachnąca zagadka


Gwałtu rety ale wrzawa
chyba jakaś ważna sprawa
w ogródku tam gdzie rabatki
kłócą się kwitnące kwiatki

Psotny wietrzyk im wtóruje
bo wie że się coś szykuje
wnet afera jakaś będzie
na pachnącej z boku grzędzie

Sędziami mają być bratki
wybrać z kwitnącej rabatki
najbardziej pachnący kwiatek
których jest tu ci dostatek

Więc się kłócą i spierają
wybierają przebierają
miejsce pierwsze piękna róża
bo zapachem wciąż odurza

Tuż za nią groszek pachnący
gęsto po płocie się pnący
brakuje jeszcze trzeciego
któż z Was zgadnie no jakiego

Takiego którego kwiatki
mają niepozorne płatki
śpią w skwarne letnie południe
zaś wieczorem pachną cudnie

I niech każdy w to uwierzy
że mu medal się należy
bo nietrudna to zagadka
mocno pachnącego kwiatka
R.Sobik

Kłótnia o rzekę

Kłótnia o rzekę

Gdzieś na południu kraju naszego
wynikła kłótnia grona rzecznego
jakim sposobem rzecz ta się stała
że w czasie deszczu Wisła wylała

Głos zabrał kamień ciężki i duży
że nic dobrego rzece nie wróży
nie wykluczone że właśnie Wisła
po łąkach polach się gdzieś rozprysła

Dlaczego ta rzeka przekorną była
że bystrą wodą brzegi podmyła
zalała łąki zielone pola
nie przecież taka była jej rola

A on solidnie jej brzeg umocnił
i jeszcze żwirem betonem wzmocnił
I nie na darmo się bardzo trudził
by strach przed wodą był pośród ludzi

Na to mu Wisła szemrze wzburzona
siły natury nikt nie pokona
na nic wysiłki moje się zdały
i troszkę wody rozlać musiały

Gdyby nie zbiornik oj źle by było
i na powodzi by się skończyło
on wziął część wody w swoje głębiny
ratując przy tym żyzne doliny

Należy sprawę traktować poważnie
każde działanie jest tutaj ważne
kamień czy zbiornik beton czy skały
one są po to by ochraniały

W czasie opadów są celem troski
ratują łąki miasta i wioski
a rzeka sama się nie obroni
jeżeli człowiek jej sam nie chroni

R.Sobik



poniedziałek, 31 grudnia 2018

Prawo natury



Ostatnia kartka jak liść jesienny
do nóg z szelestem na ziemię spada
znacząc wspomnieniem dzienny rytm życia
refleksją wzruszeń duszę napawa

Miesiące lata szybko mijają
coraz ich więcej w sejfie pamięci
czy to czas śpieszy gnając na oślep
czy może ziemia szybciej się kręci

Ta zaś się kręci tak jak kręciła
ani nie zwolni ani przyśpieszy
każdy dzień jutra przynosi nowe
a jego darem trzeba się cieszyć

Gdy życie biegnie odwiecznym torem
krzyżyków na karku ciągle przybywa
prawem natury zwolnić nam trzeba
pośpiech w tym wieku zabójczy bywa

R.Sobik 30.12.2018r


niedziela, 30 grudnia 2018

Przegrana miłość

Wiersz pt „Przegrana miłość”  brał udział w Międzynarodowym  konkursie The International Kosciuszko Bicentenary Competition ogłoszonym przez Puls Polonia w Australii  i  został zakwalifikowany do dwujęzycznej pokonkursowej Antologii „Kościuszko Przyjaciel Ludzkości. Friend of Humanity”.  Przed samymi świętami w ramach prezentu otrzymałam nowiutki pachnący jeszcze farbą drukarską 1 egzemplarz . Antologia składa się z dwóch części angielskiej i polskiej rozdzielonej przepięknymi konkursowymi grafikami oraz uzupełniony notatkami biograficznymi wyróżnionych autorów .Pragnę nadmienić,że w konkursie The International Kosciuszko Bicentenary Competition nadesłano ogółem 358 prac w kategoriach muzyka,grafika i literatura. W kategorii graficznej przysłano 142 prace a w literackiej 172.W konkursie udział wzięli twórcy młodzieżowi jak i dorośli z 18 krajów .

poniedziałek, 24 grudnia 2018

Dlaczego osika się trzęsie? bajka dla dzieci


W biednej lichej stajence
urodził się Jezus mały
na którego tak długo
czekał z nadzieją świat cały

Herod król zły i okrutny
chciał zabić dzieciątko boże
chytry udawał że pójdzie
pokłon mu złożyć w pokorze

Dlatego święty Józef
który był dobrym człowiekiem
chciał uratować Jezuska
sprawując nad nim opiekę

Bo przecież Ojciec Niebieski
powierzył mu to zadanie
głosząc przed niebem że Józef
przybranym Ojcem zostanie

Anioł posłany na ziemię
drogę ucieczki mu wskazał
że trudną i niebezpieczną
dlatego ostrożność nakazał

Herod świadomy porażki
wściekły aż kipiał ze złości
krzyczy zabijcie maluchy
nie mam dla nich litości

Wziął tedy święty Józef
na osła dobytek cały
dzieciątko i Jego matkę
bydlęta w stajni zostały

Na dworze noc ciemna i zimna
bo późna już godzina
i gdzie się teraz podzieje
zmęczona drogą rodzina

Góry puste i straszne
tylko piaski i skały
czy one schronieniem będą
gdy nieprzyjazny świat cały

Już już słychać tętent
i rżenie koni z daleka
uciekaj święty Józefie
tu śmierć na Ciebie czeka

Przed nim las gęsty i mroczny
ogromne jesiony i dęby
zza drzew zwierz niebezpieczny
ostrzy straszliwe zęby

Maryja bierze dzieciątko
i chowa je w koszyku
nie odda Go w Twe łapy
Herodzie okrutniku

Lecz oto gałęzie osiki
gęsto z pnia wyrastają
a może one schronienie
tej świętej rodzinie dają

Nie jestem głupia rzecze
osika trzęsąc się cała
żebym jakieś przybłędy
pod pięknym liściem chowała

Bo gdyby ich tu znaleźli
to moje młode listeczki
zerwali by i spalili
a mnie wrzucili do rzeczki

Znikąd ratunku pomocy
tylko leszczyna została
chociaż i ona tak bardzo
strasznego Heroda się bała

Gdy tylko Matka Boża
o pomoc ją poprosiła
z radością i ochotą
w mig to życzenie spełniła

Pod parasolem zieleni
świętą rodzinę schowała
a dzieciąteczko maleńkie
w gałązkach ukołysała

Zaś osika się trzęsie
ze strachu choć wiatru nie ma
bo ona już zawsze będzie
bać się własnego cienia

Regina Sobik foto
 z internetu  https://www.google.com

O choince ubranej przez Aniołka




W Betlejem obok biednej stajenki
przy drodze dorodne trzy drzewka rosły
drzewko oliwne drzewko palmowe
i drzewko zielonej iglastej sosny
A każde chciało coś dać w prezencie
dzieciątku z Panny dziś zrodzonemu
w ubogim żłóbku na lichym sianku
z troską matczyną położonemu
Wysokie i piękne drzewko palmowe
będzie dla dziecka wspaniałą osłoną
użyczy cienia przed skwarem słońca
szczyci się bowiem liściastą koroną
Drzewko oliwne nie chcąc być gorsze
smaczne oliwki mu obiecuje
a dla rodziny wspaniałą oliwę
do potraw i lampek wnet przygotuje
Kpią sobie drzewka z zielonej sosny
że tylko igiełki darować może
ale z tych igieł nic mieć nie będzie
na sianku złożone dzieciątko Boże
Usłyszał to Anioł który straż trzymał
nad biedną stajenką już od północy
a że żal mu było iglastej sosny
więc postanowił coś zrobić tej nocy
Przywołał do siebie wszystkie gwiazdeczki
które tak jasno na niebie świeciły
by światłem pięknym jak tęcza na niebie
to biedne drzewko trochę ozdobiły
Tę najjaśniejszą co właśnie dzisiaj
na wysokim niebie się pojawiła
umieścił na samym szczycie choinki
by dzieciąteczku radośnie świeciła
Ujrzał mały Jezus to drzewo sosnowe
i klaszcze w dłonie z wielkiej radości
zielona choinka złotem przybrana
przyszła do Niego po prostu w gości
A gwiazdka co blaskiem najjaśniej świeci
to Betlejemska z nieba przysłana
by wszystkim ludziom na całym świecie
głosiła radość z narodzenia Pana
I od tej pory ta biedna choinka
jest najpiękniejszym drzewem na świecie
aby w tę cudną noc Wigilijną
cieszyła wyglądem to Boże Dziecię

Regina Sobik


środa, 12 grudnia 2018

Świąteczny prezent -Współczesne Jasełka



Osoby Maria, Józef, Podróżujący, Policjant, Anioł, Sąsiad za ścianą, Żona sąsiada, sąsiadka II,Hanys, sąsiadka Ania,Syn sąsiadki, Antek,Witek ,Narrator,

Maria....
Józefie tak straszno jakoś
i zaraz wieczór będzie
a tu ni psa ni człowieka
tak zimno i pusto wszędzie
I cóż my teraz zrobimy
na bruk nas wyrzucili
bezduszni urzędasy
jak byśmy dziadami byli


Józef
Maryjo a nie smuć że się
jutro zaczniemy od nowa
dziś trzeba znaleźć nocleg
już moja w tym będzie głowa
Tymczasem pójdźmy na dworzec
tam ciepło i ławka czeka
choć twarda przygarnąć może
zmożonym snem człowieka
Usiądź na chwilę odpocznij
a ja się tu rozejrzę
skoczę tylko na peron
rozkład pociągów obejrzę
A może pojedziemy
do brata do rodziny
Na pamięć naszych Ojców
nie odmówi gościny


Policjant
A co to jaśnie państwo
nie mamy gdzie się podziać
proszę dworzec opuścić
porządek trzeba zachować
No i jak to wygląda
dworzec nie dla hołoty
on dla ludzie porządnych
a nie dla jakieś biedoty
Nie dla Was takie miejsca
dla Was przytułek schronisko
no ruszać mi się zaraz
dom dla bezdomnych blisko

Podróżujący
Panowie stróże prawa
gdzie wasze serce i oczy
że wypędzacie Tych biednych
tam gdzie ciemności nocy

Józef
Chodź Maryjo dasz radę
pójdziemy gdzieś przed siebie
w tę noc gdzie tylko przyjazne
                                  księżyc i gwiazdy na niebie

Maria
Daleko jeszcze Józefie
mam mokre dziurawe buty
boli mnie całe ciało
pójdźmy przez park na skróty
O ! tam za tym zakrętem
opuszczony dom stoi
zatrzymajmy się chwilę
może on mój ból ukoi

Józef
Maryjo nie mamy wyjścia
dziś tu przenocujemy
Twoje zdrowie ważniejsze
choć wiem że prawo łamiemy
Kochanie jutro Wigilia
Bożego Narodzenia
Panna zrodziła Syna
dla naszego zbawienia
Podzielmy się tym opłatkiem
który zabrałem ze sobą
niech złączy nasze serca
z Tą małą dzieciną Bożą

Narrator
Noc pogrążona we śnie
a Józef snem zmożony
zasnął myśląc o losie
przyszłego dziecka i żony
I ujrzał pięknego Anioła
co głośnym jak grom głosem
mówi do Niego

Anioł
- Józefie
powalcz ze swoim losem
Pójdź jutro do magistratu
nim słonko ze snu wstanie
złóż oświadczenie na piśmie
i urzędowe podanie
O przydział tej rudery
bo Ty masz ręce zdrowe
zrobisz porządny remont
mieszkanie będzie jak nowe
Zostaniesz Ojcem rodziny
i troszczyć Ci się trzeba
o godny byt i życie
by nie zabrakło Wam chleba

Maria
Józefie Józefie zbudź się
urodziłam Ci synka
będziesz wspaniałym Ojcem
patrz jaka mała kruszynka


Sąsiad za ścianą
A cóż to za hałasy
śmią budzić mnie po nocy
tu ma być cisza i spokój
do stu tysięcy krocy

Żona sąsiada
Zamknij ten dziób pijaku
i nie rób awantury
nie szukaj niedorajdo
po prostu w całym dziury
Nie dosyć że niedowidzi
to jeszcze udaje greka
a tam za ścianą płacz dziecka
i ktoś pomocy czeka
Do Ciebie mówię niecnoto
musisz się trochę natrudzić
zobacz co tam się dzieje
i nie waż się dziecka zbudzić

Sąsiad za ścianą
Już idę kłótliwa babo
choć nie mam wcale ochoty
a płacz jakiegoś podrzutka
wróży nam same kłopoty
Ja nie mam serca z kamienia
wezmę ten bochen chleba
Dziś Boże Narodzenie
podzielić się nim trzeba

Żona sąsiada
To i ja pójdę z Tobą
i na wypadek wszelki
zabiorę kocyk po Staśku
smoczek i dwie butelki

Sąsiadka II
A wstawaj mi tu zaraz
nierobie zatracony
matka nie Twoją służącą
wracaj do dzieci i żony

Syn sąsiadki II
Dobra już dobra mamuśka
idę te krzywdy naprawić
muszę coś zrobić ze sobą
nie mogę ich tak zostawić
Ludzie a Wy wstawajcie
tam ktoś pomocy czeka
no ruszać mi się zaraz
no gdzie ta społeczna opieka

Witek
Opieka tu nie pomoże
to w nas jest wielka siła
podzielmy się tym co mamy
by ta rodzina przeżyła

Antek
Mogę dać drzewo na opał
pod kuchnią ogień rozpalić
troszeczkę ciepła w izbie
może to dziecko ocalić

Syn Sąsiadki II
Ten pomysł jest porąbany
od mojej rodziny wara
niech każdy obywatel
o siebie sam się stara

Sąsiadka Ania
O nie!! my tu są jak rodzina
i rodzina musi się wspierać
a radości z dawania
nikomu nie wolno odbierać

Hanys
I jak Ci pastuszkowie
prziszli my tu w gościna
prziniyśli my trocha darow
chicioż za wiela ich ni ma
momy tu kostka masła
i ten bochynek chleba
a nie dziynkujcie nom prosza
tako była potrzeba
Możno Ponboczek sprawi
że i Wy pomożecie
kiedyś jakimuś biydnymu
bo takich dużo w świecie

Razem
Życzymy by te dzieciątko
co Wam się urodziło
radością a później pomocą
jak mały Jezus było
A że to czas radości
z Bożego Narodzenia
złóżmy sobie sąsiadom
szczere świąteczne życzenia
I zaśpiewajmy kolędę
Bóg się w Betlejem urodził
on wszystkie serca ludzkie
zjednoczył i pogodził

                                Śpiewają wspólnie kolędy               


R.SOBIK

środa, 5 grudnia 2018

Spóźniony list


 Zbliżał się szósty grudnia - dzień, w którym św. Mikołaj przynosi prezenty wszystkim dzieciom. Co roku Jacuś pisał list do św. Mikołaja, tym razem jednak tak jakoś się stało, że zapomniał. No i pewnie powiedzcie: "skąd Św .Mikołaj ma wiedzieć, co chce chłopczyk dostać od niego w prezencie, jak nie dostał od niego listu z życzeniem dziecka?" Jacuś popatrzył na kalendarz.
- Ojojo! Jojku! Mikołaj za tydzień, a ja zapomniałem o liście - zawołał z przerażeniem chłopczyk. Szybko wyciągnął z tornistra kartkę papieru i długopis. "Tylko żeby nie było za późno" pomyślał i zabrał się do pisania listu.Święty Mikołaju przepraszam, że tak późno piszę do Ciebie, ale zupełnie zapomniałem. Proszę Cię jednak nie gniewaj się na mnie i zapisz sobie w zeszyciku, że chciałbym dostać piękny nowy aparat fotograficzny, bo jak wiesz lubię obserwować zwierzęta i robić im zdjęcia. Ach! proszę jeszcze o gruby album, żebym te zdjęcia mógł gdzie wklejać. To dla mnie, a dla siostrzyczki poproszę lalkę i wózek, bo wiesz ona jest jeszcze za mała i nie umie pisać .Wybadałem jednak sprawę i myślę, że ten prezent będzie najbardziej odpowiedni dla niej. Poza tym jak się nudzi to zaczyna płakać, a tak będzie miała zajęcie a ja spokój żebym mógł odrobić zadanie.Święty Mikołaju spełnij moją prośbę, a ja zaśpiewam Ci za to piosenkę, której uczyliśmy się na lekcji angielskiego. - No gotowe - powiedział chłopczyk - tylko jeszcze postawię kropkę na końcu zdania.Jacuś był bardzo zadowolony z treści listu. Przeczytał go kilkakrotnie, potem wsadził do koperty i nakleił znaczek."Oj tylko jaki adres mam wpisać, żeby list doszedł" - pomyślał chłopczyk. - "Już wiem napiszę "list do Św. Mikołaja" i wrzucę do skrzynki pocztowej, a tam już będą wiedzieli co z nim zrobić, żeby dotarł do we właściwe ręce." Jak postanowił tak też zrobił. A teraz muszę pobiec na pocztę, bo listy wyjmują ze skrzynki za pół godziny. Wolę nie myśleć, co by było, gdybym się spóźnił. Chłopiec założył ciepłe buciki, kurteczkę i ciepłą czapkę na głowę, bo na dworze - jak to o tej porze roku - był mróz i śnieg.- Mamusiu biegnę z listem - zawołał i w te pędy pobiegł do skrzynki. Ledwo zdążył, bo Pan listonosz właśnie wyjmował calutką pocztę ze skrzynki i wkładał do dużego worka.- Masz szczęście chłopcze - powiedział do Jacusia. -Gdybyś się spóźnił, to niestety na prezent od Św. Mikołaja musiałbyś czekać calutki rok.- Dziękuję Panu - odpowiedział chłopczyk i uśmiechnął się radośnie.
 foto pochodzi ze str 
www.edziecko.pl/edziecko/7,80257,19280216,list-do-swietego-mikolaja-gdzie-wyslac-i-jak-napisac.html
R.Sobik

piątek, 30 listopada 2018

Patrz jak niebo się uśmiecha



Patrz jak niebo się uśmiecha

Patrz już niebo przebudzone
zrzuciło suknię ciemności
świtem zbudził się poranek
plącząc się w tiulu szarości
Senne mary precz odeszły
nie myślę ich szukać wcale
skoro mi dzień podarował
czystej rosy łez korale 
 
Ref ...Niech trwa przy mnie niech trwa we mnie
hymnem radości zaśpiewa
nauczy cierpliwie czekać
falą czułości zalewa

Złe sny włożę w zapomnienie
w niepamięci schowam skrycie
nie dopuszczę smutnej myśli
a piękniejszym będzie życie
Patrz jak niebo się uśmiecha
słonko pomarańczą płonie
cud przemiany oszałamia
chciałbym nim napełnić dłonie 
 
Ref ...Niech trwa przy mnie niech trwa we mnie
hymnem radości zaśpiewa 

Regina Sobik 


czwartek, 29 listopada 2018

Trzy drzewa



Gdzieś za górami na końcu świata
na małej polanie trzy drzewa rosły
a każde miało jakieś marzenie
i chciało czym prędzej doczekać wiosny

Pierwsze z nich zostać ma piękną skrzynią
co mieści wszelkie bogactwo świata
drugie pragnęło być wielkim statkiem
pływać po morzach przez długie lata

Te trzecie chciało sięgnąć do nieba
by być najbliżej samego Boga
wtedy naprawdę będzie szczęśliwe
nie straszna mu zamieć i burzy trwoga

Rosły beztrosko tak sobie marząc
lecz niezbadane wyroki nieba
bo przyszli jacyś bezduszni drwale
i bez skrupułów ścięli trzy drzewa

Kiedy zabrano je do tartaku
o mało biedne się popłakały
bo ich marzenia o przeznaczeniu
po prostu zwykłą fikcją się stały

Z pierwszego zrobiono żłób do stajenki
z którego bydlątka sianko jadały
z drugiego człowiek zbudował łódkę
z tego trzeciego krzyż doskonały

W żłobie złożono dzieciątko małe
skarb to największy na całym świecie
bydlątka i ludzie mu się kłaniali
i pozdrawiali to małe dziecię

Łódka służyła dzielnym rybakom
podczas ich małych morskich podróży
na swym pokładzie miała człowieka
który uciszał sztormy i burze

Krzyż wykonany z trzeciego drzewa
został symbolem krwawej ofiary
na nim zawisło Zbawienie świata
by lud żałujący uniknął kary

Mijały miesiące lata i wieki
nim drzewa pojęły sens przeznaczenia
przecież tak służąc na chwałę Pana
spełniły swoje skryte marzenia

R.SOBIK